Minister spraw zagranicznych Litwy Gabrielius Landsbergis wyraził zaniepokojenie, że białoruska energia elektryczna trafia na rynek ukraiński. Jego zdaniem może przyczynić się to do rozwoju białoruskiej elektrowni atomowej uważanej przez litewskie władze za niebezpieczną.

Jak podał we wtorek portal Europejska Prawda, Landsbergis poinformował o obiekcjach litewskich władz podczas briefingu po spotkaniu z szefem ukraińskiego MSZ Dmytrem Kułebą w Kijowie.

Przekaż swój 1% na Kresy.pl

Fundacja Kompania Kresowa KRS 0000350493
Przekaż 1% podatku

„Wyraziłem zaniepokojenie mojego kraju tym, że białoruska energia elektryczna trafia na rynek ukraiński. Przepływy handlowe docierające na Ukrainę mogą pomóc w dalszym rozwoju niebezpiecznej elektrowni atomowej w Ostrowcu” – powiedział Landsbergis.

Z kolei Dmytro Kułeba wyjaśniał, że od czasów radzieckich ukraińska sieć elektroenergetyczna jest połączona z białoruską i rosyjską.

„Ale chcemy odciąć się od niej i uczynić ukraińską sieć częścią zintegrowanej sieci europejskiej. Chcemy to zrobić do końca 2023 roku. Po tym jakikolwiek przepływ energii z Białorusi będzie niemożliwy” – powiedział minister.

Kułeba zapewniał, że Ukraina nie chce szkodzić bezpieczeństwu energetycznemu i środowiskowemu Litwy. „Ale żeby osiągnąć ten rezultat, musimy odciąć się od sowieckiej, białoruskiej sieci energetycznej” – dodawał.

Jak podawaliśmy, 1 lutego br. Ukraina wznowiła import energii elektrycznej z Rosji i Białorusi, który był wstrzymany od kwietnia 2020 roku.

Ukraiński operator systemu przesyłowego Ukrenerho tłumaczył, że import energii elektrycznej pozwala Ukrainie na pokrycie deficytu produkcji własnych elektrowni, spowodowanego brakiem węgla, remontami bloków jądrowych i mrozami.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia

PRZECZYTAJ: Ukraina podwaja import energii elektrycznej z Rosji

Kresy.pl / eurointegration.com.ua

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz