IPN i UIPN: W czerwcu rozmowy ws. legalizacji miejsc pamięci narodowej w Polsce i na Ukrainie

Jak poinformowali szefowie IPN i UIPN, na początku czerwca odbędą się polsko-ukraińskie rozmowy ws. zalegalizowania miejsc pamięci narodowej w obu krajach. Stronie ukraińskiej, na czele z kłamcą wołyńskim Wołodymyrem Wiatrowyczem, zależy na zalegalizowaniu m.in. „pomników” UPA w Polsce.

We wtorek prezes IPN Jarosław Szarek wspólnie z kłamcą wołyńskim stojącym na czele Ukraińskiego IPN, Wołodymyrem Wiatrowyczem otworzyli w Kijowie wystawę „Zbrodnia 1940 – historia zbrodni katyńskiej”. W trakcie wspólnej konferencji poinformowano, że w przyszłym miesiącu odbędą się polsko-ukraińskie rozmowy ws. zalegalizowania miejsc pamięci narodowej w obu krajach.

– Ustaliliśmy, że na początku czerwca dojdzie do spotkania wszystkich instytucji, i polskich i ukraińskich, czyli ukraińskiego IPN i komisji międzyresortowej, oraz IPN i przedstawicieli Ministerstwa Kultury, by rozpocząć rozmowy o wszystkich kwestiach spornych dotyczących upamiętnień i ekshumacji, żeby wypracować taki system, by te sprawy w przyszłości nie były blokowane – powiedział dr Szarek po spotkaniu z Wiatrowyczem. W jego ocenie, rozmowy przebiegały w rzeczowej atmosferze.

– Mamy pewne rzeczy do załatwienia, musimy upamiętniać naszych bohaterów, poszukiwać ich, więc tu jest konieczna rozmowa i tę rozmowę prowadzimy – zaznaczył szef IPN.

Z kolei Wiatrowycz stwierdził, że kwestia pomników jest dziś „najbardziej problematyczna” we wzajemnych relacjach i należy ją szybko rozwiązać. Powiedział, że temu właśnie ma służyć czerwcowe spotkanie. Jego zdaniem, sprawami „polityki upamiętnień” powinny zajmować się organy władzy centralnej i pośrednio skrytykował takie inicjatywy, jak ta dotycząca rozbiórki obiektu ku czci UPA w Hruszowicach (zaznaczając, że nie powinno to również leżeć w kompetencjach władz samorządowych):

– Dla nas niezwykle ważne jest przesłanie społeczeństwom w dwóch krajach sygnału, że istnieją specjalne organy władzy państwowej, które zajmują się taką polityką (upamiętnień – PAP), i oczywiście nie powinno być to kompetencją jakichś aktywistów społecznych czy nawet organów samorządowych.

Znany z publicznego i zdecydowanego negowania ludobójstwa na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej Wiatrowycz powiedział, że według niego w grę wchodzą dwa warianty, przy czym punktem wyjścia miałoby być stanowisko strony ukraińskiej, której zależy na generalnej legalizacji m.in. nielegalnych upamiętnień UPA w Polsce.

– Albo przyjmiemy jako podstawę naszą propozycję mówiącą o ogólnej legalizacji pomników po obu stronach granicy, albo – jeśli ta propozycja jest nie do przyjęcia dla strony polskiej – usłyszymy jakąś alternatywę – podkreślił szef UIPN.

Przeczytaj: Wiatrowycz: Waffen-SS Galizien to nie zbrodniarze, ale ofiary wojny

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Wcześniej w rozmowie z Kresami.pl Marek Kulpa, Prezes Ruchu Narodowego na Podkarpaciu i przewodniczący Społecznego Komitetu Usuwania Banderowskich Upamiętnień w Polsce zwracał uwagę, że jakiekolwiek decyzje ws. legalizacji banderowskich pomników w Polsce spotkają się z szerokim sprzeciwem społecznym.

– Jeśli na Podkarpaciu dojdzie do zalegalizowania jakiegokolwiek pomnika UPA, to moim zdaniem dojdzie tam do wybuchu szerokiego protestu społecznego – powiedział Kulpa.

Członkowie tego komitetu, którzy wcześniej usunęli nielegalny banderowski „pomnik” w Hruszowicach, przygotowują rozbiórki kolejnych nielegalnych upamiętnień UPA na Podkarpaciu. Niebawem miałoby dość do rozebrania dwóch kolejnych obiektów tego typu.

W kwietniu, po zgodnej z prawem rozbiórce nielegalnego upamiętnienia UPA w Hruszowicach, MSZ Ukrainy w swoim komentarzu pośrednio wzywało do legalizacji ukraińskich miejsc pochówku w Polsce. Należy zaznaczyć, że strona ukraińska jako argument za zachowaniem nielegalnych pomników UPA stosuje twierdzenie, że jakoby stoją one na miejscach pochówku członków tej organizacji. Podobnie było również z rozebranym pomnikiem w Hruszowicach.

– Zwracamy się do strony polskiej o oficjalne wyjaśnienie i uzgodnienie dalszych kroków ws. legalizacji wszystkich [ukraińskich] miejsc pochówku zarówno ma terytorium Polski, a także polskich na Ukrainie w celu zapewnienia im należnej opieki na poziomie państwowym zgodnie z umową dwustronną ws. ochrony miejsc pamięci z 1994 roku – stwierdziło ukraińskie MSZ.

Ministerstwo Kultury w specjalnym oświadczeniu poinformowało, że demontaż nielegalnie wzniesionego pomnika UPA jest zgodny z prawem.

Z kolei kierowany przez Wiatrowycza UIPN w odpowiedzi na rozbiórkę „pomnika” UPA podał, że zostaną zablokowane poszukiwania szczątków ofiar OUN-UPA i ich upamiętnienia. Dotyczyło to również wstrzymania legalizacji tych ostatnich na terytorium Ukrainy.

PRZECZYTAJ: Odwet Ukraińców – zabronią poszukiwań szczątków ofiar UPA i ich upamiętnień

Polski IPN odpowiedział wówczas, że nie przyjmuje tej decyzji do wiadomości. Tłumacząc, iż w dotychczasowej korespondencji strona ukraińska nie wspominała o tym, że którekolwiek z polskich miejsc pamięci traktowane było przez Ukrainę jako nielegalne.

Przypomnijmy, że jeszcze w kwietniu do reakcji wzywał polskie ministerstwo kultury Światosław Szeremeta, sekretarz Państwowej Międzyresortowej Komisji ds. utrwalania pamięci uczestników operacji antyterrorystycznej, ofiar wojny i represji politycznych, która ma uczestniczyć w konsultacjach ze stroną polską. We wpisie odn. rozbiórki pomnika UPA Szeremeta napisał:

– Czekamy na reakcję ze strony polskich władz, szczególnie IPN oraz ministerstwa kultury. Pomnik powinien zostać odbudowany z oficjalnym poparcie i zezwoleniem tych instytucji. A wandale, którzy walczą z martwymi, powinni zostać ukarani.

W ub. roku Szeremeta, jako urzędnik w randze ministra, próbował wywierać presję na polskich policjantów w związku z wydarzeniami podczas ukraińskiej procesji w Przemyślu. Publicznie twierdził też, że za polską kontrmanifestację, zorganizowaną „za pieniądze Putina”, odpowiadają polski poseł, a także działacz patriotyczny.

PRZECZYTAJ: POLSKIE SŁUŻBY I UKRAIŃSCY URZĘDNICY NACISKALI, ŻEBY POMNIKA UPA NIE ROZBIERAĆ [NASZ WYWIAD]

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

W Hruszowicach w gm. Stubno kilkanaście dni temu doszło do legalnej rozbiórki nielegalnie postawionego obiektu ku czci UPA. Cała akcja była zgodna z prawem. Dopełniono określonych procedur, m.in. za zgodą wójta gminy Stubno, Janusza Słabickiego. Rozbiórka miała charakter czynu społecznego, w którym wzięły udział osoby chętne, m.in. działacze Ruchu Narodowego, osoby zasłużone dla walki z banderyzmem, a także rodziny ofiar OUN-UPA. Ruch Narodowy objął całą akcję patronatem. O planowanej akcji informowaliśmy jako pierwsi.

Miejsce po nielegalnym „pomniku” UPA stało się ostatnio celem wizyty delegacji z Ukrainy. Z okazji obchodów 70. rocznicy operacji „Wisła”, z Lwowszczyzny do Hruszowic przybyła ukraińska delegacja. Odwiedziła miejsce po rozebranym nielegalnym upamiętnieniu UPA, gdzie złożono kwiaty i zapalono znicze. Po odśpiewaniu hymnu wzniesiono również banderowskie okrzyki: „Sława Ukrainie! Herojam Sława!” oraz „Sława Nacji! Smert Woroham!”.

Przeczytaj również: Ukraiński IPN krytykuje Polskę ws. pomników podając zmanipulowane informacje [+GRAFIKA]

Wołodymyr Wjatrowycz to znany „kłamca wołyński”, historyk, który zrobił karierę na Ukrainie gloryfikując OUN-UPA i zaprzeczając ludobójstwu wołyńsko-małopolskiemu, które nazywa „drugą wojną polsko-ukraińską”. W celu przekonania ukraińskiej opinii publicznej do swoich tez ucieka się do fałszerstw i manipulacji. Propaguje również tezę o „symetryczności zbrodni” na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, wedle której w trakcie „regularnej wojny polsko-ukraińskiej” obie strony dopuszczały się zbrodni wojennych.

W ostatnim czasie kierowany przez niego IPN w odpowiedzi na rozbiórkę nielegalnego pomnika UPA w Hruszowicach zablokował wydawanie zezwoleń na prowadzenie poszukiwań pochówków i porządkowania polskich miejsc pamięci na Ukrainie. Stwierdził także, że „co najmniej 105 polskich pomników i innych znaków pamięci postawionych na Ukrainie w latach 1991-2017 uznaje się za nielegalne”.

Czytaj także: Szef ukraińskiego IPN zablokował uhonorowanie wołyńskich cichociemnych

PAP / wpolityce.pl / Kresy.pl

Oceń ten artykuł




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

6 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Avatar
    greg :

    Czyli wg banderowskich wladz Ukrainy jesli chcemy pogrzebac i upamietnic ponad 160 tys. OFIAR ukrainskiego LUDOBOJSTWA to musimy zgodzic sie na pomniki ich katow, bandytow, bandero-nazistowskich degeneratow i bestialskichmordercow ludnosci cywilnej, w Polsce?!! Kiedy polskojezyczne lajzy mocno i stanowczo powiedza w oczy PRAWDE tym zaklamancom i gloryfikatorom LUDOBOJCOW?!

  2. Sun Escobar
    Sun Escobar :

    Każdy pomnik UPA w Polsce powinien zostać rozebrany. Dla nas Polaków to szczególnie ważne, by nie było miejsc upamiętnień antypolskiej, zbrodniczej organizacji. Nie mam nic przeciwko miejscom pochówku, cmentarzom, lecz pomniki, które oddają pamięć UPA, banderowcom, bulbowcom itp., należy rozebrać. Na cmentarzach ukraińskich powinny wisieć tablice zaakceptowane przez Polaków. Ukraińcy przekłamują historię, tablice na ukrainie nie mogą zawierać złego słowa o zbrodniarzach ukraińskich UPA. Inną sprawą jest to, że z takimi osobami jak wiatrowicz nie powinni się rozmawiać, człowiek chory psychicznie, neonazista, nienawidzący Polski i Polaków. Dziwię się, że polska strona mając tak antypolsko nastawioną osobę, chce jeszcze z nim się układać.

  3. Avatar
    jaro7 :

    Pisdzielce zgodza się na wszystko co zechce Banderoland,także na jakąś formę legalizacji tych bandyckich pomników.Nie będzie żadnego dużego protestu społecznego,media systematycznie piorą móżdżki o przyjaźni polsko -banderowskiej.Dzisiaj podali wynik ankiety kogo Polacy najchętniej chcieliby jako imigrantów,najwięcej bo 27% chce ….upaińców ,a 18% litwinów,trzeba mieć tak durny łeb jak Piekło czy Żurawski vel Banderowski i im podobni.Jak tego nie rozwalą teraz to potem juz nic nie zrobią.

  4. Avatar
    Beresteczko1651 :

    Po prostu trzeba przyśpieszyć usuwanie banderowskich śmieci z Polski bo polscy eskapiści i ukrofile gotowi są je zalegalizować a wtedy dojdzie do tego, że usunięcie jawnie antypolskiego, wychwalającego zezwierzęconych ukraińskich ludobójców śmiecia będą grozić sankcje karne. A w ogóle to dopuszczenie do równoczesnych rozmów na temat miejsc upamiętnienia polskich ofiar ukraińskiego ludobójstwa i ukraińskich sprawców tego ludobójstwa jest z polskiej strony przykładem niesłychanego zaprzaństwa i pluciem na pamięć ofiar ukraińskiego nazizmu oraz na uczucia ich rodzin!