Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP odniosło się do przejęcia przez białoruskie władze budynku należącego do Polskiej Macierzy Szkolnej w Grodnie. Jak poinformowano, Warszawa nie planuje oficjalnego protestu, określając działania Mińska mianem „nieudolnej prowokacji”.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych Polski uznało decyzję białoruskich władz o przejęciu siedziby Polskiej Macierzy Szkolnej w Grodnie i przekazaniu jej konsulatowi za „nieudolną prowokację”, informując jednocześnie, że nie planuje oficjalnego protestu w tej sprawie.
„To nieudolna prowokacja. Nie planujemy jednak oficjalnego protestu w tej sprawie” – oświadczyło polskie MSZ, cytowane przez reportera RMF FM.
Przejmowanie nieruchomości należących do organizacji wspierających polską społeczność na Białorusi rozpoczęło się po protestach, które wybuchły po wyborach prezydenckich w 2020 roku, oraz po rozpoczęciu wojny na Ukrainie.
Polskie MSZ podkreśliło, że nie planuje podejmowania dalszych formalnych kroków dyplomatycznych w tej sprawie.
Władze w Grodnie potwierdziły, że budynek, który wcześniej pełnił funkcję siedziby Polskiej Macierzy Szkolnej oraz Liceum Społecznego im. Elizy Orzeszkowej, może zostać przeznaczony na siedzibę konsulatu Federacji Rosyjskiej. Informację tę przekazał nasz czytelnik z Grodna, a plotki na temat zmiany funkcji budynku krążyły już od pewnego czasu.
Budynek, który znajdował się w centrum Grodna przy ulicy Horodniczańskiej 40, został wystawiony na sprzedaż dwa lata temu. Zgodnie z rejestrem, firma, która nabyła go po licytacji, nie jest już jego właścicielem. Na zdjęciu przekazanym przez naszego czytelnika widać charakterystyczne dla konsulatu elementy infrastruktury, takie jak budka strażnicza przy wejściu, ogrodzenie oraz monitoring, co wzbudziło dodatkowe spekulacje.
Obiekt, o powierzchni 1053,7 metrów kwadratowych i działce o powierzchni 0,12 ha, był ufundowany przez polskich podatników. Zgodnie z informacjami nieujawnionymi przez organizatora licytacji, nabywcą nieruchomości miał być Stanisław Siemaszko, były prezes reżimowego Związku Polaków na Białorusi oraz właściciel dużej firmy hotelarskiej.
Polska Macierz Szkolna, założona w 1995 roku, była jedną z najstarszych organizacji polskich na Białorusi. Jej celem było szerzenie oświaty polskojęzycznej na Białorusi w duchu narodowym, chrześcijańskim i obywatelskim. W siedzibie organizacji działały liczne inicjatywy edukacyjne i społeczne, takie jak Uniwersytet Trzeciego Wieku, Wspólnota „Młoda Polonia” czy Klub Stypendystów „Semper Polonia”. Istotnym elementem działalności Macierzy było także Liceum Społeczne im. Elizy Orzeszkowej, największa na świecie polska szkoła niepubliczna.
O problemach szkoły pisaliśmy gdy tą największą nauczającą w języku polskim szkołą społeczną na Białorusi zainteresowały się białoruskie władze. W wyniku kontroli uznano, że rzekomo przez lata prowadziła w Grodnie nielegalną działalność gospodarczą. Sąd uznał, że kierownictwo placówki dopuściło się złamania prawa, nakazując zapłacenie 25 proc. podatku za ostatnie 3 lata działalności. Jak dowiedział się wówczas portal Kresy.pl, szkole nakazano zapłacenie 298 tys. rubli, w tym niespełna 3 tys. rubli kary administracyjnej za rzekome prowadzenie nielegalnej działalności gospodarczej. Według naszych źródeł, podobne działania przeprowadzono wobec mniejszych szkół w Pińsku i Baranowiczach. Co istotne, wysokość wskazanej kwoty najpewniej nie była przypadkowa. Zgodnie z białoruskim prawem, gdyby „straty” dla budżetu przekroczyły poziom 300 tys. rubli, prawdopodobnie wszczęte zostałoby postępowanie karne, a nie administracyjne. W tamtym czasie, władze najwyraźniej dążyły do ograniczania polskiego, niepublicznego szkolnictwa.
Jak pisaliśmy, w sierpniu 2021 roku na Republikańskiej Rady Pedagogicznej na Białorusi wystąpił białoruski minister edukacji, Igor Karpienko. Podczas przemówienia otwarcie zaatakował niepubliczne placówki edukacyjne, wśród których są polskie szkoły społeczne. Jedną z nich była zlikwidowana Polska Szkoła Społeczna im. R. Traugutta w Brześciu, funkcjonująca przy Forum Polskich Inicjatyw Brześcia i Obwodu Brzeskiego, którego szefową była polska działaczka Anna Paniszewa, represjonowana przez władze. Białoruski minister edukacji oświadczył, że szkoły niepubliczne, w tym polskie, stały się „rozsadnikami kolorowej rewolucji”. Zaznaczył, że „edukacja i wychowanie dzieci powinno być pod ścisłą kontrolą państwa”, ponieważ, jego zdaniem, prywatne szkolnictwo grozi rozwarstwieniem społeczeństwa i „budowaniem kanałów zewnętrznego negatywnego wpływu na system edukacji, dzieci i rodziców”.
Kresy.pl/RMF FM






























