Według Baraka Ravida, izraelskiemu rządowi bardzo nie podoba się to, że polski rząd promuje treść polsko-izraelskiego oświadczenia w zagranicznych mediach. Dziennikarz ujawnił też, kto ze strony polskiej brał udział w rozmowach z Izraelczykami.

Izraelski dziennikarz dziennikarz Barak Ravid, który wcześniej ujawnił szczegóły dotyczące polsko-izraelskich rozmów ws. zmian w ustawie o IPN i wspólnego oświadczenia premierów Polski i Izraela podał kolejne informacje, powołując się na anonimowych izraelskich oficjeli.

– Izraelscy oficjele ujawnili, że członkami polskiego zespołu negocjacyjnego w rozmowach z Izraelem byli Ryszard Legutko i Tomasz Poręba – dwaj członkowie Parlamentu Europejskiego reprezentujący polską [partię] Prawo i Sprawiedliwość – napisał w czwartek w południe Ravid na Twitterze. Dodał, że obaj politycy są „zaufanymi ludźmi polskiego premiera [Mateusza] Morawieckiego”.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Wcześniej Ravid poruszył wątek polskiej kampanii promocyjno-informacyjnej w zachodnich mediach, w których zamieszczono treść polsko-izraelskiego oświadczenia. W ostatnich dniach ukazała się ona m.in. w Niemczech („Frankfurter Allgemeine Zeitung”, „Die Welt”), we Francji („Le Figaro”, „Le Monde”, „La Croix”), w Wielkiej Brytanii („The Daily Telegraph”, „The Times” i „The Sun”), USA („Washington Post”, „Wall Street Journal” i „New York Post”) czy Izraelu ( „Jerusalem Post”, „Haaretz” i „Jedijot Achronot”). Jak wynika z treści i logotypu zamieszczonego pod tekstami, a także informacji dla mediów, zamieszczono je dzięki wsparciu finansowemu Fundacji PKO BP.

Jak wynika z informacji przekazanych przez Ravifa, rządowi Izraela nie spodobało się, że polski rząd rozpowszechnia to oświadczenie w zagranicznej prasie, szczególnie izraelskiej.

– Izraelscy oficjele powiedzieli mi, że rzad w Jerozolimie jest zaskoczony polską rządową kampania reklamową odnośnie wspólnego polsko-izraelskiego oświadczenia ws. ustawy o Holokauście w dzisiejszej porannej, izraelskiej prasie – pisze Ravid. – Wysoki rangą urzędnik powiedział, że polski rząd nie skoordynował tej kampanii z Izraelem i nie poinformował o tym z wyprzedzeniem. Oficjel powiedział, że kampania w izraelskiej prasie jest sprzeczna z duchem porozumień między stronami.

Izraelski dziennikarz podaje, że Izrael I Polska podczas rozmów miały zgodzić się, że jedyny oficjalny tekst wspólnego oświadczenie będzie w języku angielskim, a nie po polsku czy po hebrajsku. “To dlatego Netanjahu przeczytał oświadczenie tylko po angielsku podczas swoich uwag dla prasy” – cytuje swoje źródło Ravid.

Przeczytaj: Yad Vashem: polsko-izraelska deklaracja zawiera „poważne błędy i oszustwa”

Przypomnijmy, że Barak Ravid, izraelski dziennikarz ze stacji “Kanał 10”, który ujawnił sprawę ściśle tajnych negocjacji przedstawicieli premierów Polski i Izraela ws. ustawy o IPN, twierdzi, że w ich trakcie sporządzono przyjęty tydzień temu projekt nowelizacji oraz treść wspólnego oświadczenia premierów Polski i Izraela. Przedstawiciele negocjatorów izraelskich mówią otwarcie, że ich zadaniem było bezkompromisowe doprowadzenie do usunięcia z ustawy niepożądanych zapisów.

Podczas rozmów, przedstawiciele Izraela żądali usunięcia z ustawy o IPN zapisów penalizujących przypisywanie Polsce i Polakom odpowiedzialności za zbrodnie nazistowskie podczas II wojny światowej. Z kolei strona polska chciała, żeby obie strony podpisały wspólną deklarację wspierającą „polską narrację” ws. wydarzeń z II wojny światowej. Izrael dał do zrozumienia, że złoży taką deklarację dopiero wówczas, gdy odpowiednie artykuły ustawy o IPN zostaną ostatecznie usunięte. Ravid twierdzi, że kluczowe spotkanie z udziałem dwóch polskich parlamentarzystów odbyło się dwa tygodnie temu, w tajemnicy, w siedzibie Mosadu w Glilot. Dziennikarz podaje też, że wszystkie punkty polsko-izraelskiej deklaracji zostały zaaprobowane przez zespół izraelskich historyków, na czele z profesor Diną Porat z Wydziału Historii Żydów Uniwersytetu w Tel Awiwie i głównego historyka Instytutu Yad Vashem.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Czytaj więcej: Izraelski dziennikarz ujawnia kolejne szczegóły tajnych polsko-izraelskich rozmów ws. ustawy o IPN

Według oficjalnych informacji strony izraelskiej, premier Izraela Benjamin Netanjahu pół roku temu wyznaczył dwie zaufane osoby, które miały przewodzić stronie izraelskiej w tajnych rozmowach z Polską: Yossiego Ciechanovera, byłego dyrektora generalnego MSZ Izraela i Jacoba Nagela, swojego byłego doradcę ds. bezpieczeństwa. Nazwiska dwóch negocjatorów ze strony polskiej nie są znane, choć według źródeł izraelskich, mieli to być posłowie klubu PiS.

Ciechanover i Nagel zabrali oficjalnie głos przy okazji odczytania wspólnego, polsko-izraelskiego oświadczenia. – Wierzę, że osiągnąłem ten cel poprzez odwołanie ustawy – powiedział Ciechanover. Po nim głos zabrał Nagel, który podkreślił, że wraz z Ciechanoverem podeszli do swoje misji „z respektem i szacunkiem, z wymaganą wrażliwością i bez kompromisów. Zadaniem było cofnięcie zapisów ustawy zaznaczył Nagel, dodając, że zarazem chodziło o podtrzymanie relacji współpracy z Polską. Myślę, że osiągnęliśmy bardzo dobre rezultaty dla ludu Izraela, które spełniają wszystkie kryteria.

Nagel w wypowiedziach dla izraelskiego dziennika „Times of Israel” ostro wypowiedział się też na temat postawy Polski: – Oto kraj, który szczyci się tym, że uchwalił ustawę, która według niego przywróci narodowi honor, a pół roku później anuluje je z podkulonym ogonem.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

PRZECZYTAJ: Jak agenci Mosadu – poseł Wilk skomentował działania PiS w sprawie ustawy o IPN

– Uzyskaliśmy niesamowite osiągnięcie. Mieliśmy do czynienia z prawem, o którym wszyscy mówili, że jest okropne, i pozbyliśmy się go bez dawania im niczego w zamian – powiedział Nagel. Dodał, że w polsko-izraelskim oświadczeniu nie ma nic złego z punktu widzenia Izraela. Zaznacza, że artykuły 55a i 55b ustawy o IPN, penalizujące przypisywanie Polsce i Polakom odpowiedzialności za zbrodnie nazistowskie podczas II wojny światowej, zostały usunięte „na żądanie Izraela”. – Zdołaliśmy pozbyć się ich w całości – powiedział Nagel.

Przeczytaj również: „Prowadzą nas za rękę agenci Mosadu”. Kukiz’15 pyta rząd PiS o działania ws. ustawy o IPN [+VIDEO]

twitter.com / Kresy.pl

Oceń ten artykuł




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

6 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

    • Avatar
      zefir :

      @tagore :Oj tagore!To strina polska,a nie izraelska,wycofała się ze swoich ustawowych zapisów,anulując je z „pokulonym ogonem” (Nagel)Jakież to zapisy?Karanie za przypisywanie Polsce i Narodowi Polskiemu współodpowiedzialności za holokaust Żydów i współdziałania z hitlerowcami w mordowaniu Żydów.Jak światowa opinia to wycofanie się Polski odbierze? Otóż uzna,że Polacy przyznali się do swych zbrodni na Żydach,co potwierdzili wycofaniem się z zapisów ustawy o IPN-taka jest tej imprezy logika.Naprawdę nie ma za co dziękować,zaś zaboleć może tylko Polskę i Polaków-Żydzi mają otwartą drogę do swych niebotycznych roszczeń,które egzekwować potrafią.

      • tagore
        tagore :

        @zefir Izraelscy politycy czują się oszukani gdyż uważali ,że w pełni kontrolują sytuację zamierzali za jakiś czas podważyć jej sens i wymusić kolejne ustępstwa na Polskim Rządzie.
        Opublikowanie w płatnych ogłoszeniach tekstu porozumienia w
        wielu krajach świata wyrwało im dywanik spod nóg, stąd okrzyki
        oszustwo !, zdrada! i temu podobne. Sprawa nie zakończy się szybko
        ,ale żydowskie organizacje i Izrael przechytrzyli ,nie brali takiej możliwości w ogóle pod uwagę.