Prezydent USA Donald Trump rozważa wprowadzenie globalnego cła w wysokości 500 proc. na import rosyjskiej ropy. Media donoszą, że choć Trump na początku był sceptyczny wobec takiego rozwiązania, jego frustracja wywołana postawą Władimira Putina, który nie chce angażować się w rozmowy pokojowe, doprowadziły do ponownego rozpatrzenia sprawy.

11 lipca „The Times” poinformował, że prezydent USA Donald Trump poważnie rozważa znaczące rozszerzenie sankcji wymierzonych w eksport rosyjskiej ropy naftowej. Analizowany jest projekt ustawy zakładający wprowadzenie globalnego cła w wysokości 500 proc. na import rosyjskiej ropy. Takie rozwiązanie miałoby objąć nie tylko Rosję, ale również państwa takie jak Chiny, Indie i Turcja, które kontynuują import rosyjskich zasobów energetycznych.

Według ustaleń „The Times” Trump uważnie analizuje zapisy ustawy, mimo że wcześniej oceniał ją jako „zbyt surową”. Doniesienia wskazują jednak na zmianę podejścia Białego Domu, wywołaną frustracją prezydenta wobec odmowy Władimira Putina dotyczącej udziału w rozmowach pokojowych, a także kontynuowanych ataków na infrastrukturę cywilną na Ukrainie.

Projekt ustawy zaproponowany przez senatorów Lindsey’a Grahama (Partia Republikańska) i Richarda Blumenthala (Partia Demokratyczna), przewiduje eskalację presji USA na kraje nadal kupujące rosyjską ropę, gaz lub uran, ze szczególnym uwzględnieniem Indii i Chin. Podstawowym elementem ustawy jest ustanowienie 500-procentowego cła na cały import do Stanów Zjednoczonych z państw, które nadal kupują rosyjską ropę, gaz, uran i inne surowce, wspierając w ten sposób gospodarkę agresora.

Propozycja ustawy już wzbudza sprzeciw na arenie międzynarodowej. Wskazuje się, że Indie mogą zostać szczególnie mocno dotknięte wprowadzeniem nowych sankcji. Od początku wojny rosyjsko-ukraińskiej kraj ten znacząco zwiększył import tańszej rosyjskiej ropy, która w 2024 r. odpowiadała za około 35 proc. całkowitego importu tego surowca do Indii.

Maximilian Hess z Instytutu Badań nad Polityką Zagraniczną w rozmowie z „The Times” stwierdził, że cło w wysokości 500 proc., w obecnym kształcie, mogłoby de facto równać się globalnemu embargu na rosyjską ropę. Wyraził wątpliwość, czy prezydent Trump zdecyduje się na tak daleko idące działania, zwracając uwagę na ryzyko gwałtownego wzrostu światowych cen energii. „Jeśli Trump nie wystąpi i nie powie: »Musimy stawić czoła ryzyku, jakie Rosja stwarza dla Europy i świata, i zaakceptować ceny ropy na poziomie 100 dolarów lub wyższym«, trudno uwierzyć, że w pełni to poprze” – ocenił Hess. Jednocześnie zaznaczył, że rozszerzenie sankcji i pojawienie się realnego zagrożenia nałożeniem wysokich ceł mogłoby wywołać istotny efekt odstraszający.

Unia Europejska także planuje nałożyć surowe ograniczenia na rosyjską ropę. 8 lipca francuski minister spraw zagranicznych Jean-Noël Barrot powiedział, że UE przygotowuje wspólną strategię z amerykańskimi senatorami w celu wprowadzenia najwyższych i w ciągu ostatnich trzech lat sankcji na Mokswę. Barrot chce przede wszystkim ograniczyć dochody, jakie Rosjanie uzyskują z eksportu ropy naftowej i towarów ropochodnych, tym sposobem ograniczając jej środki na produkcję uzbrojenia i opłacania kontraktów żołnierzy.

Unia Europejska nałożyła od 2022 r. 17 pakietów sankcji na Rosję. Przygotowano już 18, ale został on zawetowany na ostatnim szczycie Unii przez Słowację, nie godzącą się na eliminowanie rosyjskich surowców energetycznych ze wspólnego rynku, jako żywotnie ważnych dla tego państwa.

18. pakiet sankcji zakłada się, że maksymalny pułap ceny płaconej za rosyjską ropę zostanie obniżony z 60 dol. (obowiązujący od 2022 r.) do 45 dol. za baryłkę. Ponadto może zostać wprowadzony zakaz transakcji ze spółką obsługującą Nord Stream i Nord Stream 2 (po eksplozjach w 2022 r. przetrwała tylko jedna nitka drugiego gazociągu), a także bankami, które obsługują obrót rosyjskim gazem i ropą.

Zobacz także: Ukraina chce nałożyć sankcje na państwa kupujące rosyjską ropę

Kresy.pl/thetimes.com

Tagi: , , , , , ,
forma płatności