Prezydent Kuby Miguel Diaz-Canel oświadczył w poniedziałek, że jego rząd nie prowadzi obecnie rozmów z władzami USA, z wyjątkiem kwestii migracji.
Kuba pozostaje otwarta na dialog z różnymi administracjami amerykańskimi, w tym z obecnym rządem USA, w oparciu o „suwerenną równość, wzajemny szacunek, zasady prawa międzynarodowego i obopólne korzyści, bez ingerencji w sprawy wewnętrzne i z pełnym poszanowaniem naszej niepodległości” – napisał Diaz-Canel na serwisie społecznościowym X, co przytoczyła w poniedziałek agencja informacyjna Anadolu.
„Jak pokazuje historia, aby stosunki między USA a Kubą mogły się rozwijać, muszą opierać się na prawie międzynarodowym, a nie na wrogości, groźbach i przymusie ekonomicznym” – dodał. Odnosząc się do amerykańskiej blokady nałożonej na jego kraj, Diaz-Canel ocenil, że polityka ta „nie ma związku” z Kubańczykami mieszkającymi w USA.
Diaz-Canel skrytykował ustawę o dostosowaniu Kuby z 1966 roku, która pozwala obywatelom Kuby, którzy dotarli do USA po styczniu 1959 roku, ubiegać się o stały pobyt po roku, niezależnie od sposobu wjazdu do USA. „Są teraz ofiarami zmieniającej się polityki wobec migrantów i zdrady polityków z Miami” – powiedział.
Diaz-Canel podkreślił, że Kuba ściśle przestrzega obowiązujących dwustronnych umów migracyjnych. Taki komentarz pojawiły się po tym, jak prezydent USA Donald Trump wymienił Kubę wśród potencjalnych celów kilka dni po operacji wojskowej w Wenezueli, mówiąc, że ten karaibski kraj „jest gotowy do upadku”.
W wywiadzie dla konserwatywnego komentatora Hugh Hewitta Trump stwierdził, że po upadku Nicolása Maduro Kuba znalazła się w krytycznym położeniu. Według jego słów jedyną dalszą formą nacisku byłaby już interwencja militarna.
Trump powiedział w niedzielę, że Kuba nie będzie już otrzymywać ropy naftowej ani wsparcia finansowego od Wenezueli. Minister spraw zagranicznych Kuby Bruno Rodriguez odrzucił twierdzenia Trumpa, stwierdzając, że Hawana nigdy nie otrzymała rekompensaty finansowej ani materialnej za usługi bezpieczeństwa świadczone drugiemu państwu.
Diaz-Canel obwinił Waszyngton za głębokie trudności gospodarcze Kuby, twierdząc przy tym, że Hawana pozostaje w pełni suwerenna po dekadach amerykańskiej presji.
aa.com.tr/kresy.pl































