Władze Korei Północnej ogłosiły, że zamknęły poligon, na którym testowano północnokoreańską broń jądrową.

Korea Północna zamknęła w czwartek poligon nuklearny Punggje-ri. W obecności zaproszonych dziennikarzy zagranicznych mediów wysadzono w powietrze trzy tunele, które miały służyć próbom nuklearnym a także okoliczne baraki oraz inne obiekty znajdujące się na poligonie. Jak pisze agencja AFP, władze Korei Północnej chcą, by zamknięcie poligonu postrzegano jako gest dobrej woli przed możliwym szczytem Trump-Kim Dzong Un (który jednak został później w czwartek odwołany przez Donalda Trumpa).

„Była wielka eksplozja, można było to poczuć. Uderzenie pyłu i gorąca. Był ogromny huk” – opisywał wydarzenia na poligonie dziennikarz Sky News Tom Cheshire, który był jednym ze świadków widowiska.

Poligon Punggye-ri, zlokalizowany w masywie jednej z gór na północy kraju przy granicy z Chinami, jest jedynym znanym miejscem przeprowadzania testów nuklearnych przez reżim w Pjongjangu. Korea Północna dokonała tam wszystkie sześć prób – pierwszą w 2006 roku a ostatnią we wrześniu ub. roku.

Korea Południowa z zadowoleniem przyjęła gest sąsiada z północy. „Spodziewamy się, że to stanie się szansą na całkowitą denuklearyzację” – powiedział rzecznik południowokoreańskiej dyplomacji.

Jak pisze AFP, eksperci różnią się w opiniach na temat dzisiejszego wydarzenia. Sceptycy uważają, że obiekt stracił użyteczność po sześciu próbach i że może zostać szybko odbudowany w razie potrzeby. Wskazuje się także, że poza dziennikarzami nie zaproszono żadnych niezależnych obserwatorów. Inni eksperci twierdzą z kolei, że zniszczenie instalacji bez warunków wstępnych jest rzeczywistym gestem dobrej woli. Władze Korei Północnej utrzymują, że obiekt był gotowy do przeprowadzania dalszych testów broni jądrowej.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Zamknięcie poligonu nie zapobiegło jednak odwołaniu szczytu Trump-Kim, który miał odbyć się 12. czerwca br. w Singapurze. Przypomnijmy, że w połowie maja br. Korea Północna niespodziewanie odeszła od pojednawczej retoryki, prezentowanej od kilku miesięcy i odwołała rozmowy z przedstawicielami Korei Południowej a także zagroziła odwołaniem szczytu z prezydentem USA. Pjongjangowi nie spodobały się manewry sił powietrznych USA i Korei Południowej „Max Thunder”, uznane przez nią za przygotowanie do inwazji i prowokację. W czwartek po południu Biały Dom opublikował list prezydenta Donalda Trumpa skierowany do przywódcy Korei Północnej, Kim Dzong Una, w którym odwołano szczyt w Singapurze. W liście Trump napisał, że „w związku z ogromnym gniewem i otwartą wrogością, które pojawiły się w Twoim najnowszym oświadczeniu, uważam, że obecnie nie należy odbyć tego długo planowanego spotkania.” Jak informuje CNN, „Trump wycofał się ze szczytu po tym, jak wiceminister spraw zagranicznych Korei Północnej uderzył w środę w wiceprezydenta Mike’a Pence’a nazywając go ‚politycznym manekinem’”. W tej sytuacji Biały Dom postanowił odpowiedzieć zdecydowanie. Trump napisał również, że gdyby przywódca Korei Północnej zmienił swoje nastawienie, amerykański prezydent jest otwarty na spotkanie.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Kresy.pl / AFP / Sky News / PAP




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz