Były sekretarz generalny NATO zaproponował rozszerzenie „Koalicji chętnych” o zadania związane z konwencjonalną obroną Europy. Koncepcja zakłada wykorzystanie istniejących struktur państw zdolnych do działania oraz integrację Ukrainy jako elementu systemu bezpieczeństwa.
W wywiadzie udzielonym brytyjskiemu dziennikowi The Telegraph były sekretarz generalny NATO Anders Fogh Rasmussen przedstawił koncepcję reorganizacji systemu bezpieczeństwa w Europie, wskazując na potrzebę większej odpowiedzialności państw europejskich za obronę kontynentu w obliczu zmieniającej się sytuacji międzynarodowej.
Czytaj też: „Tak zwani sojusznicy”. Biały Dom odpowiada Tuskowi
Rasmussen podkreślił, że podstawą bezpieczeństwa pozostaje NATO, jednak konieczne jest wzmocnienie jego europejskiego filaru. „Wciąż uważam NATO za kamień węgielny bezpieczeństwa Europy i Północnego Atlantyku” — powiedział były sekretarz generalny, odnosząc się do przyszłości sojuszu.
W tym samym kontekście wskazał na potrzebę działań w związku z wypowiedziami prezydenta Donald Trump dotyczącymi ograniczenia zaangażowania Stanów Zjednoczonych. „[…] musimy wzmocnić europejski filar NATO” — dodał Rasmussen.
Ukraina jako część systemu
Propozycja obejmuje rozszerzenie tzw. „Koalicji chętnych”, która została utworzona w celu wsparcia Ukrainy, o zadania związane z konwencjonalną obroną Europy. Koalicja skupia 35 państw, w tym Ukrainę, i pierwotnie była przygotowywana do zabezpieczenia tego kraju po ewentualnym zawieszeniu broni.
Rasmussen wskazał, że Ukraina powinna stać się integralną częścią tej struktury. „Ukraina będzie naprawdę wartościowym atutem w ramach Koalicji Chętnych” — stwierdził, podkreślając znaczenie jej doświadczeń w konfrontacji z agresją Rosji.
Odnosząc się do długofalowego zagrożenia, zaznaczył: „[…] nadal będziemy mieć do czynienia z agresywną Rosją graniczącą z Europą, więc potrzebujemy Ukrainy jako bastionu przeciwko tej agresywnej Rosji”.
Unia Europejska nie ma wystarczającego potencjału
Zgodnie z przedstawioną koncepcją, przywództwo w rozszerzonej koalicji powinny objąć dwa europejskie mocarstwa nuklearne, czyli Wielka Brytania i Francja. Rasmussen wskazał, że obecnie struktura ta funkcjonuje z siedzibą w Paryżu, a po upływie pierwszych 12 miesięcy ma zostać przeniesiona do Londynu.
Były szef NATO zaznaczył również, że koalicja powinna skupiać państwa gotowe do działania i posiadające odpowiednie zdolności wojskowe. „Mówimy o twardej obronie Europy. Potrzebujemy więc grupy krajów w Europie, które są zdolne i chętne do podjęcia niezbędnych działań” — powiedział.
W jego ocenie struktury Unii Europejskiej nie dysponują wystarczającym potencjałem militarnym do realizacji podobnych zadań. „Unia Europejska sama w sobie nie ma potencjału militarnego potrzebnego do faktycznego wdrożenia 42.7” — ocenił, odnosząc się do klauzuli wzajemnej pomocy zawartej w Traktacie Lizbońskim.
Rasmussen skrytykował także koncepcje budowy nowych instytucji bezpieczeństwa na poziomie unijnym, wskazując na konieczność szybkich i praktycznych działań opartych na istniejących zdolnościach państw.
W kontekście relacji transatlantyckich zaznaczył, że Europa powinna dążyć do utrzymania współpracy ze Stanami Zjednoczonymi, również poprzez podejście oparte na wzajemnych zobowiązaniach. „[…] pomożemy wam, jeśli wy pomożecie nam. Tak właśnie działają sojusznicy” — powiedział.
Jednocześnie wskazał, że rozwój nowych struktur obronnych powinien uzupełniać NATO, a nie je zastępować, podkreślając znaczenie amerykańskiego parasola nuklearnego dla bezpieczeństwa Europy oraz rolę Stanów Zjednoczonych w strukturach dowodzenia sojuszu.
USA rozważają „konsekwencje” wobec państwa NATO
24 kwietnia sekretarz wojny USA Pete Hegseth skrytykował europejskich i azjatyckich sojuszników za niewystarczające zaangażowanie w sprawę Cieśniny Ormuz, wskazując, że czas korzystania z amerykańskiej ochrony bez odpowiedniego wkładu dobiegł końca.
Wypowiedzi Hegsetha padły w czasie napięć między Stanami Zjednoczonymi a częścią sojuszników z NATO. Amerykański urzędnik przekazał Reutersowi, że administracja USA rozważa opcje wobec państw, które nie wsparły amerykańskich operacji w wojnie z Iranem.
Ujawniony niedawno wewnętrzny dokument Pentagonu przewiduje możliwość zawieszenia Hiszpanii w NATO. Ma to związek z odmową udostępnienia baz i przestrzeni powietrznej dla operacji USA przeciwko Iranowi.
W wewnętrznej korespondencji miały pojawić się też stanowiska USA wobec brytyjskich roszczeń do Falklandów. Według Reutersa notatkę przygotował Elbridge Colby, główny doradca Pentagonu ds. polityki, który miał wyrażać frustrację z powodu postawy części sojuszników wobec dostępu, baz i prawa przelotu dla USA.
Przypominamy, ze prezydent USA rozważa wyjście z NATO i miał omawiać ten temat z Markiem Ruttem. Publicznie krytykował europejskich sojuszników, zarzucając im brak wsparcia w konflikcie z Iranem. Formalne wycofanie Stanów Zjednoczonych wymagałoby zgody Kongresu, lecz prezydent może samodzielnie ograniczyć obecność wojskową lub wstrzymać wsparcie.
31 marca sekretarz wojny Pete Hegseth odmówił potwierdzenia automatycznego działania art. 5 traktatu sojuszniczego, stwierdzając, że każde działanie USA wobec sojuszników zależy od decyzji amerykańskiego prezydenta. Tak argumentował też o końcu „wielkiego sojuszu” – „gdy prosimy o dodatkową pomoc lub po prostu o dostęp, bazę i przelot, spotykamy się z pytaniami, blokadami lub wahaniami”.
Z doniesień medialnych wynika, że wśród rozważanych środków znajduje się możliwość ograniczenia obecności wojskowej Stanów Zjednoczonych w krajach uznanych za niewspierające działań USA. Na obecnym etapie nie podjęto jednak żadnych formalnych decyzji, a Pentagon nie otrzymał polecenia przygotowania konkretnych planów redukcji sił.
Dodatkowo w kwietniu administracja USA sporządziła czarną listę państw NATO, które odmówiły wsparcia Waszyngtonu w wojnie z Iranem i rozważa sposoby nałożenia na nie kar – poinformował Politico, powołując się na źródła. Lista obejmuje również przegląd wkładów poszczególnych członków do sojuszu i ich podział na poziomy.
UE stawia coraz bardziej na własną obronę
W piątek poinformowano również, że przywódcy UE zlecili przygotowanie planu działania dotyczącego funkcjonowania unijnej klauzuli wzajemnej pomocy. Decyzja ma związek z wątpliwościami dotyczącymi zaangażowania USA w NATO.
Unia Europejska przygotowuje się do przeprowadzenia własnych ćwiczeń wojskowych, mających sprawdzić funkcjonowanie mechanizmu wzajemnej pomocy w przypadku zbrojnej agresji na jedno z państw członkowskich.
Premier Donald Tusk powiedział w rozmowie z „Financial Times”, że Polska utrzymuje dobre relacje ze Stanami Zjednoczonymi, które pozostają kluczowym sojusznikiem w Europie. Jednocześnie ocenił, że USA mają rację, mówiąc, że Europa powinna móc bronić się sama.
Kresy.pl/The Telegraph































