Sekretarz generalny NATO Mark Rutte zrelacjonował swoje środowe spotkanie z prezydentem USA, które nie zmniejszyło krytycyzmu Donalda Trumpa wobec Sojuszu Północnoatlantyckiego.
Rutte wypowiedział się na temat dwugodzinnego spotkania z amerykańskim prezydentem w wywiadzie dla telewizji CNN. “Pozwól, że wyrażę się jasno, jest wyraźnie rozczarowany wieloma sojusznikami z NATO i rozumiem jego punkt widzenia” – powiedział sekretarz generalny Sojuszu.
Rutte posunął się do usprawiedliwiania wojny napastniczej, jak Donald Trump rozpoczął pod wpływem premiera Izraela, Binjamina Netanjahu. “Zdecydowana większość krajów europejskich pomogła w kwestii baz, zapewnieniu logistyki, przelotów i dotrzymaniu zobowiązań. Istnieje również powszechne poparcie dla faktu, że ograniczenie potencjału nuklearnego i balistycznego Iranu było naprawdę kluczowe i że tylko Stany Zjednoczone były w stanie to zrobić w tym momencie” – jego wypowiedź została przytoczona przez portal Polsat News.
Sam Trump jeszcze w środę wieczorem napisał po spotkaniu z Ruttem – “Nie było tam NATO, gdy ich potrzebowaliśmy, i nie będzie tam, gdy znów będziemy go potrzebować. Pamiętajcie Grenlandię, ten wielki, kiepsko zarządzany kawał lodu”.
Wpis amerykańskiego prezydenta na portalach społecznościowych jest kontynuowaniem krytyki jego prezydenta wobec Sojuszu Północnoatlantyckiego.
31 marca sekretarz obrony Pete Hegseth odmówił potwierdzenia automatycznego działania art. 5 traktatu sojuszniczego, stwierdzając, że każde działanie USA wobec sojuszników zależy od decyzji amerykańskiego prezydenta. Tak argumentował też o końcu “wielkiego sojuszu” – „gdy prosimy o dodatkową pomoc lub po prostu o dostęp, bazę i przelot, spotykamy się z pytaniami, blokadami lub wahaniami”.
Wtórował mu tego samego dnia sekretarz stanu Marco Rubio, który sugerował, że po zakończeniu trwającego konfliktu Waszyngton powinien ponownie ocenić relacje z sojusznikami – „Będziemy musieli na nowo ocenić wartość NATO i tego sojuszu dla naszego kraju”. „Będziemy musieli ponownie zbadać, czy ten sojusz” – kontynuował Rubio – „nadal spełnia swoją rolę, czy też stał się układem jednostronnym, w którym Ameryka jest jedynie w pozycji obrońcy Europy”.
1 kwietnia już sam prezydent USA wypowiadał się na temat Sojuszu – „Zawsze wiedziałem, że to papierowy tygrys i Putin też o tym wie”.
Formalni sojusznicy USA w Europie zdystansowali się od ataku na Iran. Oficjalnie wykorzystywania swoich terytoriów czy przestrzeni powietrznej do prowadzenia działań związanych z atakiem na Iran odmówiły Turcja, Hiszpania, Francja i Włochy. Słabsze sygnały w tej sprawie dały Niemcy.
Nawet najbliższy sojusznik Waszyngtonu, Wielka Brytania ustami swojego premiera Keira Starmer ustosunkowałą się do agresji USA i Iraela – “To nie jest nasza wojna i nie damy się w nią wciągnąć”.
Sam sekretarz generalny Sojusz jest natomiast od początku drugiej kadencji Trumpa politykiem skłonnym ulegać jego presji. Na zeszłorocznym szczycie NATO Rutte nazwał amerykańskiego prezydenta “tatusiem” organizacji.
polsatnews.pl/kresy.pl
































