Według przedstawicieli Turcji, jej żołnierze będą w ramach sił pokojowych brali udział w monitorowaniu zawieszenia broni w Górskim Karabachu. Podobnie wypowiedział się prezydent Azerbejdżanu. Przedstawiciele Rosji i Armenii zaprzeczają tym twierdzeniom.

We wtorek szef tureckiej dyplomacji Mevlut Cavusoglu oświadczył, że Turcja będzie uczestniczyć w kontrolowaniu rozejmu w Górskim Karabachu – informuje agencja RIA Novosti.

„Wczoraj zostało podpisane porozumienie o zawieszeniu broni. Teraz trwa dyskusja: w jaki sposób będzie to nadzorowane, jak to kontrolować. Ale cały proces kontroli nad rozejmem będziemy prowadzić wspólnie, dalej będziemy stać u boku Azerbejdżanu – powiedział szef MSZ Turcji. Dodał też, że zgodnie z porozumieniem ws. zawieszenia broni siedem regionów Górskiego Karabachu „zostanie w całości przekazanych Azerbejdżanowi, z których cztery są już pod jego kontrolą”.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Według agencji RIA, analogicznie wypowiedział się też prezydent Azerbejdżanu, Ilham Alijew, twierdząc, że w Górskim Karabachu zostaną w ramach sił pokojowych rozmieszczeni nie tylko Rosjanie, ale i Turcy. Powoływał się na paragraf 5 porozumienia w tej sprawie.

Rosja zaprzecza tym twierdzeniom. Wcześniej rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow powiedział, że sprawa obecności tureckich żołnierzy w ramach sił pokojowych w Górskim Karabachu nie była z nikim uzgadniana. Zaznaczył, że nie ma o tym mowy w tekście oświadczenia prezydentów Rosji, Armenii i Azerbejdżanu. Również Armenia zaprzecza udziałowi tureckich żołnierzy w misji. Rzecznik armeńskiego prezydenta powiedział, że twierdzenia strony azerskiej na ten temat nie odpowiadają rzeczywistości.

Tureckie media zaznaczają, że wcześniej Alijew wiele razy mówił, że jeśli w Górskim Karabachu ma zapanować pokój, to Azerbejdżan chce, żeby Turcja również była obecna przy stole negocjacyjnym. Turcja twierdziła też, że prowadzi z Rosją rozmowy w sprawie sformułowania azersko-armeńskiego procesu mediacyjnego.

Jak pisaliśmy, w poniedziałek premier Armenii poinformował o podpisaniu porozumienia z Azerbejdżanem i Rosją, które ma wygasić walki w Górskim Karabachu, ogłosiły rosyjskie środki masowego przekazu. Oznacza ono koniec nieuznawanej, ormiańskiej Republiki Arcachu w dotychczasowej formie.

Porozumienie zawarte przez Nikoła Paszyniana, Ilhama Alijewa i Władimira Putina zakłada pełne zawieszenie broni od dnia 10 listopada. Walczące strony mają przeprowadzić wymianę jeńców. Ormianie zobowiązali się do wycofania swoich oddziałów zbrojnych ze spornego regionu. Obszar kontrolowany dotychczas przez Ormian obstawiony zostanie przez żołnierzy rosyjskich, którzy zaczną pełnić na tym terenie funkcję sił pokojowych. Ich mandat będzie trwał pięć lat, a potem może zostać przedłużony za zgodą skonfliktowanych stron. Rosyjski kontyngent ma składać się z 1960 żołnierzy z 90 pojazdami opancerzonymi, 380 innymi pojazdami bądź jednostkami „techniki specjalnej”.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Azerbejdżan utrzyma kontrolę nad obszarami zdobytymi przez jego oddziały w toku trwającej od końca września ofensywy. Ormianie zobowiązali się do nie podejmowania prób zbrojnego odbicia Szuszy – drugiego co do wielkości miasta spornego regionu, które utracili w dniu podpisania porozumienia. Na mocy porozumienia Azerbejdżan przejmie też kontrolę nad tak zwanymi strefami buforowymi czyli rejonami sąsiadującymi z regionem Górskiego Karabachu, które nigdy nie wchodziły w jego skład, a zostały zajęte przez Ormian w toku wojny z lat 1992-1994 jako pas bezpieczeństwa. Armenia ma zagwarantować możliwości komunikacji transportowej przez swoje terytorium między głównym terytorium Azerbejdżanu a jego eksklawą – Nachiczewańską Republiką Autonomiczną. Kontrolę nad nim mają przejąć rosyjscy pogranicznicy. Wszyscy uchodźcy otrzymują prawo do powrotu na zamieszkane przez siebie tereny. Kontrolę nad tym procesem ma przejąć wysoki komisarz ONZ do spraw uchodźców.

Czytaj także: Prezydent Armenii twierdzi, że porozumienie zawarto poza nim

Informowaliśmy, że już po pierwszych sygnałach tego, że premier Armenii zgodził się na ustępstwa w Górskim Karabachu, tłumy protestujących zebrały się na głównym placu Erywaniu, po czym zaczęły atakować siedziby władz centralnych państwa. W nocy protestujący wdarli się do gmachu rządu i parlamentu. Według portalu News.am funkcjonariusze policji nie próbowali ich powstrzymać. Na sali plenarnej protestujący urządzili wiec przemawiając z mównicy.

ria.ru / 112.ua / dailysabah.com / Kresy.pl

Czytaj kolejny artykuł

Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz