Według prezydenta Rosji Władimira Putina, prezydent Azerbejdżanu obiecał przeprowadzić dogłębne śledztwo w sprawie zestrzelenia nad Armenią rosyjskiego śmigłowca szturmowego.

Jak podaje agencja TASS, we worek prezydent Rosji Władimir Putin powiedział, że przywódca Azerbejdżanu Ilham Alijew obiecał przeprowadzić dogłębne śledztwo w sprawie zestrzelenia rosyjskiego śmigłowca szturmowego Mi-24, a także ukarań osoby odpowiedzialne za atak na maszynę. Wcześniej informowaliśmy, że nad Armenią, w pobliżu granicy z Azerbejdżanem zestrzelony został rosyjski śmigłowiec Mi-24.

„Prezydent Azerbejdżanu obiecał mi, że zostanie przeprowadzone dogłębne śledztwo w ramach postępowań karnych, a odpowiedzialni zostaną ukarani” – powiedział Putin na spotkaniu z kierownictwem rosyjskiego resortu obrony oraz szefami agencji federalnych i firm sektora zbrojeniowego.

Jak informowaliśmy, do zestrzelenia rosyjskiego Mi-24 miało dojść w poniedziałek około godziny 17.30 czasu moskiewskiego w pobliżu armeńskiej miejscowości Erasch. Znajduje się ona w pobliżu granicy z Azerbejdżanem, a konkretnie z jego eksklawą – regionem Nachiczewania. Według oświadczenia rosyjskiego Ministerstwa Obrony śmigłowiec pilotował kolumnę rosyjskich żołnierzy przemieszczających się po terytorium Armenii.

Agencja informacyjna TASS twierdzi za Ministerstwem Obrony Rosji, że zestrzelenia dokonano przy pomocy przenośnej wyrzutni pocisków przeciwlotniczych. Śmigłowiec po trafieniu rakietą „stracił sterowność i upadł w górzystym terenie na terytorium Armenii”. Podkreślono, że śmigłowiec znajdował się poza strefą działań bojowych w pobliskim Górskim Karabachu. W wyniku zestrzelenia zginęło dwóch członków załogi śmigłowca natomiast trzeci jest ranny.

Władze Azerbejdżanu dość szybko przyznały się, że to ich siły zbrojne zestrzeliły rosyjską maszynę i przeprosiły stronę rosyjską „w związku z tym tragicznym incydentem”. Podkreślono, że zestrzelenie było przypadkowe i nie było skierowane przeciwko stronie rosyjskiej.

Jak twierdzi azerbejdżański MSZ, do pomyłki doszło ze względu na to, że rosyjski śmigłowiec znajdował się według niego blisko strefy działań bojowych w Górskim Karabachu, a obrona przeciwlotnicza Azerbejdżanu pozostaje w stałej podwyższonej gotowości w związku „z możliwymi prowokacjami strony ormiańskiej”. Baku zadeklarowało, że jest gotowe wypłacić odszkodowania za pomyłkowe zestrzelenie rosyjskiego śmigłowca.

Jak pisaliśmy, w poniedziałek premier Armenii poinformował o podpisaniu porozumienia z Azerbejdżanem i Rosją, które ma wygasić walki w Górskim Karabachu, ogłosiły rosyjskie środki masowego przekazu. Oznacza ono koniec nieuznawanej, ormiańskiej Republiki Arcachu w dotychczasowej formie. Porozumienie zawarte przez Nikoła Paszyniana, Ilhama Alijewa i Władimira Putina zakłada pełne zawieszenie broni od dnia 10 listopada.

Walczące strony mają przeprowadzić wymianę jeńców. Ormianie zobowiązali się do wycofania swoich oddziałów zbrojnych ze spornego regionu. Obszar kontrolowany dotychczas przez Ormian obstawiony zostanie przez żołnierzy rosyjskich, którzy zaczną pełnić na tym terenie funkcję sił pokojowych. Ich mandat będzie trwał pięć lat, a potem może zostać przedłużony za zgodą skonfliktowanych stron. Rosyjski kontyngent ma składać się z 1960 żołnierzy z 90 pojazdami opancerzonymi, 380 innymi pojazdami bądź jednostkami „techniki specjalnej”.

Czytaj więcej: Koniec Republiki Arcachu w dotychczasowej formie – Rosja dyktuje warunki [+MAPA]

Przeczytaj także: Tureccy żołnierze uczestnikami sił pokojowych w Górskim Karabachu? Rosja i Armenia zaprzeczają

We wtorek Ministerstwo Obrony Rosji poinformowało, że do Armenii przybyło już ponad 200 rosyjskich żołnierzy z 15. brygady sił pokojowych. Wraz z nimi do kraju dotarły m.in. transportery i inne wozy opancerzone.

TASS / Kresy.pl

Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz