Moim zdaniem jest to tylko sukces prestiżowy, nie jakiś realny – mówi Kresom.pl dr hab. Andrzej Zapałowski, ekspert ds. bezpieczeństwa. Zaznacza, że w Radzie Bezpieczeństwa ONZ brak mechanizmu, który odzwierciedlałby nowy układ światowy. Wątpi też, czy Polska będzie miała realny wpływ ws. konfliktu na Ukrainie.

W rozmowie z Kresami.pl dr hab. Andrzej Zapałowski, historyk i ekspert ds. bezpieczeństwa skomentował wybór Polski na niestałego członka Rady Bezpieczeństwa ONZ. Szef polskiej dyplomacji Witold Waszczykowski podkreślał, że to wielki sukces Polski, która otrzymała potężny instrument oddziaływania naszej dyplomacji na cały świat.

– Moim zdaniem jest to tylko sukces prestiżowy, nie jakiś realny – uważa dr hab. Andrzej Zapałowski. Przypomina, ze do niedawna niestałym członkiem RB ONZ była Ukraina, która „nie potrafiła nic zrobić we własnej sprawie”:

 – Ukraina nie potrafiła istotnie zaangażować RB ONZ w rozwiązanie konfliktu w Donbasie. Mało tego: do ONZ wpływały i ciągle wpływają skargi na łamanie tam praw człowieka. Które składa Ukraina i strona rosyjska. Jeżeli w swojej sprawie nie była ona w stanie nic zrobić, będąc w Radzie, to Polska tym bardziej.

Ekspert zwraca uwagę, że RB ONZ to układ bezpieczeństwa, który powstał w 1945 roku i do dziś odzwierciedla układ tuż powojenny:

Nie ma nowego mechanizmu, który odzwierciedlałby nowy układ światowy. Na razie państwa trzymają się tamtego układu. Ale trzeba podkreślił, że dwa państwa z pięciu, które mają prawo weta, czyli Francja i Wielka Brytania, tak naprawdę z mocarstw ówczesnych dziś stały się przeciętnymi państwami, mającymi ok. 60 mln mieszkańców. W radzie nie są reprezentowane nie tylko Indie, które mają ponad miliard mieszkańców i broń jądrową, ale także kraje mające po 200 mln mieszkańców.

Ten materiał powstał dzięki pracy dziennikarzy portalu Kresy.pl.
Wspieraj rzetelne dziennikarstwo.

Dr Zapałowski odniósł się również do przytaczanej przez część mediów wypowiedzi szefa polskiej dyplomacji, który miał powiedzieć, że Polska będzie się starała pozbawić Rosję prawa weta w Radzie Bezpieczeństwa:

To już jest awanturnictwo. To kwestia podważenia całej tej instytucji, która została stworzona w 1945 roku. A to wiąże się z tym, że trzeba od nowa przeformułować cały układ i zasady – zburzyć dotychczasowy układ i stworzyć nowy. A nie ma w tej sprawie konsensusu. Jest np. pytanie o status Indii – czy Wielka Brytania i Francja zgodzą się „wypaść” z tego układu? Co z Pakistanem, który ma 200 mln mieszkańców i broń jądrową? A są też np. Japonia, Niemcy – już teraz silniejsze od Francji i Wielkiej Brytanii – i wiele innych państw. Tym bardziej, że w RB ONZ nie jest reprezentowane żadne państwo islamskie. Jeżeli Waszczykowski próbuje deklarować coś takiego, to jest to żałosna sprawa, która trochę rzuca cień na sukces dyplomatyczny Polski i ją ośmiesza. Kto poważny weźmie wówczas słowa Waszczykowskiego na poważnie?

Według dr Zapałowskiego, pojawiające się wcześniej nieoficjalne informacje o tym, że to obecny szef MSZ miałby zostać przedstawicielem Polski w RB ONZ, są „wysoce prawdopodobne”. Uważa, że wyjaśni się to w najbliższym kwartale. – Na pewno będą jakieś ruchy w rządzie. Ponadto, Waszczykowski popełnił już tyle niezręczności dyplomatycznych, że myślę, że rząd zdecyduje się tu na pewne roszady – stwierdził ekspert.

Waszczykowski w ostatnich wywiadach zaznaczał, że Polska będzie podnosić na Radzie Bezpieczeństwa sprawy dotyczące konfliktu na Ukrainie, w tym także migracji z tego kraju do Polski.

– Polska i tak jest zaangażowana w sprawy Ukrainy, więc to nie jest nic nowego – komentuje dr hab. Andrzej Zapałowski. – Ponadto, jeśli obecna dyplomacja w Waszyngtonie bada możliwość przystąpienia do tzw. formatu normandzkiego ws. Ukrainy, a Polska w ogóle nie jest tu brana pod uwagę, to słowa szefa MSZ są tylko deklaracją polityczną, bez realnego odzwierciedlenia. Proszę zwrócić uwagę, że w dyplomacji to właśnie formuła normandzka rozstrzyga kwestie Ukrainy, a do ONZ trafiają tylko sprawy związane z łamaniem praw człowieka, a nie prowadzeniem wojny. Więc to nie odnosi się realnie do tych problemów.

– Jeżeli chodzi o migrantów to pytanie polega na tym, czy rząd PiS będzie chciał przerzucić na forum ONZ nasze problemy z Brukselą ws. przyjmowania uchodźców. Być może będzie to jakaś taktyka dyplomatyczna, ukierunkowana na ten cel – powiedział ekspert.

Kresy.pl



0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz