Były analityk CIA John Culver ocenił w rozmowie z „The Washington Post”, że przewaga wojskowa Stanów Zjednoczonych nad Chinami w wielu kluczowych obszarach została poważnie ograniczona. Według niego ewentualny konflikt o Tajwan byłby dla Waszyngtonu skrajnie ryzykowny.
Culver uważa, że USA zachowują wyraźną przewagę nad Chinami głównie w wojnie podwodnej. W jego ocenie Pekin może natomiast wyciągać z wojny z Iranem wnioski dotyczące sposobów blokowania szlaków morskich.
John Culver analizował chińską armię w CIA od 1985 roku. W latach 2015–2018 pełnił funkcję wysokiego rangą analityka wywiadu USA ds. Azji Wschodniej, a po odejściu z CIA został starszym ekspertem w Brookings Institution.
W rozmowie przeprowadzonej przed spotkaniem Donalda Trumpa i Xi Jinpinga ekspert ocenił, że trudno dziś wskazać obszary poza okrętami podwodnymi i wojną podwodną, w których USA nadal mają wyraźną przewagę. Jak mówił, Waszyngton nie dominuje już nad Pekinem w zakresie rakiet, przestrzeni kosmicznej, cyberprzestrzeni czy rozpoznania. „Myślę, że mają nad nami przewagę w niektórych kategoriach, takich jak pociski powietrze–powietrze, rakiety ziemia–powietrze, zdolności przeciwsatelitarne i walka elektroniczna” – powiedział Culver.
Według byłego analityka CIA szczególne znaczenie ma skala chińskiej produkcji amunicji i okrętów. Jak stwierdził, Chiny budują zaawansowaną amunicję w liczbach wielokrotnie większych niż możliwości amerykańskiej bazy przemysłowej, a jedna chińska stocznia produkuje więcej niż wszystkie stocznie amerykańskie razem.
Culver odniósł się także do możliwego konfliktu o Tajwan. Jego zdaniem amerykańska debata zbyt często koncentruje się na scenariuszu klasycznej chińskiej inwazji, ponieważ jest to wariant, w którym USA mają największe szanse na skuteczną odpowiedź. Groźniejszy może być jednak scenariusz operacji obliczonej na ukaranie Tajwanu, bez pełnoskalowej inwazji.
Ekspert wskazał, że Pekin mógłby szybko zająć kontrolowane przez Tajwan wyspy położone blisko chińskiego wybrzeża, przeprowadzić szerokie uderzenia, zniszczyć znaczną część infrastruktury wojskowej i przemysłowej oraz próbować wyeliminować przywództwo polityczne i wojskowe. Skutkiem byłoby m.in. zagrożenie dla globalnego rynku półprzewodników. „Jeśli wybuchnie wojna, Tajwan przestanie istnieć jako producent półprzewodników” – ocenił Culver.
Były analityk CIA podkreślił, że konsekwencje konfliktu nie ograniczyłyby się do samego Tajwanu. Wojna mogłaby sparaliżować dużą część Azji, zakłócić żeglugę i transport lotniczy na zachodnim Pacyfiku oraz objąć Morze Południowochińskie, Cieśninę Malakka, a także porty Japonii i Korei Południowej.
Culver ocenił również, że Chiny będą analizowały doświadczenia amerykańskiej z wojny z Iranem. Według niego Pekin może utwierdzić się w przekonaniu, że kluczowe znaczenie mają duże zapasy zaawansowanej amunicji, obrona przeciwlotnicza i zdolność rażenia amerykańskich baz w regionie. Zwrócił uwagę, że także lotniska w Japonii, Australii lub Korei Południowej mogą być narażone na chińskie uderzenia.
Były analityk CIA sceptycznie odniósł się także do roli amerykańskich lotniskowców. Jak stwierdził, aby były one realnie przydatne bojowo, USA musiałyby uzyskać co najmniej częściową kontrolę nad przestrzenią powietrzną w promieniu około 1000 mil od strefy walk. „Nie ma naprawdę bezpiecznych miejsc” – powiedział.
Ekspert skomentował również amerykańską koncepcję zamienienia Cieśniny Tajwańskiej w „piekło” dla chińskiej floty za pomocą dronów i rakiet. Ocenił, że plan może mieć wartość odstraszającą, ale rodzi pytanie, skąd miałyby być odpalane te systemy, skoro Tajwan, Luzon i południowo-zachodnie wyspy Japonii mogą zostać zaatakowane przez Chiny.
Culver stwierdził, że w przypadku blokady Tajwanu Pekin nie musiałby od razu zatapiać statków. Wystarczyłoby ogłoszenie blokady, wzrost kosztów ubezpieczeń i obawy armatorów przed wejściem w strefę wojny. Według niego najważniejszy wniosek dla USA polega na tym, by nie dopuścić do takiego scenariusza. Jednocześnie ocenił, że Xi Jinping traktuje Tajwan raczej jako kryzys, którego chce uniknąć, niż jako okazję do szybkiej wojny.
Czytaj też: Wang Yi: Tajwan największym ryzykiem w relacjach Chin z USA
Kresy.pl / Washington Post































