Parlament Europejski wyraził zgodę na uruchomienie wobec Węgier artykułu 7 traktatu unijnego. Było to możliwe m.in. dzięki postawie frakcji EPL, do której należy Fidesz – część deputowanych „chadecji” opowiedziała się za wszczęciem procedury.

W środę Parlament Europejski w głosowaniu opowiedział się za uruchomieniem wobec Węgier artykułu 7 traktatu unijnego. Oznacza to, że europarlament wezwał państwa członkowskie UE do wszczęcia procedury określonej w art. 7 traktatu unijnego w celu przeciwdziałania zagrożeniu dla wartości leżących u podstaw Unii Europejskiej, m.in. poszanowania demokracji, praworządności i praw człowieka. Wniosek w tej sprawie trafi teraz do Rady UE.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

6328.82 PLN    (28.76%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Wniosek w tej sprawie został przygotowany przez Judith Sargentini, europosłankę Zielonych. Do jego przyjęcia potrzebne był poparcie bezwzględnej większości europosłów (376 osób), przy dwóch trzecich oddanych głosów. Według RMF FM, o wyniku zdecydowały głosy frakcji EPL, do której należy należy Fidesz Victora Orbana. Część z nich zdecydowała się poprzeć wniosek ws. uruchomienia art. 7. M.in. szef frakcji, niemiecki polityk Manfred Weber zapowiedział, że tym razem zagłosuje przeciwko Fideszowi.

Spośród polskich reprezentantów, za uruchomieniem artykułu 7 ws. Węgier głosowali deputowani PO, którzy już wcześniej deklarowali taki zamiar. Przedstawiciele PSL wstrzymali się od głosu. Z kolei eurodeputowani PiS, zgodnie z zapowiedziami, byli przeciwni.

Łącznie, za tą decyzją opowiedziało się 448 eurodeputowanych. Przeciw było 197, a 48 wstrzymało się od głosu.

Decyzja PE oznacza, że wobec Węgier zostanie wdrożone analogiczne postępowanie, jak wcześniej w przypadku Polski. Węgrów czekają zatem wysłuchania na szczeblu unijnych ministrów. Krajom tym nie grożą jednak sankcje, gdyż do tego potrzeba jednomyślności.

Po raz pierwszy frakcja Europejskiej Partii Ludowej nie wsparła Victora Orbana. Zdaniem części komentatorów i dziennikarzy, m.in. Katarzyny Szymańskiej -Borginon z RMF FM, może teraz dojść do zmiany układu sił w PE – zwłaszcza w kontekście zbliżających się eurowyborów. Niewykluczone, że pojawią się głosy wzywające do zawieszenia Fideszu w ramach EPL, a nawet do usunięcia partii Orbana z tej frakcji. To oznaczałoby spore zmiany na arenie polityki unijnej.

We wtorek w PE odbyła się debata ws. Węgier. Premier Viktor Orban powiedział, że debata ta jest absurdalna. Podkreślił, że w kwietniu br. poprzez wybory parlamentarne Węgrzy zdecydowali, „jak ma być”. Orban uważa, że PE chce tera „nadpisać” decyzję podjętą przez Węgrów i zmusić rząd w Budapeszcie, by zamiast niej realizował to, „co chcą na nas wymusić”. Przekonywał podczas debaty, że Węgry „nie poddadzą się szantażowi”.

– Będziemy bronić granic, zatrzymywać nielegalną migrację, bronić naszych praw – mówił Orban. W jego opinii, głosowanie nad rezolucją ws. Węgier to kara za postawę Budapesztu wobec problemu migracji. Zaznaczył też, że sprawozdanie PE stanowi obrazę dla jego kraju i obraża honor węgierskiego narodu.

-Węgry będą skazane, ponieważ nasi obywatele zdecydowali, że nasz kraj nie będzie krajem migrantów. Z całym szacunkiem, ale także z całą stanowczością muszę odrzucić ten szantaż, że musimy wspierać migrację i migrantów wbrew opinii naszego narodu. Niezależnie od tego, jaka będzie państwa decyzja, Węgry nie poddadzą się szantażowi – oświadczył Orban. Zdaniem komentatorów, z jego słów wynika, że najpewniej pogodzony z tym, że na forum PE nie znajdzie się wystarczająco dużo europosłów, którzy stanęliby po jego stronie i uchronili Węgry przed wszczęciem procedury mogącej prowadzić do sankcji.

Węgier zdecydowanie bronili m.in. europosłowie PiS. Wypowiadający się w imieniu EKR prof. Ryszard Legutko przypominał, że rząd Fideszu w ciągu ostatnich lat kilkakrotnie zyskał wsparcie wyborców:

-Ktoś ten rząd wybrał i tego nie zrobiła wcale królewna Śnieżka i siedmiu krasnoludków. Jeśli państwu się to nie podoba, to proszę zrezygnować z takiego wydarzenia jak wybory. Proszę mianować kogoś z wewnątrz, żeby był namiestnikiem. Myślę, że pan Timmermans byłby chętny.

Rmf24.pl / Kresy.pl

2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. zefir
    zefir :

    I tak się europejskie unijne parlamenty hajlują,dla dobra Niemiec i lewactwa,na europejskim podatniku pasożytując.Najazd muslimów na Europę tym pasożytom pasuje,bo to zamieszanie w którym „słodycz” LGBT i wszelkiego zdegenerowanego pedalstwa ujdzie.Ten zdegenerowany lewactwem margines społeczeństwa europejskiego,który lewactwem się onanizuje nie chce wiedzieć,że w europejskim społeczeństwie górą jest premier Orban.