Pentagon zawarł porozumienia z kilkoma amerykańskimi firmami w celu przyspieszenia produkcji tysięcy tanich pocisków manewrujących i hipersonicznych, twierdzi Departament Stanu.
Departament Wojny USA zawarł z firmami Anduril, CoAspire, Leidos i Zone umowę na produkcję 10 tys. tanich pocisków manewrujących. Kontrakty zawierane są w ramach programu “Low-Cost Containerized Missiles” (“Tanie pociski systemów kontenerowych”). Mają to być pociski o zasięgu do 1000 kilometrów.
Produkcja tanich pocisków ma ruszyć w 2027 roku. Kontrakt przewiduje proces produkcji do 2030 roku. Pociski te mają w jakiś sposób zastępować rakiety manewrujące Tomahawk, których produkcja jest kosztowna i pracochłonna, sięgająca 1,8 miliona dolarów za sztukę.
Wojna przeciwko Iranowi toczona od 28 lutego poważnie nadwyrężyła amerykańskie zapasy tej zaawansowanej broni. Według szacunków administracja Donalda Trumpa mogła już zużyć 30 proc. arsenału tych pocisków.
Pisząca o sprawie agencja Interfax podała szacunki Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych (CSIS) Stany Zjednoczone zużyły ponad 1000 pocisków manewrujących Tomahawk z 3100, które przeznaczyły na wojnę z Iranem, oraz ponad 1000 pocisków powietrze-ziemia JASSM z 4400, którymi dysponowały. Zużyto też praktycznie wszystkie pociski balistyczne PrSM znajdujące się w arsenale armii USA.
Interfax relacjonuje, że Pentagon zawarł również osobną umowę z Castelion na produkcję hipersonicznego pocisku Blackbeard, odpalanego z lądu. Zgodnie z umową firma będzie produkować 500 pocisków rocznie przez dwa lata, począwszy od 2027 roku. Kontrakt może zostać następnie przedłużony o kolejne pięć lat, co zwiększy całkowitą liczbę wyprodukowanych pocisków do 12 tys.
Pocisk taki ma osiągać prędkość Mach 5 i mieć zasięg około 920 km. Ma również dawać możliwość podwieszenia pod samoloty bojowe.
Czytaj także: Niemcy zabiegają w Waszyngtonie o Tomahawki
interfax.ru/kresy.pl





























