Premier Rumunii zapowiedział zerwanie porozumienia z Chińczykami w sprawie rozbudowy elektrowni atomowej. Wcześniej jedna z chińskich firm, która miała wykonywać inwestycję została objęta sankcjami USA.

Premier Rumunii Ludovic Orban ogłosił w bieżącym tygodniu, że jego państwo wycofa się z porozumienia z chińskimi firmami Nuclearelectrica oraz China General Nuclear Power (CGN) o wykonaniu rozbudowy rumuńskiej elektrowni atomowej w Cernavodzie. Chińczycy mieli zbudować w niej dwa nowe bloki energetyczne. Porozumienie zawarto jeszcze w 2015 r. ale według portalu Bankier.pl, który napisał o sprawie w piątek, dopiero w zeszłym roku realizacja projektu nabrała tempa, kiedy to podpisano umowę co do zasad budowy i obsługi nowych reaktorów. Jednak kilka dni temu rumuński prezydent zadeklarował, że jego państwo tę umowę zerwie.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

„Jest dla mnie jasne, że partnerstwo z chińską firmą nie zadziała” – zadeklarował Orban. Bankier.pl łączy nagłe wycofanie się Rumunów ze współpracy z Chińczykami z naciskiem USA. W sierpniu administracja Donalda Trumpa uznała, że CGN angażuje się w „zdobycie zaawansowanych, amerykańskich technologii nuklearnych i materiałów do celów wojskowych w Chinach” i objęła chińską firmę sankcjami polegającymi na zakazie kooperacji i wykorzystywania produktów USA. Wkrótce po tym, w czasie wizyty prezydenta Rumunii w Waszyngtonie Klausa Iohannisa, podpisał on z Trumpem deklarację o pogłębieniu współpracy amerykańsko-rumuńskiej w dziedzinie energetyki jądrowej, we wrześniu uzupełnioną przez dwustronny protokół ustaleń.

Pod rządami Donalda Trumpa USA określiły Chiny jako czołowego rywala. Elementem zwiększenia nacisku na Chińską Republikę Ludową była wojna handlowa jaką Amerykanie wydali jej wiosną 2018 r., a która została deeskalowano dopiero w grudniu zeszłego roku poprzez wstępne porozumienie wymuszające na Chińczykach znaczne zwiększenie importu amerykańskiej produkcji. Amerykanie oskarżają też chińskie przedsiębiorstwa o wykradanie technologii czy naruszanie praw autorskich.

Rumunia podobnie jak Polska jest jednym z najbardziej proamerykańskich państw Unii Europejskiej. Także w stronę naszego państwa Amerykanie wysyłali już oficjalne i nieoficjalne komunikaty, że musi zrezygnować z głębszej współpracy z ChRL. Na naszym portalu pisaliśmy, że doradca prezydenta Donalda Trump ds. Chin, gen. Spalding zdradził, że w Waszyngtonie trwa przeklasyfikowanie sojuszników w oparciu o kryterium stosunku do starcia USA-Chiny.

Na początku września Mateusz Morawiecki oraz wiceprezydent USA, Mike Pence podpisali w Warszawie deklarację w sprawie budowy w naszym kraju sieci telekomunikacyjnej 5G, która powtarza retorykę administracji Donalda Trumpa stosowaną wobec Chin. Komentatorzy i dziennikarze odczytali treść tej deklaracji jako potwierdzenie tego, iż chińskie koncerny nie zostaną dopuszczone do budowy nowej sieci telekomunikacyjnej w Polsce. Tuż przed jej podpisaniem pojawiły się informacje, że władze Polski nie są zainteresowane inwestycjami chińskiego potentata telekomunikacyjnego Huawei. Przeciwko nim otwarcie wypowiedział się w Waszyngtonie szef MSWiA i koordynator służb specjalnych Mariusz Kamiński.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

W maju zeszłego Departament Handlu USA wpisał Huawei na „czarną listę” firm, które muszą występować o specjalne zezwolenie na nabywanie nowoczesnych technologii z USA choć następnie zawiesił wykonywanie tej decyzji na trzy miesiące. Spowodowało to decyzję takich potentatów branży telekomunikacyjnej i elektronicznej jak Google, Intel, Qualcomm, Xilinx i Broadcom o zakończeniu współpracy z chińską spółką, mimo zawieszenia sankcji wobec Huawei na okres trzech miesięcy. W Polsce pod zarzutem szpiegostwa areszotwano w styczniu 2019 r. jednego z dyrektorów polskiego oddziału tego chińskiego koncernu.

bankier.pl/kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz