Sytuacja spowodowana epidemią koronawirusa, a także zapowiedzi ukraińskich władz sugerujące wprowadzenie całkowitej blokady granic Ukrainy wywołały falę wzmożonych powrotów Ukraińców do ojczyzny. W rezultacie na polsko-ukraińskiej granicy utworzyły się gigantyczne kolejki osób chcących dostać się na Ukrainę.

W ostatnich dniach ukraińskie władze wysyłały sprzeczne sygnały dotyczące tego, czy obywatele ukraińscy w dalszym ciągu będą mogli wracać na Ukrainę z Europy ogarniętej pandemią koronawirusa. Z ust premiera Denysa Szmyhala i prezydenta Wołodymyra Zełenskiego padały wypowiedzi sugerujące, że od piątku ukraińska granica może zostać zamknięta nawet dla obywateli Ukrainy. Z kolei minister spraw zagranicznych Dmytro Kułeba zaprzeczał, że tak się stanie. Tymczasem z polskiej gospodarki spowolnionej przez epidemię płyną sygnały o zwalnianiu przez firmy ukraińskich pracowników. Pozbawieni pracy Ukraińcy próbują teraz wydostać się z Polski obawiając się, że lada dzień Ukraina ich nie wpuści.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

6527.39 PLN    (29.66%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

W piątek w mediach pojawiły się doniesienia o tłumach Ukraińców, którzy utknęli po polskiej stronie granicy usiłując dostać się na Ukrainę. Dotyczy to szczególnie osób, którym wyjątkowo pozwolono na przekraczanie granicy pieszo w związku z zakazem regularnych przewozów pasażerskich.

Według rzecznika komendanta NOSG w Chełmie por. Dariusza Sienickiego w piątek rano na przekroczenie granicy w Dorohusku czekało około 2 tys. obywateli Ukrainy, a w Hrebennem około 500. Minionej nocy przez oba przejścia granicę przekroczyło około 4,8 tysiąca osób.

Podobna sytuacja panowała na położonej w woj. podkarpackim Korczowej. Jak podał przemyski portal Nowiny24, około południa stłoczyło się tam około 2 tys. Ukraińców próbujących na pieszo dostać się do przejścia granicznego. Niektórzy stali na ulicy kilkanaście godzin. Pomoc w postaci napojów, żywności oraz sanitariatów udzielają im służby wojewody.

Z doniesień z granicy wynika, że za zatory odpowiada strona ukraińska, która, jak twierdzi por. Sienicki, „nie do końca akceptuje rozwiązanie prowadzenia pieszych odpraw podróżnych i wysyła po odprawione osoby autobusy, jednak ich ilość jest niewystarczająca, by odebrać tak dużą liczbę podróżnych”.

CZYTAJ TAKŻE: Prezydent Przemyśla oburzony sposobem organizacji transportu obywateli Ukrainy do domu

Według Radia Swoboda o godzinie 16.30 w Korczowej na granicy czekało ponad 1,6 tys. osób, w Hrebennem ponad 500 a w Dorohusku około 1,5 tys. Pozostałe przejścia graniczne są obecnie zamknięte.

Nagromadzenie takiej liczby osób w dobie epidemii wywołuje niepokój mieszkańców miejscowości przygranicznych. „Jako mieszkańcy niepokoimy się, bo trudno przewidzieć, czy któraś z czekających osób nie jest zakażona koronawirusem. Wcześniej było tu 100-200 osób i służby tę kolejkę w miarę możliwości rozładowywały. Teraz jednak pojawiło się mnóstwo ludzi” – mówił Radiu Lublin jeden z mieszkańców Dorohuska. Sprawą zainteresował się już lubelski sanepid.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Według rzecznika prasowego wojewody podkarpackiego strona ukraińska wstępnie zadeklarowała, że wciąż będzie wpuszczać ukraińskich obywateli na Ukrainę.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Kresy.pl / Nowiny 24 / Radio Lublin / Onet / RMF FM / Radio Swoboda

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz