Renata Cytacka, radna Akcji Wyborczej Polaków na Litwie -Związku Chrześcijańskich Rodzin w radzie miasta Wilna, opisuje szczegółowo na czym polega dyskryminacja uczniów polskich szkół przez litewskie władze oświatowe.

Jak przypomina w liście otwartym Renata Cytacka „Od 17 marca 2011 roku działa Ustawa o Oświacie, która kardynalnie uderza w szkolnictwo polskie na Litwie. Zgodnie z jej założeniami uczniowie szkół polskich już od 2013 r. składają ujednolicony egzamin z języka litewskiego”, choć zarazem „ujednolicone programy nauczania tego przedmiotu wchodzą do szkół dopiero w bieżącym 2017/18 roku szkolnym” a pierwsze próby jego realizacji podjęto dopiero w zeszłym roku szkolnym. „Uczniowie musieli nadrobić 8oo godz. różnic programowych. Kolej rzeczy została odwrócona – z początku zmuszono uczniów do składania ujednoliconego egzaminu, dopiero 3 lata później do szkół zaczęto wprowadzać ujednolicone programy nauczania” – opisuje radna Wilna.



Polska działaczka informuje, że mimo, iż nowy ujednolicony egzamin maturalny z języka litewskiego obowiązuje już od sześciu lat „nauczanie według nowego ujednoliconego programu języka litewskiego i literatury odbywa się bez odpowiednich podręczników oraz pomocy metodycznej dla lituanistów”. Cytacka uznaje, że przez ten okres litewskie nie zrobiły „kompletnie nic” aby uczniowie szkół polskich faktycznie mogli dobrze się przygotować i startować z równej pozycji na egzaminie maturalnym.  „Jaki cel mają władze w nauczaniu naszych dzieci według nieodpowiedniego programu?” – pyta Cytacka – „Cel jest banalnie prosty. Nieodpowiednie nauczanie jest po to, aby można było powiedzieć, iż skoro nasze dzieci nie są w stanie nauczyć się języka litewskiego, to trzeba wprowadzać coraz więcej przedmiotów w tym języku”.

Polska działaczka przypomina, że język litewski nie jest dla polskich dzieci językiem ojczystym – „Próby z ubiegłego roku nauczania ujednoliconego języka litewskiego udowodniły, iż w klasach początkowych praca według nowego programu jest niemożliwa. Wszyscy wiemy, że dzieci z rodzin polskich często zupełnie nie znają języka litewskiego, dlatego ujednolicenie programu z zasady jest niemożliwe” – opisuje, stwierdzając, że wymaganie takiego samego stopnia zrozumienia tekstów litewskiego od pierwszoklasistów wywodzących się z rodzin polski i litewskich to „absurd” i jest „wysoce niesprawiedliwe”. Ponieważ z oczywistego względu polskie dzieci uczą się w pełnym zakresie języka polskiego, jako własnego języka ojczystego, na język litewski poświęcone jest mniej godzin niż w szkołach litewskich. „Zgodnie z wymogami prawnymi w litewskich klasach 1-2 razy tygodniowo uczniowie mogą mieć 7-8 godzin, a w polskich klasach początkowych zaledwie 4-5 godzin lekcyjnych języka litewskiego” – podlicza Cytacka. „Dziecko poznaje go dopiero w szkole, w domu rozmawia po polsku, a litewską telewizję ogląda rzadko z racji na to, że nie ma w nim dobrych programów dla dzieci” – opisuje życie polskiej społeczności, którą reprezentuje.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Cytacka podkreśla, że także wielu lituanistów uznaje obecną formą egzaminów maturalnych z języka litewskiego za zbyt trudną nawet dla uczniów ze szkół litewskich. Proponuje więc, w imieniu kierowanej przez siebie organizacji społecznej, rozwiązanie, które usunęło by dyskryminację spowodowaną tym, że dzieci w polskich szkołach poznają literaturę i kulturę litewską w węższym stopniu, z oczywistego względu ich odrębnej tożsamości narodowej i faktu, że muszą poznawać w szkole także literaturę i kulturę polską. „My, członkowie Forum Rodziców Szkół Polskich, uważamy, iż należy egzamin z języka państwowego rozdzielić na język i literaturę. Zgadzamy się, że maturzyści muszą posługiwać się płynnie w mowie i piśmie językiem państwowym. Tak właśnie i jest teraz: nasza młodzież zna język litewski na bardzo wysokim poziomie. Część egzaminu dotycząca języka litewskiego powinna być ujednolicona, natomiast literaturę niech uczniowie składają w swoim ojczystym języku. Tym bardziej że jeżeli maturzysta zamierza studiować matematykę czy fizykę jądrową, to wystarczy, by znał język litewski, czyli gramatykę” – proponuje Cytacka, zastrzegając, że litewski w zakresie rozszerzonym powinni zdawać tylko ci uczniowie polskich szkół, którzy wybierają się na lituanistykę lub dziennikarstwo.

Cytacka kwestionuje też metodologię oceniania egzaminów – „Otóż z maturalnego egzaminu z angielskiego, żeby złożyć egzamin [pozytywnie], ze stu możliwych punktów wystarczy uzbierać 16, natomiast na egzaminie z litewskiego – potrzeba ich aż 30 […] Forum Rodziców Szkół Polskich uważa, że jest to niesprawiedliwe i krzywdzące, zwłaszcza że dla polskich uczniów język litewski jest takim samym obcym jak angielski. To tak, jakby uczyć się dwóch obcych języków, a jeden z nich składać na poziomie ojczystego”. Polska działaczka czyni też ciekawe porównanie – „Dlaczego uczniowie ze szkół litewskich nie zdają żadnego egzaminu z języka obcego na poziomie języka ojczystego? Jakby kazano im zdawać angielski ujednolicony z tym, który obowiązuje w Wielkiej Brytanii, może wtedy zrozumieliby wszyscy, uczniowie litewscy, ich rodzice i ci, co tak gorliwie popierają wszelkiego rodzaju ujednolicanie, w jakiej sytuacji stawiają nasze dzieci. Może wtedy dzieci tych, którzy tak bardzo starają się skrzywdzić nasze dzieci, wytłumaczą im, co tak naprawdę robią”.

„Reformatorom oświatowym warto przeanalizować swoje dzieło, które prowadzi do absurdu. Najpierw egzamin ujednolicony, a teraz program ujednolicony – tylko sekwencja raczej ma być odwrócona” – podsumowuje Cytacka – „Poza tym, należy zadbać o rozwój fizyczno-psychologiczny dziecka, a o tym to w ogóle nikt nie pamiętał, tworząc daną reformę. Dobro dziecka nikogo nie interesuje”.

W zeszłym roku Renata Cytacka udzieliła obszernego wywiadu naszemu portalowi, w którym opisała między innymi problemy polskich szkół w procesie akredytacji do poziomu szkół maturalnych.

wilnotek.lt/kresy.pl

Reklama

Tagi:

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz