Firmy zajmujące się rekrutacją pracowników ze Wschodu chcą zatrzymać ich w Polsce i oczekują wprowadzenia odpowiednich zmian. Jednocześnie, tworzone są prywatne ośrodki kwarantanny dla tych Ukraińców, którzy zdecydują się przyjechać teraz do Polski.
Przedstawiciele firm zajmujących się ściąganiem do Polski pracowników z Ukrainy i innych krajów na wchód od Polski twierdzą, że ich wyjazd z naszego kraju w związku z pandemią koronawirusa miałby negatywne konsekwencje. Na łamach portalu Interia jeden z nich, prezes Personnel Service Krzysztof Inglot mówi o sytuacji Ukraińców, którym w czasie zamknięcia granicy polsko-ukraińskiej skończy się prawo do pobytu lub do pracy. Zaznacza, że tacy obcokrajowcy zostaną na kwaterze zapewnionej przez polskiego pracodawcę, ale nie będą mogli legalnie zarabiać, a jeżeli stracą status pracownika, to stracą i pracę, i zakwaterowanie.
Przeczytaj także: Personnel Service: wyczerpuje się potencjał ukraińskiej imigracji, trzeba zmienić jej charakter z tymczasowej na stałą
W związku z tym pojawił się postulat dotyczący wprowadzenia przepisów, które automatycznie odnawiałyby Ukraińcom zezwolenia na pracę Ukraińcom, do czasu ponownego otarcia granic.
Z kolei prezes EWL Andrzej Korkus zaznacza, że w Polsce przebywa około miliona Ukraińców, „którzy na co dzień budują naszą gospodarkę”. Zwraca uwagę, że większość z nich przebywa w Polsce na podstawie dokumentów czasowych, np. oświadczeń o woli powierzenia pracy, z których każdego miesiąca około 20-30 proc. traci ważność. Krokus twierdzi, że w związku z tym w skali miesiąca polska gospodarka traci jakieś 200 tys. pracowników z Ukrainy, którzy nie są zastępowani nowymi imigrantami. Dlatego uważa, że koniecznie trzeba zatrzymać w Polsce tych Ukraińców, którzy jeszcze u nas są. Dotyczyć miałoby to szczególnie ukraińskich gastarbeiterów pracujących w sektorach rolno-spożywczym, przetwórczym i handlowym, bardzo ważnych w obecnym czasie. W opinii szefa EWL, około połowa Ukraińców pracuje w Polsce na podstawie dokumentów zezwalających na pobyt 3-miesięczny, a ok. 20 proc. na pobyt półroczny.
Przeczytaj: Szef MSZ Ukrainy: w wyniku recesji Ukraińcy stracą pracę za granicą i wrócą do domu
Inglot zauważa z innej strony, że Ukraińcy posiadający mają prawo do pracy w Polsce mogą wjechać do kraju, ale pod warunkiem odbycia dwutygodniowej kwarantanny po przekroczeniu granicy, co sprawia kłopoty prawno-organizacyjne. Jego zdaniem, niebawem polskim pracodawcom zabraknie „kilkudziesięciu tysięcy pracowników, bo taka jest rotacja tygodniowa tych, którym się kończą dokumenty i tych którzy wyjeżdżają”. Uważa, że sytuacja, w której pracodawca w Polsce „nie zatrudni Polaków bo ich nie ma, a Ukraińcy nie dojeżdżają” jest „chora” i może doprowadzić do „załamania produkcji” czy kłopotów w logistyce, która potrzebuje ludzi do realizacji dostaw.
Inglot powiedział, że część firm przygotowała swoje ośrodki kwarantanny dla pracowników z Ukrainy. Podobnie uczyniła EWL.
– To kilka hoteli w różnych częściach Polski na kilkaset osób. Na razie nie ma jednak takiej woli po stronie pracowników z Ukrainy, bo jeżeli mają tu przyjechać i czekać dwa tygodnie, to rezygnują. Dlatego tak ważne jest, żeby zatrzymać w kraju, tych którzy już tu są – podkreśla Korkus.
Wśród innych rozwiązań mających służyć zatrzymaniu w Polsce ukraińskich migrantów zarobkowych wymieniono m.in. możliwość zmiany stanowiska pracy, które jest przewidziane w pozwoleniu na pracę, na inne, w sektorze, w którym pojawił się deficyt pracowników.
Przeczytaj: Co trzeci migrant z Ukrainy chce zostać w Polsce – opublikowano wyniki badań ukraińskich socjologów
Czytaj także: Polska na czele w UE pod względem wydawania imigrantom zezwoleń na pobyt za 2018 r.
Wcześniej informowaliśmy, że według danych przytaczanych przez ukraińskie media, po ogłoszeniu decyzji o zamknięciu granicy polsko-ukraińskiej z powodu epidemii koronawirusa, z Polski wyjechało tylko ok. 4 proc. migrantów zarobkowych z Ukrainy. Z powodu sytuacji najbardziej stracili Ukraińcy pracujący w Polsce w restauracjach i hotelach – teraz szukają oni pracy w przemyśle.
Jak pisaliśmy wcześniej, w ostatnim kwartale 2019 roku, liczba obywateli Ukrainy zarejestrowanych w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych zmalała o około dwadzieścia tysięcy.
Business Centre Club, proimigracyjna organizacja pracodawców twierdzi, że do 2025 roku w Polsce będzie brakować 2,5 mln pracowników i tylko imigranci mogą uzupełnić tę lukę. Proponuje w związku z tym uproszczenia procedur dotyczących ściągania i zatrudniania cudzoziemców oraz umożliwienia im łatwiejszego osiedlania się w Polsce.
Na początku roku redaktor naczelny dziennika „Rzeczpospolita” Bogusław Chrabota, wielki zwolennik sprowadzania imigrantów, szczególnie zarobkowych i osiedlania ich w Polsce, opublikował apel. Wzywał do poprawy sytuacji Ukraińców i innych migrantów zarobkowych w Polsce, którzy jego zdaniem ratują polską gospodarkę i którym „powinniśmy się kłaniać za to, że wybierają Polskę”. Podkreślał, że „musimy zawalczyć o pracowników ze Wschodu, bo są naszą przyszłością”.
Interia.pl / Kresy.pl































