Białoruski sąd uznał Aleksandra Kordiukowa i Giennadija Szutowa winnymi stawiania czynnego oporu funkcjonariuszom organów ścigania podczas tłumienia opozycyjnej demonstracji. W przypadku drugiego z mężczyzn wyrok wydano pośmiertnie, ponieważ Szutow zginął postrzelony przez funkcjonariusza.

Jak podaje Briestskaja Gazieta, wyrok zapadł w czwartek w sądzie obwodowym w Brześciu. Aleksandr Kordiukow został skazany na 10 lat kolonii karnej o zaostrzonym rygorze. Szutow, którego w sądzie reprezentowała jego córka, również został uznany winnym, ale sąd odstąpił od wymierzenia kary zmarłemu.

Przekaż swój 1% na Kresy.pl

Fundacja Kompania Kresowa KRS 0000350493
Przekaż 1% podatku

Do osądzonego zdarzenia doszło 11 sierpnia ub. roku podczas opozycyjnego protestu w Brześciu. W jego trakcie śmiertelnie postrzelony w głowę został Szutow. Według wersji oskarżenia, z którą zgodził się sąd, Kordiukow i Szutow zaatakowali funkcjonariuszy podczas wykonywania przez nich obowiązków służbowych. Jeden z nich miał zadawać ciosy metalową rurą. Mieli także podjąć próbę odebrania broni służbowej. Jeden z funkcjonariuszy „postrzegając działania podejrzanych jako realne zagrożenie życia i zdrowia oraz powstrzymując próby odebrania broni służbowej” postrzelił Szutowa. Miał celować w kierunku ramienia, ale „ze względu na ciągły aktywny opór mężczyzny, nieumyślnie zranił go w głowę”.

Inaczej wyglądała wersja przedstawiona przez Aleksandra Kordiukowa, który nie przyznawał się do winy. Według niego wraz z Szutowem byli tylko obserwatorami wydarzeń, a metalową rurkę wzięli dla samoobrony. W pewnym momencie podeszli do „poszkodowanych”, by spytać ich o to, co się dzieje. Kordiukow zaznaczał, że nie wiedział, że „poszkodowani” są funkcjonariuszami, ponieważ byli po cywilnemu i nie informowali, że są na służbie. W odpowiedzi jeden z funkcjonariuszy miał popchnąć Kordiukowa. W rezultacie doszło do przepychanki oraz do użycia broni palnej.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Funkcjonariusze, którzy byli poszkodowanymi w sprawie, należeli do SSO – sił specjalnych białoruskiej armii. Jak zauważa Briestskaja Gazieta, w trakcie procesu okazało się, że w pierwszych dniach protestów w ochronę porządku publicznego zaangażowano wojskowych. Zostali oni podzieleni na grupy po 5-6 osób i działali w mieście w cywilnych ubraniach. Wszyscy byli uzbrojeni w broń palną, a z dowódcami kontaktowali się przez telefony komórkowe.

Kresy.pl / b-g.by

Czytaj kolejny artykuł

Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz