Łukaszenko: Nauczymy ludzi jak toczyć wojnę [+VIDEO]

Podczas rozmów prezydentów Białorusi i Rosji, Aleksandr Łukaszenko mówił, że nigdy nie rozmawiał o ataku na Ukrainę. Jednak zapowiedział, że „nauczą ludzi jak toczyć wojnę” – przekazała agencja prasowa Tass.

Jak przekazała agencja prasowa Tass, podczas rozmów prezydentów Białorusi i Rosji, Aleksandr Łukaszenko mówił, że nigdy nie rozmawiał o ataku na Ukrainę. Jednak zapowiedział, że „nauczą ludzi jak toczyć wojnę”

„Widmo wojskowo-polityczne zostało przesunięte dzięki wysiłkom naszych zachodnich partnerów” – powiedział. Łukaszenko przekonywał, że „Zachód” nie odniesie sukcesu. „Przegrali pierwszą rundę” – powiedział. „Teraz, jak widzę, rozpoczynają drugą rundę, strasząc cały świat, mówiąc, że jutro zaatakujemy Ukrainę, otoczymy ją, zniszczymy i tak dalej”.

„Chociaż nie mieliśmy [tych] planów, kiedy omawialiśmy te kwestie” – powiedział prezydent. Powiedział, że Rosja i Białoruś będą nadal prowadzić ćwiczenia wojskowe. „Nauczymy ludzi jak toczyć wojnę” – powiedział. „Nie da się tego obejść”.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

6374 PLN    (28.97%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

„Biorąc pod uwagę pilność sytuacji, prezydent i ja poświęciliśmy wiele uwagi temu konkretnemu problemowi i omówiliśmy możliwe wspólne działania jako odpowiedź na agresywne zachowanie zachodnich partnerów” – powiedział białoruski przywódca. „Chcę jeszcze raz podkreślić: nikt nie chce eskalacji sytuacji ani konfliktów. Ani Rosjanie, ani Białorusini tego nie potrzebują”.

„Po raz pierwszy od dziesięcioleci jesteśmy na skraju konfliktu, który może objąć cały kontynent” – powiedział Aleksandr Łukaszenko. „Dzisiaj widzimy w całej okazałości nieodpowiedzialność i wybaczcie moją bezpośredniość, obłęd wielu zachodnich polityków, działania sąsiednich krajów, które wymykają się logice i rozsądnemu wyjaśnieniu.

„Mam wrażenie, że niektórzy politycy na wysokich i odpowiedzialnych stanowiskach w tak zwanym wolnym świecie są patologicznie niebezpieczni zarówno dla innych, jak i co najważniejsze dla własnych narodów” – powiedział prezydent.

Jak informowaliśmy, w piątek podczas wystąpienia w Białym Domu, prezydent USA Joe Biden powiedział, że Stany Zjednoczone mają podstawy sądzić, że Rosja w ciągu najbliższych dni zaatakuje Kijów. Jego zdaniem, mamy do czynienia „z szybko eskalującym kryzysem”.

„Nazywamy rosyjskie plany głośno po imieniu, nie dlatego, że chcemy konfliktu, ale dlatego, że robimy co w naszej mocy, żeby usunąć wszelkie powody, jakie Rosja może przedstawić, by usprawiedliwić inwazję na Ukrainę i nie dopuścić, żeby to zrobili” – powiedział.

Dodał, że jeśli Moskwa zdecyduje się pójść tą drogą, to stanie się winna „katastrofalnej i niepotrzebnej wojny” z własnego wyboru. Podkreślił też, że USA i ich sojusznicy są gotowi bronić każdego skrawka natowskiego terytorium oraz, że nie zamierza wysyłać amerykańskich wojsk do walki na Ukrainę. – Pociągniemy Rosję do odpowiedzialności za jej działania – ostrzegł, grożąc nałożeniem potężnych sankcji, jeśli najedzie Ukrainę.

W piątek późnym wieczorem na przedmieściach Ługańska doszło do silnej eksplozji i pożaru. Według mediów rosyjskich i separatystów, płonie rurociąg „Przyjaźń”. Obszar ten leży na rubieżach ŁRL, zaledwie parę kilometrów o linii kontaktowej, przebiegającej wzdłuż rzeki Doniec. Za rzeką leży Stanica Ługańska, kontrolowana przez siły rządowe.

Od dwóch dni sytuacja w rejonie linii kontaktowej w Donbasie robi się coraz bardziej napięta. Strona rządowa i separatyści wzajemnie oskarżają się o prowadzenie ostrzału, w tym z broni ciężkiego kalibru – artylerii kal. 122 mm i ciężkich moździerzy. W czwartek rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow oskarżył stronę ukraińską o „prowokacyjne działania” i o zgromadzenie sił ofensywnych na linii rozgraniczenia w Donbasie. Jego zdaniem w Donbasie znów może rozgorzeć wojna. W piątek Denis Puszylin ogłosił masową ewakuację ludności do obwodu rostowskiego w Rosji twierdząc, że prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski „w najbliższym czasie” da rozkaz do „inwazji na terytorium Donieckiej i Ługańskiej Republik Ludowych”. Tuż po Puszylinie podobną decyzję podjął przywódca Ługańskiej Republiki Ludowej Leonid Pasiecznik.

Ukraińskie władze zaprzeczyły, że planują ofensywę w Donbasie.

Z kolei w piątek 18 lutego rosyjska agencja TASS podała, iż siły zbrojne nieuznawanej Donieckiej Republiki Ludowej poinformowały o zapobieżeniu próbie wysadzenia zbiornika z chlorem na terenie zakładów uzdatniania wody w pobliżu Gorłówki. „Nasi żołnierze musieli otworzyć ogień, zabijając co najmniej dwóch bojowników i raniąc trzech. Ukraińscy dywersanci musieli się wycofać” – podali separatyści twierdząc przy tym, że przechwycono rozmowy telefoniczne owych dywersantów. Miały one rzekomo być prowadzone w języku polskim. Doniesieniom tym zaprzeczył rzecznik ministra-koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn.

Tego samego dnia w Doniecku w pobliżu siedziby władz Donieckiej Republiki Ludowej wyleciał w powietrze samochód jednego z dowódców sił zbrojnych separatystów. Szef DRL Denis Puszylin oskarżył stronę ukraińską o wysadzenie samochodu. Separatyści ogłosili wcześniej oficjalnie, że ewakuują mieszkańców Doniecka do Rosji, zaczynając od kobiet i dzieci. Według rosyjskich mediów, pierwsze osoby dotarły już na teren obwodu rostowskiego. Granicę miało już przekroczyć ponad 80 busów i autokarów.

Jednocześnie, ukraiński wywiad wojskowy twierdzi, że rosyjskie służby specjalne szykują prowokację polegającą na wysadzeniu szeregu obiektów infrastruktury w Doniecku.

Kresy.pl/Tass/Biełta

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz