Ambasador Rosji oskarża Polskę o popsucie wzajemnych relacji

Ambasador Rosji w Warszawie Siergiej Andriejew udzielił wywiadu gazecie „Kommiersant”  w którym mówił o „trudnościach dialogu polsko-rosyjskiego”.

Na wstępie wywiadu „Kommiersant” konstatuje, że „tradycyjnie nieproste stosunki między Moskwą a Warszawą po wprowadzeniu wzajemnych rosyjsko-europejskich sankcji stały się praktycznie zamrożone”. W tym kontekście Galina Dudina pyta o ich charakter przedstawiciela dyplomatycznego Rosji w Polsce.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Ambasador Rosji Siergiej Andriejew przytacza na wstępie wywiad Mateusza Morawieckiego cytując obszernie niezwykle krytyczny wobec Rosji passus w którym polski premier oskarża ją o wywoływanie wojen i zachęca do powrotu do grupy „cywilizowanych państw”. „Jest oczywistym, że na takie podstawie mówić o >>szansach na ocieplenie<< nie można” – ocenia Andriejew. Jak deklaruje – „My, oczywiście, nie jesteśmy przeciw temu, żeby mieć z Polską – tak jak z jakimkolwiek innym krajem – normalne relacje, ale nie jesteśmy w tym zainteresowani ani trochę więcej niż strona polska, jesteśmy przekonani o swoje słuszności i nie zamierzamy ustępować ze swoich interesów komukolwiek by to było wygodnie”. Rosyjski dyplomata podkreślił, że jego państwo nie przyjmuje oskarżeń Morawieckiego i jego warunków normalizacji stosunków.

Andriejew podkreślił, że relacje dyplomatyczne między Rosją a Polską nie zostały zerwane i obsadzie rosyjskiej ambasady w Warszawie „wystarczy pracy”. Za główne jej zadanie uznał „zbieranie, opracowywanie i analiza informacji o tym co dzieje się kraju pobytu, o jego polityce, prognozowanie rozwoju sytuacji w przyszłości – po to aby u naszego kierownictwa i kolegów w Moskwie był jasny i prawidłowy obraz tego, jakie tu [w Warszawie] zachodzą procesy, które mogą dotykać rosyjskich interesów, do czego musimy być gotowi”. Rosyjscy dyplomaci obserwuję przestrzeń „polityczną, informacyjną, akademicką, kulturalną i społeczną” w Polsce.

Gdy dziennikarka zauważa, że w stosunkach między zwykłymi Rosjanami a Polakami nie ma żadnych problemów, a Polska jawi się jako kraj „życzliwy i gościnny” dla tych pierwszych, ambasador odpowiada, że z Polakami można nawiązać szybki i dobry kontakt jeśli nie rozmawia się o polityce i historii a u obu narodów „jest podobna mentalność, my nieźle znamy się nawzajem i rozumiemy”. Jednak według Andriejewa „to nie zmienia ogólnego, przeważnie negatywnego nastrojenia politycznego polskiego społeczeństwa wobec Rosji”. Według dyplomaty jest tak dlatego ponieważ „w polskich rodzinach, potem w szkole, w szkołach wyższych, pod wpływem środków masowego informacyjnego obrobienia, ludzie od najmłodszych lat wychowują się w przekonaniu o tym, że ze strony Rosji Polska na przestrzeni całej swojej historii znała tylko zagrożenia, zniewagi i nieszczęścia”.

Według Andriejewa kwestia polepszenia relacji z Rosją nie istnieje w dyskusji między „głównymi polskimi partiami”. Ambasadora oburza też nowelizacja ustawy o dekomunizacji, która zakłada likwidację pomników ku czci Armii Czerwonej, jak to ujmuje Andriejew „żołnierzom-wyzwolicielom […] dzięki którym Polska jest na mapie, a Polacy żyją na swojej ziemi”. Uznaje to za „wybór” władz Polski na rzecz „konfrontacji” ze stroną rosyjską, dodatkowo „obraźliwy” dla narodu rosyjskiego. „Po oficjalnej linii w tematach historycznych nie mamy o czym rozmawiać” – powiedział dyplomata.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

W odpowiedzi na pytanie o to dlaczego strona rosyjska nie próbuje nawiązywać dialogu w temacie historii ambasador Andriejew stwierdził, że dotychczasowa dyskusja ujawniła duże różnice w ocenie przeszłości, a „polska strona w efekcie stara się o przyjęcie przez nas jej punktu widzenia”. Dlatego Adriejew nie widzi sensu w dalszej dyskusji o historii pod agendą dyplomacji obu państw i proponuje pozostawić ją historykom. Jednak jak dodaje „u nas swój ogląd naszej historii i nie uważam, że musimy go z kimś uzgadniać”. Odcinając się od „neostalinizmu” o który oskarżył go jeden z polskich dziennikarzy, Andriejew stwierdza – „pod flagą osądzenia represji starają się nas zmusić do kajania się za wszystko co w naszym kraju robiono w te czasy kiedy kierował nim Stalin – w tym za Zwycięstwo w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej”. Rosyjski ambasador przyznał, że rozstrzelanie polskich oficerów w 1940 r. było przestępstwem, ale uznał sprawę za zamkniętą, nie widząc potrzeby przekazywania stronie polskiej kolejnych akt z rosyjskich archiwów.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

O ochłodzenie wzajemnych relacji rosyjski ambasador oskarżył stronę polską, która zapowiedziała to w 2014 r. i „lobbowała za wprowadzeniem zachodnich sankcji przeciw Rosji”. Adriejew stwierdził jednak, że Rosja nie stawia żadnych warunków wstępnych dla normalizacji relacji z Polską, „ale do tego potrzebna jest wola polityczna z drugiej strony. My takiej woli na danym etapie nie widzimy, w tym i w tych kwestiach, które wyliczyliśmy”. Andriejew opisywał też, jak według niego wyglądają „normalne” i „pragmatyczne” relacje – „przestać przedstawiać nam bezpodstawne pretensje i obwinienia, wyrzec się antyrosyjskich wypowiedzi w oficjalnej retoryce, przyjąć jako dane, że w wielu kwestiach, widocznie, nie znajdziemy porozumienia, ale to nie powód odmawiać normalnych kontaktów”. Rosyjski ambasador chciałby „aktywizacji współpracy ekonomicznej i więzi kulturowo-humanitarnych”. Jak zadeklarował – „Jak tylko polska strona będzie na to gotowa, nastąpi wyjście na spotkanie z naszej strony”.

Czytaj także: Morawiecki: Rosja jest największym zagrożeniem dla Polski

kommersant.ru/kresy.pl

 




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

4 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Kojoto
    Kojoto :

    Przyganiał kocioł garnkowi… Zanim w Warszawie pojawił się zarząd Usraelski z Pisu, Moskaliki robiły wszystko, żeby skutecznie zrazić do siebie Polaków. Ciągłe oskarżenia o rzekome wymordowanie jeńców sowieckich (tym bardziej absurdalne, że to właśnie oni mordowali masowo Polaków), postawa roszczeniowa, traktowanie Polski jako tzw: „bliskiej zagranicy”. Po prostu teraz Ruskim zrobiło się trochę gorąco koło tyłka i sie lisio podlizują, ale zamiary mają nie lepsze niż usrael, a tym gorzej, że są blisko. Odnośnie mentalności to pan ambasador też trochę się zagalopował – poznałem nieco ludzi z byłych sowietów w tym rosjan i słowo daję – podejście do higieny osobistej wypisz wymaluj jak z opisów Piaseckiego w „Zapiskach oficera Armii Czerwonej”. Czasem to są fajni ludzie, ale kąpiel to dla nich usługa ekskluzywna – takie nawyki, taka mentalność.

    • Kojoto
      Kojoto :

      Nawiasem mówiąc właśnie brak higieny i podstawowej zdolności organizacji oddolnego porządku był przyczyną ogromnej śmiertelności bolszewickich jeńców w Polsce. Mimo, że dostawali wyżywienie i pomoc lekarską w takim stopniu na jaki Polska mogła sobie pozwolić po gehennie I WŚ, umierali w smrodzie i brudzie, na wszystkie typowe choroby układu pokarmowego, prawie nie występujące w Polsce. Dla odmiany Polacy, których bolszewicy wywozili na Syberię i do Kazachstanu, mimo znacznie cięższych warunków, i przymuszania do morderczej pracy, dawali sobie lepiej radę. No i gdzie tu „podobna mentalność”?