Unia Europejska ostrzegła Serbię, że ewentualna obecność jej prezydenta Aleksandara Vučicia na paradzie z okazji Dnia Zwycięstwa w Moskwie może zablokować proces eurointegracji bałkańskiego państwa.

O przyjeździe prowadzącego wielowektorową politykę zagraniczną Vučicia na moskiewski dzień zwycięstwa poinformowały już rosyjskie media. Na wieść o tym groźbę pod adresem Serbów sformułowała wysoka przedstawiciel do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa Unii Europejskiej Kaja Kallas, jak podała, za serbskim nadawcą publicznym, agencja informacyjna Novinite.

Kallas twierdzi, że takie stanowisko zostało już uzgodnione w ramach Unii Europejskiej, między innymi na ostatnim posiedzeniu ministru spraw zagranicznych wspólnoty. Podkreśliła, że ​​wiele państw członkowskich wyraziło sprzeciw wobec przyłączenia się krajów kandydujących do jakichkolwiek obchodów w Moskwie. „Taki udział nie byłby mile widziany” – zacytowała agencja Novinite.

Rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych potępiło już takie groźby UE. Jego rzeczniczka Maria Zacharowa posunęła się do określenia ich „euronazizme,”. Twierdziła, że 80 lat temu „faszyści w podobny sposób zmuszali tych, których uważali za „obywateli drugiej kategorii”, do wyrzeczenia się ojczyzny, narodu i religii”.

Serbia złożyła wniosek o przystąpienie do Unii Europejskiej jeszcze w 2009 r. Status kandydata otrzymała oficjalnie w 2011 r. Proces eurointegracji przedłuża się, podobnie jak przypadku innych państw bałkańskich. Spośród byłych republik jugosławiańskich do UE już w 2004 r. weszła Słowenia, a Chorwacja dołączyła w 2013 r.

Jednocześnie Serbia stara się utrzymać przyjazne relacje z Rosją. Belgrad nie przyłączył się do sankcji wobec niej. Serbia dalej funkcjonuje dzięki ropie z Rosji, a spółki zależne Gazpromu kontrolują główny koncern naftowy bałkańskiego państwa.

Czytaj także: Amerykanie odłożyli sankcje na przemysł naftowy Serbii

novinite.com/kresy.pl

 

 

 

Tagi: , , ,
forma płatności