Do kolejnego estońsko-rosyjskiego sporu dyplomatycznego doszło w sprawie granicy między dwoma państwami. Estońscy politycy uważają, że należy im się część terytorium administrowanego obecnie przez Rosję.

Henn Põlluaas, przewodniczący estońskiego parlamentu napisał na Facebooku, że Rosja powinna przekazać jego krajowi część swojego terytorium. „Nie chcemy nawet skrawka rosyjskiej ziemi. Chcemy jedynie odzyskać naszą. Rosja anektowała około 5 procent estońskich terytoriów. Aneksja estońskich terytoriów nie różni się od okupacji i akcesji Krymu” – napisał na Facebooku Põlluaas, którego cytuje portal „The Moscow Times”.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Wpis przewodniczącego estońskiego parlamentu był reakcją na wypowiedź rosyjskiego dyplomaty Siergieja Bialiajewa, który powiedział, że roszczenia terytorialne Estonii uniemożliwiają Moskwie zawarcie traktatu granicznego z tym państwem. Estonia jest jedynym państwem członkowskim Unii Europejskiej, która nie podpisała tego rodzaju traktatu z Federacją Rosyjską.

Portal dorzeczy.pl przytacza wypowiedzi ministra spraw zagranicznych Estonii Urmasa Reinsalu, który też miał stwierdzić, że prawno-międzynarodowe uznanie granicy z Rosją przez jego rząd nie jest możliwe bez korekty. Wcześniej minister spraw wewnętrznych tego państwa Mart Helme stwierdził, że Moskwa do tej pory nie oddała Estonii 5,2 proc. jej terytorium.

Jeszcze w maju premier Estonii Jüri Ratas wyrażał się w sposób bardziej umiarkowany. Musimy oczywiście brać pod uwagę aspekty Traktatu z Tartu ale musimy też liczyć się z realną sytuacją w 2019 roku”.

Na wypowiedzi estońskich polityków zareagował rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow. „Uważamy je za niedopuszczalne i nie możemy się z nimi zgodzić” – tak rzecznik Putina, cytowany przez agencję TASS, skomentował roszczenia terytorialne sąsiada.

Dyplomatyczna wymiana zarzutów nastąpiła po pewnym rozmrożeniu relacji między Tallinem i Moskwą związanym z wizytą estońskiej prezydent Kersti Kaljulaid w Rosji do jakiej doszło w kwietniu bieżącego roku. Było to pierwsze spotkanie przywódców tych dwóch państw od dziewięciu lat. W zeszłym miesiącu Kaljiulaid zaprosiła Władimira Putina by odwiedził jej kraj.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Traktat z Tartu to umowa z 1920 r. w której Estonia i Rosja Radziecka uznały swoje granice. Jednak po aneksji Estonii przez ZSRR w 1940 r. granica między nową Estońską Socjalistyczną Republiką Radziecką oraz Rosyjską Federacyjną Socjalistyczną Republiką Radziecką została nieco zmieniona i w 1991 r. Estończycy opuścili Związek Radziecki już w tym układzie terytorialnym.

Czytaj także: Estonia przyznaje, że nie może w pełni ufać w gwarancje NATO – ma swój plan B

themoscowtimes/tass.ru/dorzeczy.pl/kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz