„Zagraniczni politycy starają się narzucić Białorusinom własne zasady” – przekonywał minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow w wywiadzie dla telewizji Rossija 1, której część została opublikowana na stronie rosyjskiego MSZ – poinformowała w środę agencja prasowa Biełta.

Jak poinformowała w środę agencja prasowa Biełta, rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow jest przekonany, że protesty na Białorusi to próba narzucenia państwu zasad przez zagranicznych polityków. Swoje zdanie wyraził na antenie telewizji Rossija 1.

„Jesteśmy zaniepokojeni tym, co dzieje się na Białorusi, jesteśmy zaniepokojeni próbą wykorzystania wewnętrznych trudności, przed którymi stoi Białoruś, naród białoruski i władze tego kraju, aby ingerować w te sprawy i procesy z zewnątrz. Nie tylko po to, by wtrącać się, ale także narzucać Białorusinom zasady, które zagraniczni gracze uważają za korzystne dla siebie” – przekonywał.

Zobacz też: Łukaszenko: Trzeba zwrócić uwagę na relokację wojsk NATO na terytorium Polski i Litwy

Zdaniem rosyjskiego ministra na Białorusi obserwuje się walkę o przestrzeń poradziecką, która trwa od momentu gdy Związek Radziecki przestał istnieć. „Ostatnim przykładem jest oczywiście Ukraina. To, co słyszymy teraz z europejskich stolic, zwłaszcza z krajów bałtyckich (Litwa, Estonia), a także z Polski, w Parlamencie Europejskim nie chodzi o Łukaszenkę, prawa człowieka i demokrację. Chodzi o geopolitykę, o te same zasady, które nasi zachodni partnerzy chcą narzucić w codziennym życiu na naszym kontynencie i innych częściach świata” – uważa Ławrow

Minister spraw zagranicznych Rosji podkreślił, że istnieją międzynarodowe ramy prawne, którymi należy się kierować przy określaniu stosunku do wydarzeń w danym kraju.

„W przypadku Białorusi, jeśli jej sąsiedzi dostrzegają błędy w organizacji wyborów, to chciałbym powiedzieć, że Białoruś jest przede wszystkim suwerennym państwem. W kraju obowiązują konstytucje, ustawy, procedury, które można wykorzystać do zakwestionowania wyników procesu wyborczego w konkretnym lokalu wyborczym lub ogólnie. Po drugie, Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE) posiada Biuro Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka (ODIHR). Jedną z jego funkcji jest monitorowanie wyborów krajowych w państwach członkowskich OBWE. Jest to część zobowiązań podjętych przez państwa członkowskie tej renomowanej organizacji. Teraz słyszymy, że naruszenia podczas wyborów i kampanii wyborczej były oczywiste, że zostały zarejestrowane przez ochotniczych obserwatorów, na portalach społecznościowych, na wideo itp. To biuro, które ma obserwować wybory, twierdzi, że nie poszło na Białoruś z powodu spóźnionego zaproszenia. To nieprawda, delikatnie mówiąc, ponieważ jedynym obowiązkiem Białorusi, podobnie jak każdego innego państwa członkowskiego OBWE, jest zaproszenie międzynarodowych obserwatorów do monitorowania wyborów krajowych”.

Zobacz też: Unia Europejska nie uznaje wyników wyborów na Białorusi

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia

Rosyjski minister poradził wszystkim, aby powstrzymali się od wykorzystywania tej trudnej sytuacji na Białorusi do podważania normalnego, opartego na wzajemnym szacunku dialogu między władzami a społeczeństwem, do uczynienia go prowokacyjnym.

„Widzimy otwarcie prowokacyjne rozmowy w materiałach wideo i na portalach społecznościowych. Widzimy próby sprowokowania funkcjonariuszy organów ścigania, w tym użycie wobec nich brutalnej siły. Mam nadzieję, że Białorusini, a także wszyscy przyjaciele Białorusi za granicą (a jest ich wielu), zdołają załatwić swoje sprawy i nie ustąpią tym, którzy potrzebują tego kraju wyłącznie dla korzyści geopolitycznych, aby promować zasadę – „jesteś albo z Rosją, albo z Europą”.

Zobacz też: Samolot szefa rosyjskiej FSB wylądował w Mińsku

Kresy.pl/Biełta

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz