Wjatrowycz usiłował udowodnić swoją tezę o równoważności zbrodni zestawiając zeznania dowódcy 20-osobowego polskiego oddziałku, który dokonał dwóch akcji na wsie ukraińskie, z zeznaniami dowódcy potężnego, ponad 1-tysięcznego zgrupowania ukraińskiego, które wymordowało 5 tys. ludzi – pisze Krzysztof Janiga.

Szef Ukraińskiego IPN Wołodymyr Wjatrowycz próbując udowodnić „symetryczność” zbrodni UPA i AK zestawił na swoim profilu na Facebooku fragmenty dwóch protokołów przesłuchań NKWD – jeden z przesłuchania dowódcy oddziałów UPA Jurija Stelmaszczuka, drugi z przesłuchania dowódcy oddziału AK, rzekomo Adama Ostrowskiego. W obu przypadkach przesłuchiwani przyznawali się do tego, że otrzymali od swoich dowódców rozkazy mordowania ludności; Stelmaszczuk – ludności polskiej, Ostrowski – ukraińskiej. Według Wjatrowycza obaj mieli stać na mniej więcej równym poziomie w hierarchii swoich formacji. Miałoby to świadczyć o symetrii zbrodni podczas tego, co Wjatrowycz nazywa „drugą polsko-ukraińską wojną”. Post szefa UIPN wywołał entuzjazm niektórych ukraińskich internautów. Na przykład jeden z nich skomentował pod postem: „Polacy to wszystko dobrze wiedzą! Ale nigdy do tego się nie przyznają, szczególnie teraz.” Inny internauta napisał: „Polacy chcą stać się z narodu-okupanta i pogromcy Ukraińców i Żydów, narodem-ofiarą, a to we współczesnej polityce daje wielką przewagę w polityce międzynarodowej”.

ZOBACZ TAKŻE: Wiatrowycz o Wołyniu: zbrodnie były symetryczne

Na pytanie jednego z internautów, czy chodzi o Adama Ostrowskiego, okręgowego delegata rządu we Lwowie, Wjatrowycz odpowiedział, że nie jest pewien, ponieważ w protokole przesłuchania mało jest danych o działalności Ostrowskiego w polskim podziemiu.

Jednak inny z komentatorów zwrócił uwagę Wjatrowyczowi, że „polski” cytat nie pochodzi z przesłuchania Adama Ostrowskiego lecz niejakiego Tadeusza Bąkowskiego.

Istotnie, cytowane zeznania złożył przed NKWD Tadeusz Bąkowski, dowódca oddziału likwidacyjnego AK w Inspektoracie Stanisławów, liczącego zaledwie… 20 żołnierzy. Protokół z jego zeznań znany jest już od ponad 10 lat (źródło: Polska i Ukraina w latach trzydziestych–czterdziestych XX wieku Nieznane dokumenty z archiwów służb specjalnych Tom 4 Część druga, Warszawa-Kijów 2005, s. 1129). Według protokołu oddział Bąkowskiego wziął udział w zaledwie dwóch akcjach na wsie ukraińskie.

Tymczasem Wjatrowycz zestawił zeznania Bąkowskiego z zeznaniami Jurija Stelmaszczuka, wysokiego dowódcy UPA, który organizował tę formację na zachodnim Wołyniu i z czasem został dowódcą Okręgu Wojskowego UPA. W momencie przystąpienia do ludobójstwa ludności polskiej pod rozkazami Stelmaszczuka znajdowało się najpewniej ponad 1 tys. upowców. Zeznania Stelmaszczuka stanowią ważny dowód ludobójstwa OUN-UPA, gdyż opisują proces podejmowania ludobójczej decyzji przez głównodowodzącego UPA Dmytro Klaczkiwskiego i sugerują istnienie dyrektywy Prowidu OUN o zniszczeniu ludności polskiej. Sam Stelmaszczuk zeznał w śledztwie, że na podległym mu terenie bojówki i oddziały OUN-UPA zamordowały w ciągu kilku dni 5 tys. Polaków. Potwierdzają to polskie źródła a nawet raporty własne UPA.

ZOBACZ TAKŻE: Radykalny historyk przerabia przeszłość Ukrainy – ostra krytyka Wiatrowycza w amerykańskim radiu

Jak widać, szef UIPN usiłował udowodnić swoją tezę o równoważności zbrodni zestawiając zeznania dowódcy 20-osobowego polskiego oddziałku, który dokonał dwóch akcji na wsie ukraińskie, z zeznaniami dowódcy potężnego, ponad 1-tysięcznego zgrupowania ukraińskiego, które wymordowało 5 tys. ludzi. Aby uprawdopodobnić swoją manipulację przemilczał liczebność obu oddziałów i bez żadnych podstaw przypisał zeznania innej osobie, której stanowisko miało odpowiadać randze Stelmaszczuka w hierarchii podziemia ukraińskiego. Imię i nazwisko tej osoby oraz jej rzekomo wysoka ranga sugerowały, że chodzi o okręgowego delegata rządu. Nie było bowiem innego Adama Ostrowskiego tak wysoko postawionego w polskim podziemiu na Kresach.

Notabene treść protokołu przesłuchania Bąkowskiego, na który powołuje się Wjatrowycz, budzi wątpliwości. Bąkowski miał zeznawać, że celem zbrodni jego oddziału (jak i pozostałych ok. 9 oddziałów likwidacyjnych w inspektoracie) była zmiana struktury narodowościowej tzw. Zachodniej Ukrainy tak, aby Polacy zaczęli dominować liczebnie nad Ukraińcami. Byłby to cel zupełnie niewykonalny, zakładałby bowiem wymordowanie setek tysięcy, jeśli nie milionów Ukraińców. Trudno sobie wyobrazić, by polskie podziemie w Stanisławowskiem, jedne z najsłabszych w kraju, z trudem skupiające się na samoobronie, było w stanie organizacyjnie porwać się na tak szeroko zakrojony (i ludobójczy) pomysł. Bardziej prawdopodobne jest, że to sowieckim śledczym zależało, by te konkretne słowa znalazły się w zeznaniach Bąkowskiego i znaleźli na to sposób. Aby ten fragment zeznań Bąkowskiego traktować poważnie należałoby poprzeć go szeregiem innych dowodów, tak jak miało to miejsce w przypadku zeznań Stelmaszczuka.

ZOBACZ TAKŻE: Foreign Policy: szef ukraińskiego IPN wybiela ukraiński nacjonalizm i fałszuje historię

Jak widać „kłamca wołyński” Wołodymyr Wjatrowycz nie cofnie się przed żadnym kłamstwem i manipulacją, by zrelatywizować zbrodnie OUN-UPA.Nie jest to oczywiście żadnym zaskoczeniem; historycy właściwie z całego świata już dawno uznali go bardziej za propagandzistę niż naukowca. Zastanawia jedynie to, dlaczego tę skompromitowaną postać uwiarygadnia część polskich historyków siadając z nią do stołu podczas obrad tzw. polsko-ukraińskiego forum historyków.

Krzysztof Janiga

Reklama



9 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. rawen :

    „”Prawda jest tym, co dostaliśmy w spadku i jest naszym dziedzictwem, które oddamy następnemu pokoleniu. Mówić prawdę jest naszym obowiązkiem wobec samych siebie i wobec innych; To honor, obowiązek i nasz zapis dla przyszłych pokoleń. Jest to część naszego prawowitego dziedzictwa.””

    Tajna uchwała OUN przeciwko Polsce, podjęta została 22 czerwca 1990 r., a jak zachowują się senatorowie III Rzeczpospolitej Polskiej w tym czasie. Wstyd pisać. W euforii zwycięstwa „Solidarności”, odwracają się plecami do znienawidzonej przez nich PRL i realizują, jako pierwsi, tajną uchwałę OUN z 22 czerwca 1990 r. skierowaną przeciwko Polsce i Polakom. 3 sierpnia 1990 roku Senat RP podejmuje haniebną dla Polski uchwałę, w której potępia akcję „Wisła”. Oto jej treść:

    „Uchwała Senatu Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 3 sierpnia 1990 r. w sprawie akcji „Wisła”.

    Zmiany społeczne i polityczne dokonujące się u nas i w sąsiednich krajach stawiają przed nami nowe wyzwania. Ze względu na obecność ludności ukraińskiej w Polsce szczególnego znaczenia nabiera wzajemne poznanie, zrozumienie i pojednanie Polaków i Ukraińców. Różnie przeplatały się losy obu narodów w ciągu dziejów. Polacy i Ukraińcy nie tylko pracowali razem i żyli obok siebie jako sąsiedzi, ale również łączyli się często w tych samych rodzinach. Jednak obok zgodnego współżycia, wiele było wzajemnych krzywd i niechęci. Była nienawiść, a nawet przelana krew. Ta przeszłość obciąża nasze stosunki. Tę przeszłość trzeba przezwyciężyć.

    Pragnąc pojednania dążymy do ukazania naszej trudnej historii w świetle prawdy. W szczególności wymaga to ujawnienia bolesnych wydarzeń, które zdarzały się w kresie powojennym w naszej wspólnej Ojczyźnie.

    Jednym z nich była wojskowa „akcja Wisła”, którą na mocy uchwały Prezydium Rady Ministrów z dnia 24 kwietnia 1947 roku przeprowadzono w południowej i środkowo – wschodniej części Polski.

    Komunistyczne władze przystępując do likwidacji oddziałów Ukraińskiej Powstańczej Armii dokonały wówczas przymusowych przesiedleń ludności w większości ukraińskiej. W ciągu trzech miesięcy wysiedlono z rodzinnych miejsc około 150 tysięcy osób, pozbawiając je majątku, siedzib i świątyń. Przez wiele lat uniemożliwiano im, a potem utrudniano powroty.

    Senat Rzeczypospolitej Polskiej potępia akcję „Wisła”, w której zastosowano – właściwą dla systemów totalitarnych – zasadę odpowiedzialności zbiorowej.

    Senat Rzeczypospolitej Polskiej dążyć będzie do tego, by naprawione zostały – na ile to możliwe – krzywdy powstałe w wyniku tej akcji”

    (Stenogram z 30 posiedzenia Senatu w dniu 5 sierpnia 1990 r. NA RUBIEŻY Nr 88/2006 r. str.1 i 2).

    Głównym inicjatorem podjęcia jednostronnej uchwały Senatu w sprawie potępienia akcji „Wisła”, był aktywny działacz „Solidarności” narodowości ukraińskiej, uchodzący w tym czasie za Polaka, prof. Roman Duda z Uniwersytetu Wrocławskiego. Poparł go w swoim wystąpieniu drugi senator narodowości ukraińskiej Mieczysław Trochimiuk z Podlasia.

    Kolejnego poparcia udzielił senator Andrzej Wielowiejski, któremu ślepa nienawiść do systemu ustrojowego PRL i osobiste doznane krzywdy od tego ustroju, przesłoniły realizm myślenia i poparł banderowsko – ounowski projekt uchwały potępiający operację „Wisła”.”(NA RUBIEŻY Nr 88/2006, str. 2).

    Za uchwałą, na obecnych tego dnia 55 senatorów, głosowało 49 senatorów w tym Lech Kaczyński, 4 było przeciwnych i 2 wstrzymało się od głosu.

    Podjęto haniebną jednostronną uchwałę kompromitującą 49 senatorów i Senat Rzeczpospolitej. Mimo protestów w tej sprawie Kresowian, Senat III RP do tej pory nie uchylił tej haniebnej uchwały i obowiązuje ona do dziś, ze wszystkimi następstwami.

    Skoro więc Senat III RP jest tak wyrozumiały dla UPA i uważa, że ta uchwała jest słuszna, to nic nie stoi panowie senatorowie na przeszkodzie, by podjąć następną uchwałę o oddaniu ziem Podkarpacia Ukrainie, na których walczyła UPA,( domagają się tego już teraz nacjonaliści z partii „Swoboda„ we Lwowie), a wówczas nabierze sensu uchwała potępiająca akcję „Wisła„. Dla walczących z OUN i UPA , a pohańbionych tą uchwałą Senatu, będzie bardziej zrozumiałym dlaczego Wojsko Polskie nazwano „związkiem przestępczym” – dowodzonym przez gen. Wojciecha Jaruzelskiego.
    PS.
    Współdziałanie z neobanderowcami kwitnie w najlepsze. B. prezydent Lech Wałęsa z fundacji skromnie nazwanej jego imieniem zaopatruje w 200 tys. euro majdanowców. W składzie delegacji odbierającej tę nagrodę znalazł się, prócz Witalija Kłyczki, również szef skrajnie szowinistycznej partii „Swoboda” – Oleg Tiahnybok.
    Postąpił jak przystało na noblistę i mianowanego mędrca europejskiego. Jak by tego było mało, Wałęsa w kilka dni potem poleciał do Kijowa, gdzie w cerkwi składał kwiaty i bił pokłony przed tablicą upamiętniającą tzw. „bohaterów” Ukrainy. Owi „bohaterowie”, to bandyci z UPA, którzy w sposób wyjątkowo bestialski dokonali ludobójstwa na 200 tys. Polaków i 80 tys. Ukraińców, o innych narodowościach nie wspominając. Czy upodlenie ma jeszcze jakieś granice?
    Wałęsa jednak nie był pierwszy w hołdach. Pamiętajmy, że prezes PiS pod czarno-czerwonym sztandarem OUN-UPA wzniósł pozdrowienie „Sława Ukraini. Herojam sława!”
    PRZYPOMINAM CO TO ZA POZDROWIENIE!
    To zawołanie-pozdrowienie („Sława Ukraini. Herojam sława!”) banderowskich bojówkarzy. Po każdym zakończonym akcie mordu na bezbronnej ludności cywilnej Kresów taki właśnie okrzyk wznoszono.
    Jeśli prezes największej partii opozycyjnej nie wiedział co to za sztandar i co to za pozdrowienie, to powinien się dowiedzieć. Jeśli jednak wiedział, to niech nie przyznaje się do patriotyzmu. Taki okrzyk jest bowiem deptaniem pamięci polskich męczenników.
    NALEŻY ZAKAZAĆ działnośc Związku Ukraińców w Polsce, gdyż ta nacjonalistyczna szowinistyczna organizacja naucza w Polsce ukraińskie nazistowskie doktryny Bandery oraz Szuchewycza, zamieszkałych młodych UKRAICÓW w III RP.
    Ci młodzi ukraińcy zamieszkali w Polsce są HODOWANI na LUDOBUJCZYCH ANTY-polskich DOKTRYNACH ukraińskich NAZISTÓW jak Szuchewycza czy Bandery co jest SKANDALEM oraz NIE zgodne z polskim prawem, które zabrania nauczania nazizmu.

    Taka sytuacja jest możliwa, tylko dlatego, że Kaczyńscy, Tusk, Komorowski … czyli „polscy politycy” z piedestałów władzy „warszawki” dopuścili się ZDRADY ofiar RZEZI wołyńskiej, wspierając NAZISTÓW ukraińskich z „Prawego Sektora” i „Swobody” których celem było i jest ZŁAMANIE kręgosłupa moralnego Polaków.
    Zdrady Polskiej Racji Stanu dopuściły się ANTY-polskie partie-gangi malwersantów oraz złodziei z PO, PiS, SLD … itd.
    Ten akt zdrady POSIADA znaczenie historyczne oraz DRUZGOCĄCE dla Polski i Polaków.

    Posłuchajcie i KONIECZNIE obejżyjcie jak nacjonalista UKRAINSKI z polskim obywatelstwem Piotr Tyma zamieszkały w III RP, obecny prezes Związku Ukraińców w Polsce – BRONI spadkobierców oraz LUDOBUJCZĄ spuściznę ukraińskich UPA-wców morderców Szuchewycza i Bandery:
    http://youtu.be/crRYWwT9-wE

  2. sylwia :

    Zbrodnie nie były symetryczne. Polacy nie przerzynali kobiet piłą, nie nabijali dzieci na sztachety i nie palili matek z dziećmi związanych w snopach zboża. Nie ma zgody z ukraińskimi obłąkańcami.”… Wieś Hucisko oraz leżące po sąsiedzku Miedziaki to nieistniejące już dziś miejscowości znajdujące się w powiecie bóbreckim dawnego województwa lwowskiego. Jak w wielu ówczesnych osadach, na wypadek zagrożenia ze strony UPA, w Hucisku znajdowała się zorganizowana, uzbrojona samoobrona. Ewentualnego ataku spodziewano się nocą, w związku z tym warty wystawiano dopiero po zmroku.
    Rankiem 12 kwietnia 1944 r. we wsi pojawili się konni ubrani w niemieckie mundury. Jak się wkrótce okazało, byli to zwiadowcy UPA. W zabarykadowanej szkole znajdującej się w centrum wsi przebywała wówczas część mieszkańców, głównie mężczyzn. Myśląc, że mają do czynienia z Niemcami, na wydany po niemiecku rozkaz opuścili szkołę i zostali natychmiast uwięzieni.
    W tym samym czasie do wsi wkroczyła liczna grupa ukraińskich cywilów z pobliskich miejscowości. Uzbrojeni w siekiery, widły oraz broń palną, w tym małe działo, przeczesywali dom po domu w poszukiwaniu mężczyzn i chłopców, których spędzano do zagród, a następnie torturowano i mordowano, nierzadko w wyrafinowanie okrutny sposób, np. poprzez przecięcie piłą. Zwłoki znoszono w jedno miejsce, a następnie palono. Z domostw wynoszono i rabowano wszystko, co przedstawiało jakąkolwiek wartość.
    Ocaleli z pogromu pochowali zamordowanych w zbiorowej mogile. W dalszym ciągu byli zmuszeni do ukrywania się, gdyż w kolejnych dniach oddziały upowców przeczesywały wsie. Dopiero po tygodniu udało się zorganizować transport części Polaków z Huciska i Miedziaków do Siemianówki. W kolejnych dniach UPA wypędziła ze wsi pozostałych mieszkańców.
    Historycy są rozbieżni w opiniach co do dokładnej liczby ofiar, wszyscy szacują jednak, że łącznie w obu wsiach była ich co najmniej setka, głównie mężczyzn.
    Za organizatorów zbrodni uważa się braci Antona i Piotra Procoków z Łopusznej, z których jeden był dezerterem z SS-Galizien – jednostki wojskowej utworzonej wiosną 1943 r. przez III Rzeszę z ukraińskich ochotników…’ ( https://prawy.pl/1224-przerzynali-polakow-pila-70-rocznica-zbrodni-w-hucisku/ ).

  3. jaro7 :

    Ci którzy siadaja do stołu z tym kłamcą,kretynem i banderowcem sami się okrywają hańbą.O czym można z tym banderowskim prymitywem dyskutować? Jak to oszust i manipulant któremu już nawet amerykanie zwrócili uwagę.Ci nasi naukowcy którzy z nim podejmuja politykę kompromitują się a jego nobilitują ,bo to żaden naukowiec tylko zwykły banderowski propagandzista.