Prezydent USA Joe Biden oświadczył, że za sprawą nowych sankcji Rosja nie może więcej „pożyczać pieniędzy od Zachodu i handlować nowym długiem”. Zdaniem Bidena, Rosja wciąż jest gotowa do wielkiej inwazji na Ukrainę.

We wtorek amerykański prezydent Joe Biden ogłosił rozpoczęcie nakładania sankcji na Rosję, w związku z uznaniem samozwańczych republik separatystycznych w Donbasie za niepodległe kraje.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

1883 PLN    (8.55%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

„W imię boskie, kto dał Putinowi prawo do ogłaszania nowych tzw. krajów na terytorium należącym do jego sąsiadów?” – pytał Biden.

 

Prezydent USA powiedział, że sankcje obejmą państwowy rosyjski bank Wnieszekonombank (WEB) i rosyjski „bank wojskowy”, tj. Promswiazbank (PSB, objęty również brytyjskimi sankcjami), jak również obrót rosyjskimi obligacjami państwowymi na zachodnich rynkach.

„To oznacza że odcięliśmy władze Rosji od zachodniego finansowania. Nie może ona więcej pożyczać pieniędzy od Zachodu i handlować nowym długiem ani na naszym, ani na europejskim rynku” – poinformował Biden. Zapowiedział, że to dopiero początek sankcji, gdyż w środę kolejny ich pakiet ma zostać nałożony na przedstawicieli rosyjskich elit i ich rodziny.

Ponadto, Joe Biden zapowiedział wysłanie dodatkowych amerykańskich sił i sprzętu wojskowego z miejsc stacjonowania w Europie na Litwę, Łotwę i Estonię. To reakcja na zapowiedź, iż rosyjskie wojska pozostaną na Białorusi na dłużej.

Zdaniem prezydenta USA, wkroczenie rosyjskich wojsk do separatystycznych republik w Donbasie to tylko preludium do znacznie większego ataku na Ukrainę.

„Wciąż uważamy, że Rosja jest przygotowana, by pójść znacznie dalej, by rozpocząć potężny atak wojskowy przeciwko Ukrainie. Mam nadzieję, że się mylę” – powiedział Biden. Dodał, że zagrożone są największe ukraińskie miasta, w tym Kijów.

Odnosząc się do poniedziałkowego przemówienie prezydenta Rosji, Władimira Putina powiedział, że było ono „bezpośrednim atakiem na prawo Ukrainy do istnienia”. Według Bidena, Putin „pośrednio zagroził terytoriom wcześniej kontrolowanym przez Rosję, w tym państwom, które są dziś kwitnącymi demokracjami i członkami NATO, o ile jego ekstremalne żądania nie zostaną spełnione”.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Amerykański przywódca przyznał zarazem, że gospodarka USA może odczuć koszty nakładanych na Rosję sankcji. „Obrona wolności będzie miała swój koszt także dla nas. Musimy szczerze to powiedzieć” – powiedział Biden, wskazując m.in. na ceny surowców. Zapowiedział jednak podjęcie działań, by ograniczyć wzrost cen energii. Ogłosił też, że jego administracja „realizuje plan w koordynacji z dużymi producentami i konsumentami ropy w kierunku zbiorowej inwestycji, aby zapewnić stabilność globalnych zapasów energii”.

Jak informowaliśmy, Unia Europejska i Wielka Brytania zdecydowały we worek o nałożeniu sankcji na Rosję w związku z decyzją Moskwy ws. uznania niepodległości DRL i ŁRL. Dotyczy to podmiotów prawnych i osób fizycznych. Wysoki przedstawiciel UE ds. zagranicznych Josep Borrell poinformował, że Unia Europejska jednogłośnie zatwierdziła sankcje wymierzone w Rosję, biorąc na cel „27 osób i podmiotów podważających i zagrażających integralności terytorialnej, suwerenności i niepodległości Ukrainy”. Według Borrella, sankcje polegające na zamrożeniu aktywów i zakazie wydawania wiz będą wymierzone w szczególności w 351 deputowanych rosyjskiej Dumy Państwowej, którzy zaaprobowali uznanie niepodległości samozwańczych, separatystycznych republik w Donbasie.

Wielka Brytania nałożyła z kolei sankcje na pięć rosyjskich banków i trzech obywateli Rosji, przy czym część z nich była już wcześniej na liście objętych sankcjami po aneksji Krymu. Objęte sankcjami banki to Rossija Bank (blisko związany z prezydentem Rosji), IS Bank, General Bank, Promsvyazbank (PSB) i Black Sea Bank, które nie należą do największych w Rosji. Z kolei osoby fizyczne, których dotkną restrykcje, to: Giennadij Timczenko (oligarcha i miliarder, założyciel i właściciel grupy inwestycyjnej Wołga Group, działającej w m.in. w branży energetycznej), a także bracia Igor i Boris Rotenberg, synowie Arkadego Rotenberga, oligarchy i bliskiego współpracownika biznesowego Putina.

W poniedziałek wieczorem prezydent Rosji Władimir Putin podpisał dekrety o uznaniu samozwańczych republik donbaskich separatystów. W tekście dekretów znalazło się polecenie oficjalnego wprowadzenia wojsk rosyjskich na obszar Donbasu. We wtorek wiceminister spraw zagranicznych Federacji Rosyjskiej Andriej Rudenko oświadczył, że Rosja uznała DRL i ŁRL w granicach, w których „władze republik faktycznie sprawują władzę i jurysdykcję”. kolei rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow pytany o tę kwestię odparł, że chodzi o uznanie separatystycznych republik „w granicach, w jakiś się proklamowały” i w jakich „istnieją i zostały ogłoszone”.

Władimir Putin oświadczył, że Rosja faktycznie uznała granice separatystycznych republik w Donbasie w granicach obwodów donieckiego i Ługańskiego, przy czym miałoby to zostać doprecyzowane podczas negocjacji separatystów z władzami Ukrainy. Jego zdaniem, porozumienia mińskie przestały obowiązywać.

W nocy z poniedziałku na wtorek prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski wystąpił z orędziem w reakcji na uznanie przez Rosję separatystycznych republik Donbasu.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Jak pisaliśmy, Rada Federacji, we wtorek izba wyższa rosyjskiego parlamentu, zatwierdziła użycie sił zbrojnych poza Rosją w związku z sytuacją w Donbasie. Wniosek został jednogłośnie poparty przez 153 rosyjskich senatorów. „Ogólna liczebność formacji sił zbrojnych FR, rejony ich działania, stojące przed nimi zadania, okresy przebywania poza terytorium FR, określa prezydent Rosji w zgodzie z Konstytucją FR” – czytamy w dokumencie, który wszedł w życie z dniem przyjęcia. Wcześniej rosyjski parlament ratyfikował traktaty o przyjaźni, współpracy i wzajemnej pomocy pomiędzy Rosją a separatystycznymi republikami w Donbasie. Prezydent Rosji, Władimir Putin potwierdził, że Rosja udzieli pomocy wojskowej Donieckiej Republice Ludowej i Ługańskiej Republice Ludowej.

Wcześniej pisaliśmy, że Władimir Putin pytany, co przyczyniłoby się do odprężenia w relacjach Rosji z Ukrainą i Zachodem, opowiedział się za „pewnym stopniem demilitaryzacji dzisiejszej Ukrainy”, przy czym najlepszym rozwiązaniem byłoby, jego zdaniem, zadeklarowanie się tego państwa jako neutralnego.

„Mówiliśmy o tym publicznie i wielokrotnie, jest to przedmiotem naszego ostrego sporu z Waszyngtonem i NATO. Jesteśmy kategorycznie przeciwni przyjęciu Ukrainy do NATO, bo stanowi to dla nas zagrożenie (…). Wychodzimy od tego, o czym wielu mówi, szczególnie w zachodnich stolicach, że najlepszym rozwiązaniem tej kwestii byłoby, aby nasi koledzy nie stracili twarzy, żeby obecne władze w Kijowie same odmówiły przystąpienia do NATO. Faktycznie, realizowaliby ideę neutralności” – powiedział rosyjski prezydent. Jego zdaniem, Zachód powinien uznać aneksję Krymu przez Rosję, a Ukraina – zrezygnować z członkostwa w NATO.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Jak pisaliśmy, we wtorek kanclerz Niemiec Olaf Scholz podjął decyzję o wstrzymaniu oddania do użytku rosyjsko-niemieckiego gazociągu Nord Stream 2. Podkreślił przy tym, że „bez tej certyfikacji Nord Stream 2 nie może być eksploatowany”. Decyzję Scholza skomentował Dmitrij Miedwiediew, były premier Rosji, wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej i lider prokremlowskiej partii Jedna Rosja. Zamieścił na Twitterze wpis, w którym wyraźnie dał do zrozumienia, że tym samym Europa musi liczyć się z rychłym, wielkim wzrostem cen gazu, do 2 tys. euro za 1000 metrów sześciennych.

Premier Japonii Fumio Kishida ostro skrytykował uznanie przez Rosję niepodległości separatystycznych regionów w Donbasie. Z kolei minister spraw zagranicznych Chińskiej Republiki Ludowej Wang Yi zajął ambiwalentne stanowisko w sprawie sytuacji na Ukrainie. Szef chińskiej dyplomacji uznał we wtorek, że należy uszanować uprawnione obawy w kwestii bezpieczeństwa każdego państwa.

PAP / gosc.pl / Kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz