Marynarka wojenna Niemiec odprawiła w poniedziałek fregatę Bayern ku wybrzeżom Azji Południowo-Wschodniej.

Pisząca o sprawie agencja informacyjna Reutera twierdzi, że to pierwszy taki rejs „od prawie dwóch dekad”. „South China Morning Post” konkretyzuje, że ostatni raz niemiecki okręt pływał po Morzu Południowochińskich w 20o2 r.

Bayern jest fregatą rakietową typu 123. Okręty tego typu dysponują bronią rakietową, zabierają też na pokład dwa śmigłowce, których zadaniem jest zwalczanie okrętów podwodnych. Takie jest też główne zadanie stawiane przed jednostkami tej klasy.

Okręt został odprawiony z portu w Wilhelmshaven przez samą minister obrony RFN Annegret Kramp-Karrenbauer. „Chcemy aby istniejące prawo było respektowane, szlaki morskie były wolne dla żeglugi, społeczeństwa otwarte były chronione, handel był prowadzony według uczciwych reguł” – powiedziała niemiecka minister, używając retoryki wpisującej się w amerykańską narrację.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia

Brytyjska agencja interpretuje dyslokację niemieckiego okrętu jako udział w amerykańskiej strategii powstrzymywania Chin. Berlin najwyraźniej chce jednak osłabić taki wydźwięk operacji swojej fregaty bowiem zwrócił się do Chińczyków o możliwość przybicia Bayernu do portu w Sznaghaju. Jednak jak poinformował portal dziennika „South China Morning Post” Chiny nie wyraziły zgody i nie wyrażą jej do czasu, aż Niemcy „nie wyjaśnią swoich intencji” wysłania okrętu na Morze Południowochińskie. Według Reutera, Bayern nie wpłynie też w rejon największych napięć politycznych – do Cieśniny Tajwańskiej.

Z tego względu Reuter określa politykę Berlina jako „spacer po linie” między interesami strategicznej współpracy z USA, a interesami ekonomicznymi łączącymi Niemcy z Chinami. Agencja podkreśla, że to właśnie duży niemiecki eksport do ChRL pozwolił złagodzić skutki ekonomiczne kryzysu pandemicznego w RFN.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Chińska Republika Ludowa uznaje znaczną część Morza Południowochińskiego za własną strefę ekonomiczną, zgodnie z tradycją podtrzymywaną jeszcze przez władze Czang Kaj-szeka. Powoduje to napięcia w relacjach z USA uznających akwen z wody międzynarodowe i powołujących się na prawo „wolności żeglugi” na takich wodach. Prowadzi to także do sporów ChRL z władzami na Tajwanie, Wietnamem, Filipinami, Malezją i Brunei o poszczególne wysepki, a wraz z nimi strefy morskie wokół nich.

Pekin próbuje zwiększać swoje znaczenie na Morzu Południowochińskim usypując na nim sztuczne wyspy, na których buduje też pasy startowe dla samolotów. Za czasów administracji Donalda Trumpa Marynarka Wojenna USA zintensyfikowała swoje patrole na spornym akwenie. Administracja Bidena kontynuuje tę strategię i naciska na sojuszników w ramach NATO, by wsparli jej antychińskie działania na Indopacyfiku. Wzmianka o Chinach znalazła się po raz pierwszy w stanowisku szczytu Sojuszu, po posiedzeniu przeprowadzonym w czerwcu. ChRL została określona w nim jako „systemowe wyzwanie„.

reuters.com/scmp.com/kresy.pl

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz