Formalne desygnowanie rebeliantów Houthi jako podmiotu terrorystycznego ma być częścią strategii naciskania na Iran.

Jak informuje The Washington Post: „Formalna desygnacja terrorystyczna przez Departament Stanu mogłaby dodatkowo odizolować rebeliantów, przedstawicieli mniejszościowej szyickiej muzułmańskiej sekty, którzy przejęli kontrolę nad stolicą Jemenu pod koniec 2014 r., lecz krytycy ostrzegają, że takie posunięcie może również pogorszyć złe warunki humanitarne, nie przybliżając koniec konfliktu.”



W zeszłym tygodniu sekretarz obrony Jim Mattis i sekretarz stanu Mike Pompeo wezwali do zaprzestania walk w Jemenie, choć siły pod egidą Arabii Saudyjskiej szykowały się do przeprowadzenia ataku na strategiczne miasto portowe Al-Hudajda, kontrolowane przez rebeliantów Houthi.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

„Niektórzy urzędnicy amerykańscy, zwłaszcza w Departamencie Stanu, sprzeciwiają się desygnowaniu rebeliantów Houthi jako terrorystów, uznając, że taki ruch może skomplikować wysiłki negocjatorów na rzecz rozpoczęcia rozmów pokojowych. Określenie rebeliantów jako terrorystów byłoby postrzegane jako poważna eskalacja nacisków USA na grupę” – podaje The Washington Post.

Dziennik zaznacza, że poprzednie organizacje, które zostały określone przez Departament Stanu, jako terrorystyczne, zazwyczaj prowadziły działalność wymierzoną w amerykańskie interesy i życie amerykańskich obywateli. Niektórzy eksperci uważają, że choć Iran ewidentnie sprzyja rebeliantom w Jemenie, jego pomoc logistyczna dla grupa nie może być porównywana z ogromnym wsparciem udzielanym Hezbollahowi w Libanie. Niewątpliwym zwolennikiem potencjalnego desygnowania rebeliantów Houthi jako terrorystów jest Arabia Saudyjska.

Administracja Baracka Obamy, choć podjęła ograniczone militarne kroki przeciwko bojownikom Houthi w Jemenie, nie zdecydowała się na desygnowanie ich jako członków organizacji terrorystycznej.

Były asystent prezydenta Ronalda Reagana i ekspert Cato Institute ds. polityki zagranicznej, Doug Bandow, uważa, że desygnowanie rebeliantów Houthi jako terrorystów byłoby wyrazem braku zrozumienia sytuacji na Bliskim Wschodze. „Lepiej byłoby określić Arabią Saudyjską jako państwo terrorystyczne. Pamiętacie 9/11?” – napisał Bandow na Twitterze.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Wojna w Jemenie nie jest wojną zastępczą

kresy.pl / the washington post

Reklama




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz