Białoruś: polska niepubliczna szkoła w Grodnie zagrożona

Największą nauczającą w języku polskim szkołą społeczną na Białorusi zainteresowały się białoruskie władze. W wyniku kontroli uznano, że rzekomo przez lata prowadziła w Grodnie nielegalną działalność gospodarczą. Sąd nakazał jej zapłacenie prawie 300 tys. rubli z tytułu rzekomych zaległości podatkowych.

Sprawa dotyczy szkoły Liceum im. Elizy Orzeszkowej w Grodnie – niepublicznej placówki prowadzącej nauczanie w języku polskim, funkcjonującej od 2011 roku. Od lat działała ona przy stowarzyszeniu Polska Macierz Szkolna (PMS). Jest to największa szkoła społeczna na Białorusi, nauczająca w języku polskim. Uczy się w niej 1700 uczniów. W kwietniu br., gdy władze białoruskie zintensyfikowały działania wymierzone w polską mniejszość i polskie szkoły na Białorusi, szkole nakazano zarejestrowanie działalności jako osobie prawnej. Szkoła przystała na to, zmieniając przy tym nazwę na Centrum Języka Polskiego i Kultury PMS. Uzgodniono też program nauczania z resortem edukacji.

Przeczytaj: W Grodnie potrzeby edukacyjne są ogromne. Nawet co trzeci mieszkaniec miasta to Polak

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

791 PLN    (3.59%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Mimo tego, departament kontroli finansowej nieoczekiwanie uznał, że szkoła przez lata rzekomo prowadziła nielegalną działalność gospodarczą. Kontrolerzy obliczyli, że placówka rzekomo ma do zapłacenia ponad 290 tys. rubli zaległego podatku (równowartość niespełna 500 tys. zł).

W środę przed sądem w Grodnie odbyła się rozprawa w sprawie szkoły. Sąd uznał, że jej kierownictwo dopuściło się złamania prawa, nakazując zapłacenie 25 proc. podatku za ostatnie 3 lata działalności. Jak dowiedział się portal Kresy.pl, szkole nakazano zapłacenie 298 tys. rubli, w tym niespełna 3 tys. rubli kary administracyjnej za rzekome prowadzenie nielegalnej działalności gospodarczej.

Według naszych źródeł, podobne działania przeprowadzono wobec mniejszych szkół w Pińsku i Baranowiczach.

Co istotne, wysokość wskazanej kwoty najpewniej nie jest przypadkowa. Zgodnie z białoruskim prawem, gdyby „straty” dla budżetu przekroczyły poziom 300 tys. rubli, prawdopodobnie wszczęte zostałoby postępowanie karne, a nie administracyjne. Może to świadczyć, że władze są zdecydowane kontynuować politykę represji wobec Polaków, najwyraźniej dążąc do ograniczania polskiego, niepublicznego szkolnictwa.

Zaznaczmy, że w ramach białoruskiego systemu oświatowego na całej Białorusi, gdzie polska mniejszość liczy niecałe 300 tys. osób, działają tylko dwie szkoły publiczne z polskim językiem nauczania: w Grodnie i Wołkowysku. Władze od lat prowadzą jednak działania wymierzone w te szkoły, dążąc do odebrania im polskiego charakteru, poprzez stopniową rusyfikację lub białorutenizację, ograniczanie nauczania w języku ojczystym i ograniczając liczbę uczniów, szczególnie młodych Polaków.

Według informacji portalu Kresy.pl, rodzice wciąż są zainteresowani szkołą przy PMS w Grodnie. Placówka zamierza też kontynuować pracę.

Jak pisaliśmy, w sierpniu br. na Republikańskiej Rady Pedagogicznej na Białorusi wystąpił białoruski minister edukacji, Igor Karpienko. Podczas przemówienia otwarcie zaatakował niepubliczne placówki edukacyjne, wśród których są polskie szkoły społeczne. Jedną z nich była zlikwidowana Polska Szkoła Społeczna im. R. Traugutta w Brześciu, funkcjonująca przy Forum Polskich Inicjatyw Brześcia i Obwodu Brzeskiego, którego szefową była polska działaczka Anna Paniszewa, represjonowana przez władze. Białoruski minister edukacji oświadczył, że szkoły niepubliczne, w tym polskie, stały się „rozsadnikami kolorowej rewolucji”. Zaznaczył, że „edukacja i wychowanie dzieci powinno być pod ścisłą kontrolą państwa”, ponieważ, jego zdaniem, prywatne szkolnictwo grozi rozwarstwieniem społeczeństwa i „budowaniem kanałów zewnętrznego negatywnego wpływu na system edukacji, dzieci i rodziców”.

Przeczytaj: Białoruski parlament otwiera drogę do depolonizacji szkół służących polskiej mniejszości

Białoruski minister nawiązał do przepisów zawartych w projekcie Kodeksu oświatowego. Od lat budził on niepokój Polaków z Białorusi, ponieważ uderza w sieć ośrodków nauczania języka polskiego, w tym w polskie szkoły społeczne, zarządzane głównie przez Związek Polaków na Białorusi. W posiedzeniu Rady uczestniczył też przywódca Białorusi, Aleksandr Łukaszenko. Poparł propozycje ministra Karpienki. Podkreślił też bezwzględną konieczność wprowadzenia w szkołach porządku.

Jak pisaliśmy w marcu br. w polskich szkołach i organizacjach polskich na Białorusi pojawiali się przedstawiciele prokuratur. Prokuratura Generalna Republiki Białoruś zarządziła tego rodzaju kontrolę w instytucjach nauczających języka polskiego. Najścia takie miały miejsce we wszystkich ośrodkach nauczania języka polskiego w obwodzie brzeskim: w Polskiej  Szkole Społecznej  przy Oddziale Miejskim ZPB w Brześciu, działającej przy Brzeskim Oddziale Obwodowym ZPB Polskiej  Szkole Społecznej im. Ignacego Domeyki, Społecznej Szkole Polskiej im. Tadeusza Reytana w Baranowiczach, a także w ośrodku nauczania języka polskiego przy ZPB w Lachowiczach oraz Polskiej Szkole Społeczna przy ZPB  w Wołkowysku. W ramach tych działań sprawdzano nawet listy uczniów, których później wzywano na przesłuchania. Zdaniem działaczy Związku, władze chciały w ten sposób zastraszyć uczniów i ich rodziny oraz zniechęcić ludzi do nauki języka polskiego.

Szykany te dotyczyły nie tylko ZPB. Pragnące zachować anonimowość źródła poinformowały nas wówczas, że wizyta przedstawiciela grodzieńskiej prokuratury miała miejsce w piątek także w siedzibie głównej Polskiej Macierzy Szkolnej na Białorusi. Stowarzyszenie to prowadzi w Grodnie największą na Białorusi szkołę społeczną nauczającą w języku polskim. Oprócz tego PMS utrzymuje bądź wspiera kilka mniejszych placówek oświatowych w innych miejscowościach.

O zagrożeniach z związanych z projektem nowego Kodeksu Oświatowego pisaliśmy już w 2018 roku. Szczegółowo wyjaśniał ich charakter dla naszego portalu zasłużony polski działacz społeczny z Grodna, Wiesław Kiewlak. Założona przez Polaka z Lidy Fundacja Młode Kresy w 2017 roku zorganizowała pod ambasadą Republiki Białoruś w Warszawie pikietę przeciw planowanemu uszczupleniu praw oświatowych rodaków.

W czerwcu br. pisaliśmy, że białoruskie władze zadecydowały o rozpoczęciu stopniowej marginalizacji języka polskiego w Szkole nr 36 w Grodnie z polskim językiem nauczania, która do tej pory służyła polskiej mniejszości narodowej. W nowym roku szkolnym pojawi się tam pierwsza klasa, w której wszystkie przedmioty będą nauczane w języku białoruskim. Zgodnie z planami, język polski ma zostać zmarginalizowany do pozycji jednego z nauczanych przedmiotów, w nauczanie po polsku będzie możliwe tylko w ramach przedmiotu „Literatura polska”.

Czytaj także: Początek końca polskiej szkoły w Grodnie

Na Białorusi mieszka ponad 280 tys. etnicznych Polaków, którzy stanowią największą autochtoniczną społeczność kresowych Polaków.

CZYTAJ TAKŻE: Łukaszenko wymierza cios Polsce i kresowym Polakom

Kresy.pl

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. lp
    lp :

    Co na to rebe Rau? Nic… jak zwykle. Pisiata polityka zagraniczna to jedno wielkie dno, gęby pełne frazesów o patriotyzmie a w praktyce nie robią nic. Gdzie jest „prezydent wszystkich Polaków” Duda w tej materii? Zamknął się w swoim pałacu i ma to daleko w d()! To taki sam strażnik żyrandola jak Komorowski! Pajac, nie prezydent, pewnie czaka na dalsze instrukcje z White House i/lub Tel-Awiw’u . A nasi rodacy cierpią i nie mają żadnej skutecznej pomocy z Ojczyzny!