Wbrew planom Rosjan, gazociąg Turecki Potok może nie zacząć działać w 2020 roku. Wszystko z powodu decyzji Bułgarów, którzy mieli przedłużyć rurociąg na kontynencie europejskim.

Turecki Potok to składający się z dwóch nitek gazociąg o przepustowości 15 mld m sześć., który Rosjanie ułożyli w latach 2017-2018 na dnie Morza Czarnego.  Udało się to dzięki porozumieniu z Turcją, bowiem to właśnie na wybrzeżu europejskiej prowincji Turcji gazociąg opuszcza morze. Stanowi on dla Gazpromu ważną inwestycję, która ma umożliwić Rosjanom całkowite uniezależnienie się od tranzytu „błękitnego paliwa” przez Ukrainę. Wtłoczenie gazu do rurociągu planowano na 2020 r. ale uruchomienie Tureckiego Potoku może się przeciągnąć ze względu na sytuację jednego z partnerów.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Chodzi o Bułgarię przez terytorium której miało przebiegać przedłużenie Tureckiego Potoku łączące go z systemem gazowym Serbii. Bułgarzy właśnie przesunęli termin budowy tego przedłużenia ze względu na konflikt między miejscowym operatorem sieci przesyłowej gazu Bułgartransgazem i potencjalnymi inwestorami. Bułtransgaz już dwukrotnie zmieniał swoją decyzję w sprawie zlecenia budowy rurociągu o które konkurują konsorcjum włosko-saudyjskie i włosko-luksemburskie. Efektem proceduralnego zamieszania było zaskarżenie decyzji przez przegrany drugi podmiot. Naczelny Sąd Administracyjny wypowie się w tej sprawie dopiero 24 września.

Może to stanowić dla bułgarskiego operatora problem, gdyż w umowie z Gazpromem Bułgarzy zobowiązali się, że rozpoczną przesyłanie surowca z Tureckiego Potoku do Serbii od początku przyszłego roku. Grożą im więc kary finansowe przewidziane w umowie.

Bułgarzy już raz utrącili rosyjską inicjatywę przesyłania gazu po dnie Morza Czarnego, gdy w 2014 r. zadali ostateczny cios projektowi Południowy Potok (South Stream) zakładającemu, że gazociąg będzie opuszczał morze na wybrzeżu Bułgarii. Sofia wycofała się z projektu w atmosferze dużych napięć między Unią Europejską i Rosją z powodu interwencji tej ostatniej w konflikt na Ukrainie. To właśnie z powodu upadku koncepcji South Stream Rosjanie przystąpili do realizacji projektu Tureckiego Potoku. Ekspert ds. energetyki prof. Atanas Tasew, jeden z autorów strategii energetycznej Bułgarii, przekonywał jednak w lutym bieżącego roku, po wizycie w Sofii Mike’a Pompeo, że Sofia jest zdecydowana zrealizować rosyjski projekt.

interia.pl/serwisy.gazetaprawna.pl/kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz