Trzy tankowce znajdujące się na zachodnich listach sankcyjnych zostały zaatakowane przez drony u wybrzeży Turcji na Morzu Czarnym. Jednostki są wiązane z tzw. flotą cieni, wykorzystywaną do eksportu rosyjskiej ropy i produktów naftowych z obejściem sankcji.
Trzy tankowce zostały zaatakowane przez drony u wybrzeży Turcji na Morzu Czarnym — poinformowała w czwartek agencja żeglugowa Tribeca Shipping. Wszystkie jednostki figurują na zachodnich listach sankcyjnych jako część tzw. floty cieni, wykorzystywanej do eksportu rosyjskiej ropy i produktów naftowych z obejściem sankcji nałożonych na Moskwę w związku z wojną na Ukrainie.
Według Tribeca Shipping pierwszy z zaatakowanych statków, pływający pod banderą Palau James II, znajdował się około 80 km na północ od rejonu Türkeli w prowincji Sinop. Jednostka nie przewoziła ładunku.
Zobacz też: Szwecja zatrzymała drugiego członka załogi tankowca z rosyjskiej floty cieni
Dwa kolejne tankowce, Altura i Velora, pływające pod banderą Sierra Leone, zostały zaatakowane podczas operacji przeładunku ze statku na statek w pobliskim rejonie. Informację tę przekazano w oświadczeniu agencji cytowanym przez tureckie media.
Załogi wszystkich trzech jednostek nie ucierpiały. Na miejsce skierowano okręty tureckiej straży przybrzeżnej, które miały udzielić pomocy.
Nie pojawiło się natychmiastowe oświadczenie o odpowiedzialności za ataki. Tureccy urzędnicy nie byli dostępni dla komentarza.
Tankowiec Altura był już wcześniej celem ataku. 26 marca jednostkę uderzył morski dron, gdy zbliżała się do czarnomorskiego wejścia do Bosforu. Uszkodzone zostały wówczas mostek i maszynownia statku.
Zobacz też: Ukraińcy publikują nagrania z uderzenia w tankowce pod Noworosyjskiem [+VIDEO]
Według serwisu OpenSanctions, który monitoruje osoby i podmioty związane z obchodzeniem sankcji, tankowce Altura i Velora należą do tureckiej firmy Pergamon Shipping. James II jest własnością spółki James Navigation, zarejestrowanej na Wyspach Marshalla.
W listopadzie turecki rząd potępił ukraińskie ataki dronowe na dwa tankowce na Morzu Czarnym. Ankara oceniła wówczas, że tego rodzaju działania stwarzają „poważne ryzyko dla żeglugi, życia, mienia i bezpieczeństwa środowiskowego w regionie”.
Kresy.pl/AP































