Białoruś: zapadły pierwsze wyroki za obronę krzyży usuwanych z Kuropat

Przed sądem w Mińsku skazano osoby, które protestowały przeciwko usuwaniu krzyży z uroczyska w Kuropatach i niszczeniu upamiętnienia ofiar NKWD w miejscu masowych rozstrzeliwań. Część osób, w tym 72-letnią Ninę Bagińską ukarano grzywną, a innych – kilkunastoma dniami aresztu.

W ubiegłym tygodniu, jak pisaliśmy, w czwartek rano robotnicy miejscowego leśnictwa usunęli m.in. za pomocą koparek około 70 drewnianych krzyży ustawionych w Kuropatach latem ubiegłego roku z inicjatywy społecznej. Krzyże następnie wywieziono ciężarówkami i przystąpiono do ogradzania terenu. Milicja zatrzymała na miejscu 15 opozycyjnych aktywistów, którzy byli przeciwni usuwaniu krzyży. W piątek, dzień później, robotnicy kontynuowali stawianie ogrodzenia.

Przeczytaj: Zwierzchnik Kościoła Katolickiego na Białorusi apeluje o zaprzestanie usuwania krzyży z Kuropat

Już wczoraj, 8 kwietnia, zapadły pierwsze wyroki za protesty przeciwko usuwaniu krzyży na podmińskich Kuropatach, gdzie w bezimiennych dołach śmierci spoczywają ofiary NKWD. Przed mińskim sądem stanęła 72-letnia Nina Bagińska, która z biało-czerwono-białą flagą białoruską próbowała zatrzymać koparki na Kuropatach, używane do wyciągania krzyży. Zatrzymano ją w miniony piątek i oskarżono o ingerowanie w prace budowlane na Kuropatach. Milicja sporządziła protokoły ws. „drobnego chuligaństwa” i „nieposłuszeństwa wobec funkcjonariuszy (urzędników)”.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

 

Pani Bagińska po zatrzymaniu trafiła do aresztu w obwodzie mińskim, gdzie rozpoczęła strajk głodowy. Jak informuje portal ZnadNiemna.pl, rozpatrujący jej sprawę sędzia Aleksiej Kropaczew odesłał protokoły do dopracowania. Powodem miały być rażące niedorzeczności w protokołach, przez co trzeba było je uzupełnić, celem uwiarygodnienia wyroku. Po ponownym rozpatrzeniu, Ninie Bagińskiej zasądzono karę grzywny w wysokości 50 tzw. jednostek bazowych (równowartość około 2,5 tys. zł).

Tego samego dnia na 15 dni aresztu skazano też Pawła Siewieryńca, opozycyjnego działacza i polityka Białoruskiej Chrześcijańskiej Demokracji. Za „drobne chuligaństwo” dostał 5 dni aresztu, a za „niepodporządkowanie się milicji”, kolejne 10. Z kolei białoruska działaczka opozycyjna i autorka krytycznego filmu nt. prezydenta Aleksandra Łukaszenki, Olga Nikołajczyk, została skazana na grzywnę w wysokości 35 jednostek bazowych (równowartość około 1,7 tys. zł) za zamieszczenie na portalu społecznościowym wpisu o planowanej na niedzielę akcji modlitewnej za ofiary NKWD.

We wtorek w Mińsku odbyły się procesy dwóch zatrzymanych w sobotę znanych białoruskich działaczy opozycyjnych: byłego niegdysiejszego opozycyjnego kandydata na prezydenta Białorusi Mikoły Statkiewicza (aresztowany w 2010 roku, spędził w więzieniu następne pięć lat, jest czołowym organizatorem kolejnych opozycyjnych wystąpień) i Maksima Winiarskiego. Skazano ich odpowiednio na 15 i 13 dni aresztu za protest przeciwko usuwaniu krzyży na Kuropatach.

[kresy_casual]

Ponadto, we wtorek rano pod siedzibą stacji TV Biełsat w Mińsku zjawili się funkcjonariusze białoruskiego Komitetu Śledczego z nakazem przeszukania. Żeby dostać się do środka, towarzyszący im strażacy użyli piły tarczowej do otwarcia drzwi. Według przedstawicieli Biełsatu, może chodzić o sprawę karną wszczętą przeciwko dziennikarzowi stacji Alesiowi Zaleuskiemu. W ubiegłym roku zastępca prokuratora generalnego, gen. Andreja Szwieda, oskarżył go o zniesławienie i domagał się od MSW Białorusi wyciągnięcia wobec niego surowych konsekwencji.

Przeczytaj: Biełsat krytykuje usunięcie białoruskich obiektów fałszujących pamięć o powstaniu styczniowym

Zobacz: Według publicysty historycznego Biełsatu przywódca powstania styczniowego nie był Polakiem lecz Białorusinem [+VIDEO]

Czytaj również: Tomaszewski: dlaczego TV Biełsat dostaje 25 mln zł na rusyfikację Polaków, a na Litwie nie ma polskiej telewizji?

Jak informowaliśmy, rzeczniczka prasowa prezydenta Białorusi Aleksandra Łukaszenki odniosła się w czwartek do usunięcia około 70 krzyży z miejsca masowych stalinowskich mordów w Kuropatach. Z jej słów wynika, że „porządkowanie terenu”, jak władze nazywają usuwanie krzyży, jest realizacją polecenia białoruskiego prezydenta.

Kuropaty to prawdopodobne miejsce masowych egzekucji polskich oficerów z tzw. Białoruskiej Listy Katyńskiej. Jednak wcześniej było ono miejscem masowych rozstrzeliwań przeprowadzonych przez NKWD w czasie represji stalinowskich po 1937 r. Oprawcy strzałem w tył głowy pozbawili życia, według różnych szacunków, od 40 do 200 tysięcy ludzi. Wśród nich polskich obywateli Białoruskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej prześladowanych szczególnie w czasie tak zwanej „operacji polskiej” w latach 1937-1938.

znadniemna.pl / Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz