Według sieci monitorowania protestów w Rosji, w ponad 30 miastach w różnych częściach kraju zatrzymano ponad 700 osób, które protestowały przeciwko zarządzonej przez władze częściowej mobilizacji.

W sobotę w kilkudziesięciu miastach w różnych częściach Federacji Rosyjskiej odbyły się protesty przeciwko ogłoszonej w kraju częściowej mobilizacji.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

950 PLN    (4.31%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Protesty odbyły się w Moskwie, a także m.in. w Sankt Petersburgu, Nowosybirsku, Irkucku Iżewsku, Tomku, Permie, Ufie czy Kazaniu.

Jak podała sieć monitorowania protestów w Rosji OVD-Info, łącznie w 32 miastach zatrzymano ponad 740 osób, z czego ponad 370 w samej Moskwie oraz ponad 140 w Sankt Petersburgu. W pozostałych miastach protesty nie były tak liczne, jak we wspomnianych, dużych ośrodkach w zachodniej części Rosji. Wiadomo, że wśród zatrzymanych były też osoby nieletnie.

Według relacji agencji AP, protesty miały charakter pokojowy. Zostały jednak szybko rozproszone przez rosyjską policję. Funkcjonariusze zostali wysłani m.in. tam, gdzie wcześniej protesty zapowiedziało opozycyjne ugrupowanie Wiesna, a także zwolennicy uwięzionego Aleksieja Nawalnego. W wielu wypadkach służby szybko zatrzymały demonstrantów, zanim zdołano rozpocząć właściwe demonstracje.

AP wymienia też różne formy działań, jakie podjęły rosyjskie służby bezpieczeństwa. W centrum Moskwy silny kontyngent policji był obecny w rejonie, gdzie zaplanowano protest, legitymując przechodniów i zatrzymując tych, których uznano za podejrzanych. Zabrano m.in. młodą kobietę, która weszła na ławkę i krzyczała „nie jesteśmy mięsem armatnim!”.

Czytaj także: W Jakucji zmobilizowano ludzi „przez pomyłkę”

Z kolei w Petersburgu małym grupom demonstrantów udało się zebrać i wykrzyczeć antywojenne i antymobilizacyjne hasła. Zostali jednak szybko zatrzymani i zabrani przez policję. W Nowosybirsku ponad 70 osób zatrzymano po tym, jak odśpiewali pieśni pokojowej z czasów radzieckich, natomiast w Irkucku policjanci wręczali mężczyznom, którzy brali udział w proteście, wezwania do wojskowych komisji uzupełnień.

W środę rano prezydent Rosji Władimir Putin ogłosił, że na wniosek ministerstwa obrony podpisał dekret o częściowej mobilizacji. Tłumaczył, że ma to na celu ochronę Rosji, jej suwerenności i integralności terytorialnej. Zaznaczył też, że wojska rosyjskie działają „na linii kontaktowej”, ciągnącej się na ponad 1000 km i przeciwstawiają się de facto „całej machinie wojennej kolektywnego Zachodu”.

Minister obrony Rosji, Siergiej Szojgu poinformował, że w ramach ogłoszonej przez Władimira Putina częściowej mobilizacji, do wojska zostanie powołanych 300 tys. rezerwistów. Zaznaczył też, że częściowa mobilizacja przewiduje powołanie do wojska tych tych, którzy odbyli już służbę wojskową i posiadają odpowiednie specjalności wojskowe. Minister zapewnił też, że poborowi, którzy już odbywają służbę, nie będą wysyłani do walki na Ukrainę. Ponadto, mobilizacji nie podlegają studenci.

Jak pisaliśmy, już tego samego dnia, gdy ogłoszono decyzję o częściowej mobilizacji, w różnych miastach w Rosji odbyły się protesty. Według rosyjskich źródeł emigracyjnych na protestach przeciwko wojennej mobilizacji zatrzymano w Rosji ponad tysiąc osób. Do akcji protestacyjnych miało dojść w 38 miejscowościach Rosji. Miały one różne formy – od jednoosobwych pikiet po zgromadzenia publiczne setek osób. Najliczniejsze wystąpienia miały miejsce w Moskwie i Petersburgu. Według portalu w dwóch miastach funkcjonariusze zatrzymali odpowiednio 494 i 376 osób, jak podliczyła sieć monitorowania protestów w Rosji OVD Info. W Jekaterynburgu zatrzymanych zostało 40 protestujących.

W ramach „częściowej mobilizacji” w Rosji do wojska ma zostać wcielonych 1,2 mln ludzi – miało przekazać portalowi meduza.io źródło zbliżone do jednego z ministerstw federalnych. Rozmówca portalu podkreślił, że w większych ośrodkach „zaleca się minimalną rekrutację”, a po poborowych jedzie się na wieś, gdzie „nie ma mediów, nie ma opozycji i jest większe poparcie dla wojny”. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow twierdzi, że „doniesienia o planach wezwania 1,2 miliona Rosjan w ramach częściowej mobilizacji są kłamstwami”.

Czytaj także: Nawet 10 lat więzienia za dobrowolne poddanie się i 15 lat za dezercję. Putin podpisał nowelizację

AP / meduza.io / ovd.news / Kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz