Oddział specjalny kirgiskich sil bezpieczeństwa próbował ująć byłego prezydenta Ałmazbeka Atambajewa. Zwolennicy tego ostatniego stawili opór. Doszło do strzelaniny. Trwa oblężenie rezydencji Atambajewa.

Oddział kirgiskich komandosów otoczył w środę popołudniu rezydencję byłego prezydenta Kirgistanu Ałmazbeka Atambajewa znajdującą się we wsi Kotj-Tasz, położonej 20 km od stolicy kraju, Biszkeku. Wojskowi dostali rozkaz zatrzymania Atambajewa, który trzykrotnie nie stawił się na przesłuchanie w sprawie uwolnienia gangstera Aziza Batukajewa, do jakiego doszło za jego rządów. Prokurator podejrzewa, że kryminalista opuścił więzienie niezgodnie z prawem. Atambajew jeszcze 26 czerwca został pozbawiony immunitetu, który przysługuje w Kirgistanie każdemu byłemu prezydentowi.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Jak wynika z nagrań i informacji przedstawianych przez agencje informacyjne RIA Nowosti i Fergana News na terenie rezydencji byłego przywódcy Kirgistanu zgromadziła się znaczna liczba jego zwolenników, która może dochodzić do 300 osób. Gdy funkcjonariusze weszli na terytorium rezydencji spotkali się z ich agresywną reakcją. Gdy funkcjonariusze oddali strzały ostrzegawcze, broni użyli także zwolennicy Atambajewa. Słychać było także odgłosy wybuchu co może oznaczać, że któraś ze stron użyła granatów. Fergana News twierdzi, że to funkcjonariusze użyli granatów hukowych. W pewnym momencie na terenie rezydencji wybuchł pożar, choć paliły się raczej samochody ochroniarzy Atambajewa, a nie zabudowania.

Nie wiadomo czy komandosi od początku używali ostrej amunicji, czemu władze już zaprzeczyły, bo poszkodowani mają też obrażenia do gumowych kul. Około 20.50 czasu moskiewskiego odnotowano już ponad 20 rannych, wśród nich jednego dziennikarza i dwóch funkcjonariuszy, którzy zostali najprawdopodobniej zranieni ostrą amunicją. Łącznie rany od ostrej amunicji miało odnieść pięć osób. Dwaj nieprzytomni funkcjonariusze zostali wyniesieni przez zwolenników Atambajewa poza teren rezydencji.

Pierwszy atak komandosów zakończył się niepowodzeniem. Zwolennikom Atamabsajewa udało się ująć część komandosów. RIA Nowosti napisała o pogłoskach, że część szturmujących sama poddała się przeciwnikowi, ale zaprzeczył im Państwowy Komitet Bezpieczeństwa Narodowego. Jednak Fergana News twierdzi, że atak komandosów skończył się całkowitą porażką, a funkcjonariusze zostali w pewnym momencie zablokowani na drugim i trzecim piętrze domu byłego prezydenta, dlatego się poddali. Jeńcy mieli być bici przez jego zwolenników, a niektórzy dziennikarze twierdzą, że słyszeli dyskusje zwolenników Atambajewa o dokonaniu „samosądu” na pojmanych komandosach.

Według RIA Nowosti na czas szturmu na rezydencję byłego prezydenta wstrzymano emisję kilku kanałów telewizyjnych, są także problemy z łącznością telefoniczną i używaniem mobilnego internetu. Po zmroku odcięto energię elektryczną i rezydencja Atambajewa jest pogrążona w ciemności. Jego zwolennicy zaczęli więc używać przeciw funkcjonariuszom sił bezpieczeństwa zgromadzonych w rezydencji fajerwerków. Wznieśli też wokół niej barykady. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Kirgistanu poinformowało, że do Koj-Taszu wysłano posiłki milicyjne.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Prezydent Kirgistanu Sooronbaj Dżeenbekow przerwał swój urlop i jest w drodze do stolicy kraju Biszkeku.

Atambajew rządził Kirgistanem w  latach 2011-2017. Jest podejrzany o podejrzanego o bezprawne nabycie nieruchomości we wsi Koj-Taszu, nielegalne bogacenie się, bezprawne uwolnienie gangstera Aziza Batukajewa, korupcję przy okazji budowy elektrociepłowni w Biszkeku i możliwą współodpowiedzialność za nieprawidłowości przy dostawach węgla do tej elektrociepłowni.

fergana.agency/ria.ru/rt.com/kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz