Polska i Węgry solidarne w obliczu artykułu 7

Ministrowie spraw zagranicznych Polski i Węgier zapewnili się o wzajemnym poparciu w obliczu uruchomionej wobec obu krajów procedury związanej z art. 7 mogącej zakończyć się nałożeniem unijnych sankcji.

Jak podaje strona internetowa węgierskiego rządu, szefowie dyplomacji Polski i Węgier rozmawiali wczoraj do późnej nocy zapewniając się o wspólnym wsparciu. Według ministra spraw zagranicznych Węgier Petera Szijjarto głównym tematem rozmów były procedury Unii Europejskiej wszczęte przeciw Polsce i Węgrom a także wyzwania związane z imigracją.



Jak Peter Szijjarto powiedział w poniedziałek węgierskiej agencji MTI, efektem rozmów z Jackiem Czaputowiczem jest potwierdzenie wcześniejszych deklaracji, że „Węgry nie zagłosują za żadnymi sankcjami przeciw Polsce i mogą liczyć na polskie wsparcie w trakcie procedur artykułu 7”. Spotkanie ministrów Polski i Węgier odbyło się przed jednodniowym spotkaniem ministrów spraw zagranicznych państw UE w Luksemburgu.

„Strony uzgodniły, że procedury wszczęte przeciwko ich państwom są czysto politycznie motywowane a działania podejmowane zarówno przez Węgry jak i Polskę są całkowicie zgodne z prawem europejskim. Jasnym powodem politycznie motywowanych ataków są polityki migracyjne obu krajów zgodnie z którymi podkreśliliśmy, że ani Węgry, ani Polska nie będą przyjmować nielegalnych imigrantów i oba kraje odrzucają jakikolwiek program przesiedleń” – oświadczył węgierski minister po rozmowach z Jackiem Czaputowiczem.

Zgodnie z art. 7 traktatu o UE unijne sankcje muszą być wprowadzone jednomyślnie, przy czym kraj, którego dotyczy głosowanie w Radzie UE jest z niego wyłączony, więc gotowość Polski i Węgier do wzajemnego wetowania sankcji oznacza, że oba kraje nie muszą obawiać się wytoczonych przeciw nim procedur.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

CZYTAJ TAKŻE: Parlament Europejski za uruchomieniem art. 7 wobec Węgier

Kresy.pl / kormany.hu

Reklama

Tagi: , ,

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz