Janos Ader, prezydent Węgier, podpisując kontrowersyjną ustawę zaznaczał, że nie jest ona sprzeczna z konstytucją i nie ogranicza praw pracowniczych, a podobne przepisy do uchwalonych są m.in. w Czechach czy w Danii.

W czwartek Prezydent Węgier Janos Ader podpisał nowelizację kodeksu pracy, która zwiększa limit godzin nadliczbowych, czyli tzw. ustawą niewolniczą. Została ona przyjęta przez węgierski parlament podczas niezwykle burzliwej debaty 12 grudnia br., niemal natychmiast wywołując na Węgrzech falę protestów.

Zasadniczo nowe przepisy zwiększają roczny limit nadgodzin z 250 do 400 rocznie, przy czym ich rozliczanie w formie dodatkowego wynagrodzenia bądź dni wolnych będzie następować nie jak dotąd, w ciągu roku, lecz trzech lat. Jednocześnie tydzień pracy nie może przekroczyć wymiaru 48 godzin tygodniowo. Komentatorzy zwracają uwagę, że zmiany te są na rękę przede wszystkim zachodnim, głównie niemieckim, koncernom motoryzacyjnym.

PRZECZYTAJ: Węgrzy staną się niewolnikami?

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Ader uzasadniając swoją decyzję tłumaczył, że zbadał nowelizację pod trzema względami: zgodności z konstytucją, porównania z analogicznymi przepisami w innych krajach członkowskich UE i ewentualnego wpływu nowych przepisów na sytuację pracowników.

Węgierski prezydent uznał, że nowelizacja nie jest sprzeczna z konstytucją. Ponadto podkreślał, że w wielu innych krajach UE, m.in. w Czechach, w Danii i w Irlandii, limit nadgodzin jest taki sam jak na Węgrzech lub wyższy. Uznał też, że zapisy chroniące pracowników w kodeksie pracy nie zostały uszczuplone, a pracodawca nie może ukarać pracownika za niebranie nadgodzin. Ader oświadczył, że możliwość zapewniania pracownikom większej ochrony przez związki zawodowe drogą układów zbiorowych nie została ograniczona.

Rzecznik węgierskiego rządu Balazs Hidveghi nie wykluczył, że nowelizacja zostanie zmodyfikowana. Jednak premier Viktor Orban nieco później oświadczył, że ustawa dopiero co została przyjęta i będzie obowiązywać.

Tzw. ustawa niewolnicza wywołała wielkie protesty na Węgrzech. Przeciwko niej demonstrowali zarówno politycy i zwolennicy nacjonalistycznego Jobbiku, obecnie drugiej siły politycznej na Węgrzech, a także prounijne partie liberalne i lewicowe, m.in. socjaliści, Koalicji Demokratycznej, LMP czy Ruchu Momentum. Wczoraj odbyła się kolejna demonstracja w Egerze. Węgierska opozycja domaga się również m.in. większej swobody dla mediów i wyjęcia ich spod kontroli rządu i partii Orbana. Wcześniej szef Węgierskiego Zrzeszenia Związków Zawodowych Tamas Szekely zapowiedział, że jeżeli prezydent Ader podpisze kontrowersyjną ustawę, to dojdzie do strajków.

Przeciwko zmianom w kodeksie pracy jest 83 proc. wszystkich respondentów, natomiast wśród elektoratu partii Orbána odsetek ten wynosi 63 proc., przy czym kolejne 23 proc. jego zwolenników nie ma na ten temat zdania.

Tamás Sneider , przewodniczący Jobbiku w specjalnym oświadczeniu podkreślił, że jego partia „odrzuca niewolnictwo płacowe i domaga się wolności dla węgierskich pracowników”. Zaznacza m.in., że spośród wszystkich krajów OECD, Węgrzy jedni z najciężej pracujących, a zarazem proporcjonalnie za mało zarabiający pracownicy.

„(…) antyspołeczni liberalni ekstremiści okłamywali nas w sprawie przedwczesnego państwa dobrobytu i od tego czasu każdy z rządzących rządów wpadał w fałszywy dogmat o konkurencyjności, która opiera się na ograniczaniu praw pracowniczych. Takie podejście nie tylko nie uczyniło węgierskiej gospodarki konkurencyjną, ale nawet zaostrzyło powtarzające się problemy naszego społeczeństwa” – uważa lider Jobbiku. Zaznacza też, że „istnieje znacznie lepsza alternatywa niż najdzikszy neoliberalny kapitalizm, jaki istnieje na Węgrzech – to ludzka, społeczna gospodarka rynkowa”, a rząd musi zrozumieć, że „gospodarka jest dla ludzi, a nie na odwrót”. Wezwał też do wsparcia związków zawodowych i pracowników.

Rmf24.pl / dailynewshungary.com / jobbik.com / Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz