Brytyjskie laboratorium, do którego Prokuratura Krajowa wysłała szczątki wraku Tu-154M, który rozbił się pod Smoleńskiem, odkryło na nich ślady substancji używanych do produkcji materiałów wybuchowych, w tym trotylu. – napisał w niedzielę portal wPolityce.pl. Sprawa zostanie opisana w jutrzejszym wydaniu tygodnika „Sieci”.

Jak nieoficjalnie dowiedzieli się dziennikarze Marek Pyza i Marcin Wikło, przed kilkoma tygodniami polska prokuratura otrzymała pismo z Forensic Explosives Laboratory, w którym zaprezentowano cząstkowe wyniki badań fragmentów tupolewa, które w 2017 roku przekazano Brytyjczykom do analizy. Eksperci tego podległego brytyjskiemu ministerstwu obrony laboratorium przebadali kilkadziesiąt z 200 przekazanych im próbek. Jak twierdzą „Sieci”, na zdecydowanej większości z nich znaleziono ślady substancji używanych do produkcji materiałów wybuchowych. Oprócz trotylu miały znaleźć się na wraku inne substancje.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

7412.32 PLN    (33.69%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Zdaniem dziennikarzy „Sieci” znaczenie odkrycia brytyjskich specjalistów dla śledztwa i ustalenia przyczyn katastrofy jest „kolosalne”. Pyza i Wikło podkreślają jednak, że na stawianie ostatecznych hipotez jest za wcześnie i należy poczekać do czasu zakończenia analiz.

Przypomnijmy, że po raz pierwszy o odkryciu śladów trotylu na wraku tupolewa przez polskich biegłych badających wrak w Smoleńsku za pomocą detektorów informował w 2012 roku Cezary Gmyz, wówczas dziennikarz „Rzeczpospolitej”. Za tekst „Trotyl na wraku tupolewa” Gmyz został zwolniony z pracy, jednak jak twierdził, nie zmieniłby w tym tekście „ani przecinka”. W rozmowie z portalem dorzeczy.pl dziennikarz powiedział, że po doniesieniach „Sieci” odczuwa „gorzką satysfakcję”. Gmyz przypomniał, że już po zwolnieniu go z pracy, prokuratorzy badający katastrofę przyznali przed sejmową komisją Sprawiedliwości i Praw Człowieka, że detektor w Smoleńsku wskazał TNT czyli ślady trotylu.

W 2014 roku Centralne Laboratorium Kryminalistyczne Policji stwierdziło brak śladów pozostałości materiałów wybuchowych na próbkach pobranych podczas sekcji zwłok, z miejsca katastrofy i elementów szczątków Tu-154 w Smoleńsku.

CZYTAJ TAKŻE: Polscy śledczy zakończyli badanie wraku Tu-154M

Kresy.pl / wpolityce.pl / dorzeczy.pl / TVP Info

7 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. tomso
    tomso :

    …”Forensic Explosives Laboratory”…
    -Ci sami nożem chrzczeni agenci, którzy znaleźli 'broń masowego rażenia’ w Iraku, broń chemiczną (’użytą przez reżim Assada’) w Syrii, a ostatnio 'nowiczok’ przeciw Scipalom w Anglii. Maciarewicz z kierownicą po prawej stronie.

    • jwu
      jwu :

      Nie chcę uchodzić za adwokata ruskich ,ale gdyby faktycznie oddali nam Polakom ten wrak, to ukręciliby na siebie niezłego bata.Bo podejrzewam ,że wtedy,(faktycznie) ślady wszystkich materiałów wybuchowych wyprodukowanych na świecie, i tych jeszcze „nie wyprodukowanych”znalazłyby się na resztkach samolotu? A jeżeli chodzi o zacieranie śladów ,to pragnę przypomnieć ,że nim do tego doszło, szczątki były wielokrotnie przebadane przez polskich specjalistów.I są stosowne dokumenty ,by to potwierdzić.