Skoro telewizja Biełsat ma nadal istnieć i być sponsorowana przez polskiego podatnika, to powinien zostać przeprowadzony otwarty i jawny konkurs na jej dyrektora – mówi poseł Robert Winnicki. Lider Ruchu Narodowego zapowiedział też złożenie w tej sprawie interpelacji zaadresowanej do premier Beaty Szydło.

– Dowiadujemy się z mediów, że finansowanie Biełsatu zostanie utrzymane, choć ponoć na innym niż dotychczasowy poziomie. Jednym z głównych donatorów było dotychczas Ministerstwo Spraw Zagranicznych, a więc – mówiąc wprost – polscy podatnicy. W związku z tym dobry obyczaj i przejrzystość życia publicznego wymagałaby przeprowadzenia otwartego, transmitowanego przez Telewizję Polską konkursu na dyrektora Biełsatu– mówi w komentarzu dla Kresów.pl Robert Winnicki.

– Podatnicy mają prawo wiedzieć, kogo utrzymują na stanowisku szefa Biełsatu– dodaje Winnicki. Parlamentarzysta odniósł się też do twierdzeń Agnieszki Romaszewskiej, jakoby kierowana przez nią telewizja miała „kluczowe znaczenie” dla polityki wschodniej:

Myślę, że jest to przejaw megalomanii, tak typowej przecież dla pani Romaszewskiej. Prawda jest taka, że Biełsat ani trochę nie przybliżył jego redakcji do obalenia znienawidzonego przez nich Łukaszenki. Przypomnę, że pani Romaszewska prorokowała w wywiadzie dla Polskiego Radia z 2011 rychły koniec rządów białoruskiego prezydenta. W istocie nic takiego nie nastąpiło, a wręcz przeciwnie.To właśnie w stolicy Białorusi z udziałem prezydenta tego państwa doszło do rokowań między liderami Rosji, Ukrainy, Niemiec i Francji w sprawie zawieszenia broni w Donbasie. Co więcej, nie jest tak, jak twierdzi Agnieszka Romaszewska, że rządy Łukaszenki są jednoznaczne z rządami Moskwy i jedynie istnienie Biełsatu oddala perspektywę zbliżania się tutaj Rosji.Polecam zapoznać się p. Romaszewskiej z książką prof. Adama Eberhardta, której autor opisuje, jak przed pierwszymi wyborami na prezydenta Białorusi w 1994 roku faworytem Moskwy był ówczesny premier Kiebicz, a nie Aleksander Łukaszenka. Natomiast teraz to właśnie naciski ze strony Rosji na Łukaszenkę i poszukiwanie partnerów do polityki kontr-rosyjskiej przez PiS pchnęły polski rząd do zbliżenia z Białorusiądodaje lider Ruchu Narodowego.

Przeczytaj: Winnicki: przez TV Biełsat tracimy możliwość poprawienia naszych relacji z Białorusią

Moim zdaniem, Agnieszka Romaszewska nie ma żadnych kompetencji moralnych i intelektualnych, by odpowiadać za jakikolwiek odcinek polityki wschodniej. Swoją pozycję zawdzięcza jedynie nazwisku noszonym po znanych rodzicach. Przypomnę chociażby sprawę próby dyskredytacji lidera Akcji Wyborczej Polaków na Litwie przez dyrektorkę Biełsatu w sposób urągający wszelkim standardom. Pani Romaszewska w ogóle nie czuje polskiej racji stanu, choć zupełnie na wyrost ma się za nie wiadomo jak biegłą w tym temacie– twierdzi poseł.

Według mnie Agnieszka Romaszewska to ignorantka. Ale może się mylę i jest wręcz przeciwnie – pani Romaszewska będzie w stanie w sposób merytoryczny i rzeczowy obronić swoje racje. Dlatego właśnie potrzebny jest otwarty i przejrzysty konkurs na szefa telewizji Biełsat. Przypomnę, że telewizja ta nie jest prywatną własnością pani Romaszewskiej, dokładamy się do niej my wszyscy. To Agnieszka Romaszewska musi nam udowodnić swoją przydatność na tym stanowisku– uważa lider Ruchu Narodowego.

Winnicki odniósł się też do pogłosek o rzekomej zmianie decyzji ministra Waszczykowskiego dot. Biełsatu pod wpływem rozmowy Agnieszki Romaszewskiej z premier Beatą Szydło:

Patologią jest, że Ministerstwo Spraw Zagranicznych podejmuje jakąś decyzję dotyczącą Biełsatu, a potem zmienia ją ponoć pod osobistym naciskiem Agnieszki Romaszewskiej.Tymczasem, w Polsce są osoby, które rzeczywiście znają się na Białorusi i sprawach wschodnich, ale niestety nie należą do potomstwa Zofii i Zbigniewa Romaszewskich, więc nikt z ich wiedzy nie korzysta. Wymienię chociażby prof. Zdzisława Juliana Winnickiego – zbieżność nazwisk przypadkowa – czy dr. Jerzego Kozakiewicza. Ruch Narodowy w swoim programie zaprezentowanym na ostatnim kongresie w Sejmie zawarł postulat aktywnego korzystania z dorobku nauki polskiej w polityce wschodniej. Jeśli na coś mają iść miliony z kieszeni podatników, to nie na panią Romaszewską, a na ekspertów z prawdziwego zdarzenia– zaznacza Robert Winnicki.

Przeczytaj: Winnicki o możliwej likwidacji TV Biełsat: MSZ powinno poczekać na ustępstwa Mińska ws. Polaków na Białorusi

– Ruch Narodowy posiada spójną koncepcję polityki wschodniej, polityki kresowej i jest gotów delegować swoich reprezentantów, by bronić swoich racji w uczciwej i rzetelnej debacie z osobami takimi jak Agnieszka Romaszewska.Chodzi nam przede wszystkim o to, by szanse dostępu do stanowisk, takich jak dyrektor telewizji Biełsat, były równe dla wszystkich– podkreśla poseł.

– Rzecz jednak nie leży w tym, by obalać Aleksandra Łukaszenkę w imię politycznego ramienia marksizmu kulturowego, jakim jest liberalna demokracja. Demoliberalizm w ogóle nie odpowiada białoruskim realiom, co więcej – nie odpowiada także polskim tradycjom politycznym, a co dopiero białoruskim. Polska nie ma też żadnego interesu we wspieraniu białoruskiego ruchu narodowego, recepta na który przypomina nacjonalizm nowo-litewski czy zachodnioukraiński. Postulujemy jako Ruch Narodowy otwarty konkurs na stanowisko dyrektora telewizji Biełsat i przekształcenie tego medium w nowoczesną platformę skierowaną do Polaków na Białorusi oraz osób zainteresowanych polskim językiem i kulturą.Kto zaprezentuje bardziej wartościową koncepcję szerzenia języka i kultury polskiej, ten powinien zostać wyłoniony w konkursie na prezesa Biełsatu. Agnieszka Romaszewska nie powinna być tu dyskryminowana i mieć prawo do wystartowania w takim konkursie. My oczywiście wystawilibyśmy swojego kandydata w takiej procedurze, któremu pani Romaszewska miałaby okazję wykazać ewentualne braki w wiedzy. Nie boimy się walki na argumentymówi prezes Ruchu Narodowego.

– Co do prezydenta Białorusi, to kryterium jego oceny z naszej perspektywy jest bardzo proste – dobre stosunki są wtedy, gdy realizowane są prawa Polaków na Białorusi do kultywowania własnej tożsamości narodowej oraz wtedy, gdy między naszymi krajami rozwijane są stosunki handlowe. Nic ponadto nie powinno nas interesować –stwierdził Winnicki.

Poseł przypomniał także, że 23 lutego 2016 roku złożył w MSZ interpelację poselską nr 1275 „w sprawie utrzymywania przez polskiego podatnika telewizji Biełsat skierowanej do Białorusinów”, w której pytał o kryteria finansowania i rozliczania środków otrzymywanych z ministerstwa przez Biełsat. Wówczas resort spraw zagranicznych uchylił się od bezpośredniej odpowiedzi na tak postawione pytania. W związku z tym Robert Winnicki zdecydował o złożeniu kolejnej interpelacji – tym razem do premier Beaty Szydło – której treść ujawnił portalowi Kresy.pl:

„Szanowna Pani Premier,

zwracam się z prośbą o odpowiedź na następujące pytania:

1) Czy w trakcie i pod wpływem niedawnego spotkania z p. Agnieszką Romaszewską zmieniła Pani decyzję dotyczącą finansowania telewizji Biełsat ze środków Ministerstwa Spraw Zagranicznych?

2) Jeśli tak – jaka była procedura uchylenia decyzji ministra spraw zagranicznych, p. Witolda Waszczykowskiego, o ograniczeniu finansowania telewizji?

3) Czy dojdzie do otwartego i transparentnego konkursu na stanowisko dyrektora telewizji Biełsat?

4) Jakie będą kryteria dla kandydatów ubiegających się o stanowisko dyrektora telewizji Biełsat?

5) Czy z uwagi na rzekomo szerokie poparcie społeczne dla funkcjonowania telewizji Biełsat Pani rząd zastosuje zasadę dobrowolności w finansowaniu tego medium przez zainteresowanych jego trwaniem obywateli?

Z poważaniem,

Robert Winnicki,

poseł na Sejm RP”

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Zamknięcie Biełsatu – w dobrym kierunku ale za szybko

KRESY.PL

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz