Ministerstwo pracy w odpowiedzi na interpelację Stanisława Tyszki (K’15) potwierdza, że traktuje Ukraińców w sposób uprzywilejowany, wypłacając im dopłaty do minimalnych emerytur. Broni też swoich działań i zapowiada, że nie zamierza zmieniać ani umowy dwustronnej z Ukrainą, ani przepisów wewnętrznych. W specjalnym komentarzu dla Kresy.pl stanowisko ministerstwa skrytykował były wiceminister finansów, dr Cezary Mech.

Jak pisaliśmy wcześniej, w odpowiedzi na zadane przez nas pytania, ZUS potwierdził, że polski podatnik sfinansuje emerytury Ukraińców przyjeżdżających do Polski, zarówno za lata przepracowane w Polsce, jak i za lata przepracowane na Ukrainie. Przy czym strona ukraińska nie przekazuje żadnych aktywów na pokrycie tych zobowiązań. Umożliwia to tzw. „dopłata do minimum”, czyli do minimalnej emerytury wynoszącej 1000 zł. Ukrainiec w odpowiednim wieku, zamieszkujący w Polsce na stałe, z odpowiednim stażem pracy i minimalnym okresem legalnej pracy w Polsce (z odprowadzaniem składek), może liczyć na dopłatę w wysokości kilkuset złotych miesięcznie.



Przeczytaj więcej: ZUS potwierdza: polscy podatnicy sfinansują Ukraińcom emerytury za lata przepracowane na Ukrainie. Rząd nabiera wody w usta

PRZECZYTAJ KONIECZNIE: ZUS zarzuca nam pisanie nieprawdy. Podtrzymujemy to, co napisaliśmy

W związku z opisaną przez nas sprawą, wicemarszałek Sejmu z ramienia Kukiz’15, Stanisław Tyszka skierował do Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej interpelację w tej sprawie.

W odpowiedzi na tę interpelację, wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej Marcin Zieleniecki bardzo wiele miejsca poświęca kwestii opisu zasad, które faktycznie umożliwiają Ukraińcom, po spełnieniu określonych wymogów w odniesieniu do „nowego” systemu emerytalnego, uzyskanie dopłaty do emerytury minimalnej.

Tę informację dostarczył portal Kresy.pl.
Wspieraj rzetelne dziennikarstwo.

Wiceminister zaznacza, że polsko-ukraińska Umowa o zabezpieczeniu społecznym z 2012 roku „nie definiuje ani warunków uzyskania prawa do polskiej emerytury, ani zasad wypłaty polskiej emerytury najniższej (minimalnej)”, a „jedynie wprowadza pewne zasady (reguły) ułatwiające nabywanie prawa do polskich i ukraińskich emerytur przez osoby migrujące (…)”. Jako naczelne wskazuje zasady sumowania okresów ubezpieczenia oraz równego traktowania, które następnie omawia.

– Zasada sumowania okresów ubezpieczenia ułatwia uzyskanie prawa do polskiej i/lub ukraińskiej emerytury w sytuacji, gdy okres ubezpieczenia przebyty w jednym z państw jest zbyt krótki do nabycia prawa do emerytury, zgodnie z przepisami wewnętrznymi tego państwa. Natomiast, zasada równego traktowania zobowiązuje do traktowania obywatela Ukrainy tak jak obywatela Polski, w zakresie obowiązków i uprawnień wynikających
z polskich przepisów o zabezpieczeniu społecznym, w tym polskich przepisów emerytalno-rentowych – czytamy w odpowiedzi.

Rząd nie chce dyskryminować Ukraińców

Co ciekawe, Zieleniecki powołuje się na zapis ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych (artykuł 2a), który nakazuje równe traktowanie wszystkich ubezpieczonych, „bez względu na płeć, rasę, pochodzenie etniczne, narodowość, stan cywilny oraz stan rodzinny”. Zaznaczmy jednak, że nie ma tam nic o równym traktowaniu obywateli obcego państwa. Mimo to, wiceminister pracy stwierdza:

– Wobec tak sformułowanej zasady równego traktowania, nie jest możliwe, by osoby, które posiadają okresy ubezpieczenia w Polsce, były inaczej traktowane w zakresie uprawnień emerytalnych z tego tylko powodu, że są obywatelami Ukrainy.

Zieleniecki dodaje, że zgodnie z polskimi przepisami, „nabycie prawa do polskiej emerytury, nie jest zależne od obywatelstwa osoby wnioskującej o świadczenie”, a emerytury są przyznawane i wypłacane Ukraińcom „według zasad wynikających z polskich przepisów emerytalno-rentowych”. Wskazuje również na warunki dotyczące m.in. odpowiedniego stażu pracy w przypadku osób, których dotyczy „stary” system emerytalny oraz ukończenia wieku emerytalnego i odprowadzania składek w przypadku „nowego” systemu.

Dalej, odnosząc się do tej drugiej kategorii osób wiceminister potwierdza, że zgodnie z odpowiednią ustawą, „jest możliwe nabycie prawa do polskiej emerytury nawet w przypadku posiadania kilkumiesięcznego okresu ubezpieczenia w Polsce”, ponieważ polskie przepisy „nie określają minimalnego stażu ubezpieczeniowego wymaganego do nabycia prawa do świadczenia”.

Zieleniecki omawia też kwestię „dopłaty do minimum”, tj. do minimalnej emerytury wynoszącej 1000 zł i warunek dotyczący mieszkania na stałe w Polsce. Zaznacza,  że jeśli Ukrainiec pobierający taką polską emeryturę lub starający się o nią przeniesie swoje miejsca zamieszkania na Ukrainę, to traci prawo do „dopłaty do minimum”.

PRZECZYTAJ: Sejm: ministerstwo przyznaje, że ZUS dopłaca do minimalnych emerytur dla Ukraińców pracujących w Polsce

– (…) w opinii Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, nie można zgodzić się z twierdzeniem, że polsko-ukraińska Umowa zachęca obywateli Ukrainy do podjęcia krótkotrwałego zatrudnienia w Polsce, w celu uzyskania z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych (ZUS) dopłaty do kwoty najniższej polskiej emerytury – pisze Zieleniecki.

Podkreśla, że umowa z jednej strony „wyklucza dyskryminację obywateli Ukrainy w omawianym zakresie”, ponieważ „zgodnie z zasadą równego traktowania obywatele Ukrainy muszą być traktowani tak jak obywatele Polski”. – Skoro polskie przepisy wewnętrzne przewidują wypłatę „dopłaty do minimum”, to obywatele Ukrainy nie mogą być pozbawieni tego prawa – pisze wiceminister.

Ponadto, wiceminister Zieleniecki pisze, że „trudno także zgodzić się z twierdzeniem, że minimalna polska emerytura może oznaczać zwiększone zainteresowanie obywateli Ukrainy polskimi emeryturami”. Jego zdaniem, biorąc „pod uwagę koszty życia w Polsce trudno uznać, by kwota 1000 zł – jako suma emerytury polskiej, ukraińskiej i „dopłaty do minimum” była atrakcyjna dla świadczeniobiorcy zamieszkałego w Polsce”.

Żadnych zmian

Odpowiadając, po długim wstępie, bezpośrednio na pytania wicemarszałka Tyszki wiceminister Zieleniecki raz jeszcze potwierdza, że zgodnie z obowiązującymi przepisami nie przewiduje się wypłaty rekompensat na rzecz ZUS, przez ukraińską instytucję, z tytułu wypłaty polskiego świadczenia emerytalnego. Podkreśla też, że „Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej nie przewiduje renegocjacji polsko-ukraińskiej Umowy o zabezpieczeniu społecznym, jak też zmiany polskich przepisów wewnętrznych w omawianym zakresie”. Przypomnijmy, że wiceminister publicznie poinformował w Sejmie o zaawansowanych planach dotyczących podpisania analogicznej umowy z Białorusią. Resort przyznaje, że zasada sumowania okresów ubezpieczenia oraz równego traktowania odnosi się także do polskich świadczeń z tytułu niezdolności do pracy, czyli rent.

Zieleniecki przytoczył również dane za październik 2017 roku, które wskazują, że w Polsce jest 850 osób uprawnionych do polskich rent i emerytur, ustalonych z zastosowaniem polsko-ukraińskiej Umowy. Łączna kwota „dopłat do minimum” wypłaconych w październiku br. wyniosła 111 934, 63 zł. Otrzymały je 263 osoby.

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej wyraźnie zaznacza, że „nie posiada danych umożliwiających oszacowanie liczby ukraińskich obywateli, którzy w przyszłości będą uprawnieni do polskich emerytur”.

– Nie można też oszacować kwot jakie w przyszłości będą wydatkowane na polskie emerytury wypłacane obywatelom Ukrainy – odpowiada wiceminister, stwierdzając otwarcie, że jest to niemożliwe.

– Warto też podkreślić, że dokonywane przez ZUS wypłaty z polskiego systemu ubezpieczeń społecznych są konsekwencją wcześniejszego opłacania w Polsce składek na ubezpieczenia społeczne. Skoro z tytułu zatrudnienia wykonywanego w Polsce odprowadzane są składki do polskiego systemu ubezpieczeń społecznych, to w przyszłości, muszą też być wypłacane świadczenia emerytalne, zgodnie z zasadami określonymi przez polskie przepisy emerytalne – pisze Zieleniecki.

Ministerstwo zapewnia również, że kwestia zamieszkiwania w Polsce jest sprawdzana zarówno na etapie składania wniosku o świadczenia, jak również w okresie wypłaty świadczenia. Przypomina, że cudzoziemcy w formularzu wniosku o emeryturę podają dokument potwierdzający zamieszkanie w Polsce, a o zmianie adresu muszą informować ZUS. Resort zaznacza, że zatajenie takiej informacji wiąże się z konsekwencjami prawnymi, m.in. wszczęciem  postępowania o zwrot nienależnie pobranego świadczenia.

Ministerstwo potwierdza uprzywilejowany status Ukraińców

Stanowisko ministerstwa pracy ostro skomentował w rozmowie z Kresami.pl dr Cezary Mech, ekonomista i były wiceminister finansów oraz były szef nadzoru emerytalnego.

– Niestety, ale ministerstwo pracy potwierdziło, że w uprzywilejowany sposób, niezgodnie z zasadami reformy emerytalnej, jak i definicji ubezpieczenia, wypłacane są dopłaty do emerytur ukraińskich. Mimo braku pokrycia na nie ze strony rachunku emerytalnego w polskim ZUSie, jak i braku wymogu do przyjęcia tak niekorzystnego rozwiązania w prawodawstwie unijnym – mówi Kresom.pl dr Cezary Mech.

– Mimo, iż około 250 tys. polskich emerytów pobiera emeryturę w wysokości niższej, niż 1000 zł (najniższa polska emerytura to 4 grosze), gdyż nie uzbierali wystarczającego kapitału na rachunku w ZUS, następuje uprzywilejowanie obywateli Ukrainy w postaci uznania ich pracy w kraju ojczystym bez transferu środków – zaznacza dr Mech. – Dyskryminacja polega na tym, że o ile lata pracy na Ukrainie są zaliczane do stażu pracy, mimo braku wpłaty składki do ZUS, to analogiczna pod względem finansowym aktywność zawodowa obywateli polskich, pracujących na tzw. umowach śmieciowych – już nie. Podobnie w sytuacji pracy na część etatu – o ile dla Polaków lata pracy liczą się w proporcji wysokości płaconej składki do składki z minimalnego ustawowego wynagrodzenia, gdy ta pierwsza jest niższa, to dla obywateli Ukrainy przyjmuje się to za pełny etat. Mimo, że analogicznie powinno wynosić zero.

– Mimo, iż ministerstwo pośrednio potwierdza funkcjonowanie niekorzystnego rozwiązania o dużym ryzyku pogorszenia stanu ZUS, to jednak nie tylko nie planuje renegocjacji umowy, ale również zmiany przepisów wewnętrznych, które byłyby zgodne z zasadami reformy emerytalnej, pryncypiami ubezpieczeniowymi i zdrowym rozsądkiem – podkreśla były wiceminister finansów.

– Takie zmiany mogłyby polegać na traktowaniu okresu pracy na Ukrainie analogicznie do pracy na umowach śmieciowych lub jako zerowego okresu pracy na umowie, analogicznego do umów o cząstkowym okresie pracy w polskich umowach, na obciążeniu pracodawców wyższą składką wypadkową kompensującą wyższe ryzyko w części rentowej, jak i wypłaty środków z rachunku emerytalnego jedynie dla osób mieszkających w Polsce, ewentualnie na konieczności uzupełnienia kapitału emerytalnego w ZUS do poziomu zapewniającego wypłatę minimalnej emerytury przez organ nadający prawo do stałego pobytu w Polsce. O ile rzeczywiście, jak twierdzi ministerstwo, „warunki uzyskania prawa do polskiej emerytury, jak i zasady wypłaty polskiej emerytury najniższej (minimalnej)” są uzależnione jedynie od regulacji wewnętrznych.

Dr Mech zwraca też uwagę na długie tłumaczenia rzeczy oczywistych w odpowiedzi na interpelację wicemarszałka Tyszki:

Długie wytłumaczenie ministerstwa o tym, że dopłata nie wynosi 1000 zł, lecz mniej, jest opisywaniem oczywistości wynikającej z funkcjonowania nowego systemu emerytalnego. Gdzie wiadomo, że najwyższa dopłata do minimalnej emerytury, w przypadku emeryta, któremu przyznano świadczenie w wysokości 4 groszy, a któremu uznano by lata innej aktywności zawodowej za lata pracy, wynosiłaby 1000 zł minus 4 grosze. Jest zatem oczywiste, że również symboliczne wypłaty ukraińskiego ZUSu pomniejszają kwotę dopłaty.

-Z wyjaśnienia ministerstwa wynika, że jest mu znany fakt, że aż 1/3 emerytur wypłacanych obywatelom Ukrainy (31 proc.), jest uzupełniana ze środków podatników w przeciętnej skali 425 zł miesięcznie – zaznacza ekonomista. – Biorąc pod uwagę skalę forsowanych migracji, jak i znaną ministerstwu politykę dotyczącą nadawania prawa pobytu, tłumaczenie, że nie potrafi oszacować kwot zobowiązań względem obywateli Ukrainy, jest nieprofesjonalne.

– Jest niemożliwym, aby eksperci „dobrej zmiany” byli gorsi od poprzedniej ekipy, która co sekundę szacuje dług ukryty na tzw. liczniku Balcerowicza w centrum Warszawy – uważa Dr Mech.

– Twierdzenie ministerstwa, że umowa nie zachęca do  skorzystania z emerytury minimalnej w Polsce, jest sprzeczne z faktem dopłacania do aż 1/3 świadczeniobiorców w wysokości ponad dwukrotnie wyższej od kwoty minimalnej emerytury na Ukrainie – zaznacza. – Samo stwierdzenie o wyższych „kosztach życia w Polsce” nie uprawnia do twierdzenia, że polskie 1000 zł ma mniejszą siłę nabywczą od minimalnej ukraińskiej emerytury wynoszącej 1452 hrywny (niespełna 200 zł) [średnia emerytura na Ukrainie nie przekracza równowartości 300 zł – red.]. A stwierdzenie, że tysiąc złotych nie jest „atrakcyjne dla świadczeniobiorcy zamieszkałego w Polsce”, musi być odebrane z irytacją przez wszystkich 250 tys. emerytów, którym nie dopłaca się do takiej kwoty w Polsce. A zwłaszcza dla tej osoby, która otrzymuje zaledwie 4 grosze.

PRZECZYTAJ WIĘCEJ:

Dr Mech dla Kresów.pl: projekt ściągania Ukraińców i nadawania im obywatelstwa jest zabójczy

Dr Mech: sprowadzanie do Polski Ukraińców to efekt działania zagranicznych instytucji

Dr Cezary Mech dla Kresów.pl: Ukraińcy obniżają Polakom wynagrodzenia i zmuszają ich do emigracji

Ukraińcy nie zasypują dziury w ZUS

Dr Mech podkreśla jednocześnie, że ministerstwo w swoim wyjaśnieniu zadaje kłam wszystkim tym, którzy twierdzą, że Ukraińcy w Polsce „zasypują dziurę w ZUS”. – Zaprzecza temu stwierdzając, że poza opisanymi dopłatami, każda złotówka składki emerytalnej, powiększona o należną waloryzację zostanie zwrócona obywatelom Ukrainy w przyszłości.

Ekonomista dodaje, że ministerstwo zasłania się również rozwiązaniami nowej reformy emerytalnej w celu usprawiedliwiania transferu składek emerytalnych za granicę. – Jest to o tyle dziwne, że samo nie jest w stanie wynegocjować, nawet w ramach UE, analogicznych, częściowych świadczeń dla obywateli polskich, którzy podczas II wojny światowej byli zmuszani do pracy w Niemczech. A przynajmniej ja, którego mama jako dziewczynka była przymuszana do niewolniczej pracy pod Berlinem, nie słyszałem, aby otrzymywała częściową emeryturę z niemieckiego DRV, ani aby z tego tytułu dopłacał on do polskich emerytur wprost do ZUS.

Przeczytaj: Pół miliona Ukraińców pracuje już w szarej strefie w Polsce

Kresy.pl

Reklama

a

15 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. RAFALXJXJXJ :

    Do jasnej cholery dlaczego Polak w Polsce przepracowawszy 35 lat za PRL i 3RP płacąc co miesiąc pełne składki ma dostawać 1200zł a jakiś ukrainiec po miesiącu pracy u nas ma dostać 1000zł. To jakaś międzynarodowa afera. Jeszcze mamy dodatkowo dopłacać za ich prace na Ukrainie. PO podpisało umowę w 2012 r, PIS ją podtrzymało prawdopodobnie pod naciskiem innych państw /Izraela, Niemiec,USA ew.Unii/Co to jest do k..nendzy?W jakim innym kraju jest takie szubrawstwo ponadpartyjne.?

    • lp :

      @RAFALXJXJXJ tzw. III RP nie jest niepodległa. Q()rwa, w 2014 pejsaty kneset obradował w Krakowie! Obrady mosków zabezpieczały pejsate służby mundurowe i mosad. Nasi siedzieli na de i tyle mieli do gadania. Wskaż drugi kraj na świecie, z takim kuriozum!?

  2. Gaetano :

    Przede wszystkim, uznanie dla p. Tyszki za skierowanie do polskojęzycznych interpelacji. Zalewanie naszego kraju tym ukrowskim chachłem jest niestety smutnym faktem. Coś takiego może się zdarzyć tylko u nas. Bo takie skrajne poddanie i uwielbienie nigdzie indziej nie występuje. Taki Czech, czy Węgier przeciera oczy ze zdziwienia, tym bardziej zważywszy, czego się dziady tej przeklętej dziczy dopuścili na bezbronnych Polakach.
    To jest ordynarna, wizerunkowa kpina nie tylko z państwa polskiego, jako takie, ale dla konkretnych ludzi, gł. emerytów. Bo większość z nich jednak pracowała przez długie lata i odprowadzała składki, a gros z nich teraz dostaje marne grosze. No chyba że oni też podchodzą pod ustawę dekomunizacyjną i stopniowo odbierane im będą prawa. Ponadto, już te parszywe ukry darmozjady, znajdą dziesiątki sposobów na to, jak pobierać polską emeryturę i mieszkać w banderii.
    Proszę; jak nierząd traktuje Suwerena.
    A tak poza tym, co na tym zdjęciu robi ta szmata obok polskiej flagi?

  3. greg :

    Pisowskie ciule, tępaki i nieodpowiedzialne szkodniki mając kraj zadłużony po uszy na 1-3 bln zł (DŁUG PUBLICZNY) i 50 mld deficyt budżetowy w br., w swym szaleństwie dalej przekupują ludzi rozdają nie swoją kasę na prawo i lewo nawet za nic takim Ukraińcom. To szaleństwo kiedyś się musi skończyć, matołki. Koniec będzie dla was bolesny.

  4. gotan :

    Pamiętajcie o następnych wyborach …PAMIĘTAJCIE!!!! Nie wolno dać sie wodzić za nos tym zdrajcom z PiS !!! Niczym nie różnią się od PO – PSL! NICZYM! Co rusz ta neobanderia pisowska coś kombinuje.To łotrzyki i zdrajcy.PO trzykroć zdrajcy! Nie ma słów na określenie tego pisowskiego bagna…..Polacy patrzcie na kogo głosujecie !