
Rosja i Chiny rozpoczęły wspólne patrole morskie na Pacyfiku
/0 Komentarze/w Azja-Pacyfik, bezpieczeństwo i obrona, Rosja, Wydarzenia /Przez Adam SzabelakOkręty Marynarki Wojennej Federacji Rosyjskiej oraz Marynarki Wojennej Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej rozpoczęły wspólne patrole w rejonie Azji i Pacyfiku.
W skład grupy operacyjnej wchodzi rosyjski duży okręt zwalczania okrętów podwodnych Admirał Tributs oraz chiński niszczyciel Shaoxing, którym towarzyszą jednostki zaopatrzeniowe obu państw.
Celem patroli jest wzmocnienie współpracy morskiej między Moskwą a Pekinem, a także monitorowanie sytuacji na morzu i ochrona działań gospodarczych prowadzonych przez Rosję i Chiny.
Jak podkreślają obie strony, wspólne operacje obejmują obszary o znaczeniu strategicznym i prowadzone są zarówno na wodach międzynarodowych, jak i w pobliżu wyłącznych stref ekonomicznych.
Tego typu patrole realizowane są corocznie od 2021 roku. Tegoroczny rozpoczął się tuż po zakończeniu ćwiczeń „Maritime Interaction – 2025”, które odbyły się w dniach 3–5 sierpnia na Morzu Japońskim.
W trakcie manewrów załogi obu państw doskonaliły współdziałanie okrętów, przeprowadzały ćwiczenia z zakresu obrony przeciwpodwodnej, strzelań artyleryjskich oraz manewrowania w złożonych warunkach taktycznych.
Rosyjsko-chińska współpraca trwa mimo zachodnich sankcji
Chiny są najważniejszym – być może decydującym – czynnikiem umożliwiającym rozwój rosyjskiej machiny wojennej – ocenia The Economist. Tygodnik przypomina, że wcześniej rosyjskie drony typu „Shahed” zawierały amerykańskie podzespoły elektroniczne, które trafiały do Rosji poprzez Azję, omijając sankcje. Obecnie jednak są one głównie wyposażane w części pochodzenia chińskiego. Jak podaje gazeta, powołując się na informacje Głównego Zarządu Wywiadu Ministerstwa Obrony Ukrainy, w tym roku w „Shahedach” wykryto anteny wyprodukowane w Chinach.
23 lipca agencja „Reuters” podała, że silniki chińskiej produkcji są potajemnie wysyłane do państwowego producenta dronów w Rosji. Są one określane jako „przemysłowe urządzenia chłodnicze”, aby uniknąć wykrycia w związku z sankcjami ze strony Zachodu. Według informacji, do których dotarła agencja, dostawy realizowane są za pośrednictwem firm-przykrywek i trafiają do rosyjskiego przedsiębiorstwa zbrojeniowego IEMZ Kupol, producenta dronów Garpiya-A1.
Rosnące wsparcie militarne ze strony Chin dla rosyjskiego przemysłu zbrojeniowego kontrastuje z sytuacją Ukrainy, która również korzystała z chińskich komponentów na początku inwazji. Od września zeszłego roku, w wyniku zaostrzenia przepisów eksportowych, Ukraina napotyka jednak na trudności w ich pozyskiwaniu, czego Rosja nie doświadcza.
Ostatnio Chiny ograniczyły sprzedaż komponentów dronów do krajów zachodnich, zwiększając jednocześnie ich eksport do Rosji – tak twierdzą źródła Bloomberga. Wcześniej publicznie takie twierdzenia wygłosił prezydent Ukrainy.
Rosja zwiększyła produkcję pocisków Iskander, omijając międzynarodowe sankcje dzięki dostawom maszyn i surowców z Chin, Tajwanu i Białorusi. Według dochodzenia „Kyiv Independent” opublikowanego 24 czerwca, w ciągu ostatniego roku w Rosji wyprodukowano ponad 700 pocisków rakietowych Iskander — prawie trzy razy więcej niż w 2023 roku.
Ambasador USA przy NATO Matthew Whitaker stwierdził, że Chiny muszą zakończyć to, co określił jako pośrednie finansowanie wojny Rosji poprzez handel i strategiczną współpracę. Zaznaczył, że Biały Dom jest gotowy nałożyć cła na każdy kraj, który będzie nadal kupował rosyjskie zasoby energetyczne, jeśli Rosji nie uda się w najbliższych tygodniach osiągnąć porozumienia pokojowego.
Trump wyznaczył Putinowi 50 dni na wstrzymanie działań wojennych przeciwko Ukrainie. W przeciwnym razie prezydent USA zapowiedział nałożenie surowych sankcji na Rosję, które objęłyby również odbiorców rosyjskiej ropy. Wśród przewidywanych środków przewidziano cła na towary z tych krajów w wysokości do 100 proc.
Ponadto prezydent USA ostrzegł, że rozważa wprowadzenie globalnego cła w wysokości 500 proc. na import rosyjskiej ropy. Media donoszą, że choć Trump na początku był sceptyczny wobec takiego rozwiązania, to jego frustracja wywołana postawą Władimira Putina, który nie chce angażować się w rozmowy pokojowe, doprowadziły do ponownego rozpatrzenia sprawy.
Wcześniej chiński minister spraw zagranicznych Wang Yi w rozmowie z szefową unijnej dyplomacji Kai Kallas w Brukseli oświadczył, że Pekin „nie może zaakceptować” rosyjskiej porażki na Ukrainie. Wang podkreślił, że ewentualny upadek Moskwy oznaczałby skierowanie przez USA całej presji strategicznej na Chiny. W trakcie spotkania Wang zaprzeczył udzielaniu Moskwie wsparcia militarnego czy finansowego, jednak zaznaczył znaczenie geopolitycznego zaangażowania Chin w rozstrzygnięcie wojny.
Kresy.pl / flot.com































