Izba Reprezentantów Republiki Białoruś przyjęła w pierwszym czytaniu nowelizację Kodeksu o oświacie, która może być groźna dla szkół z polskim językiem nauczania.

Informację o przyjęciu w pierwszym czytaniu ważnego dla polskiej mniejszości projektu ustawy podał w środę portal Tut.by, powołując się na komunikat służby prasowej białoruskiego Ministerstwa Oświaty.

Według przewodniczącego parlamentarnej komisji oświaty kultury i nauki Igora Marzaliuka nowa ustawa ściśle określi kategoryzację instytucji oświatowych, a także zakaże instytucjom niepublicznym używania takich nazwa jak „szkoła”, „liceum”, „akademia” czy „uniwersytet”.

Projekt nowej ustawy oświatowej jest ważny zwłaszcza dla polskiej mniejszości. Poza utrzymywanymi przez polskiego organizacje społeczne szkołami niepublicznymi, które zgodnie z nim nie będą już mogły określać się szkołami, na Białorusi działają także dwie państwowe szkoły z polskim językiem nauczania mające służyć polskiej mniejszości narodowej liczącej według spisu ludności z 2019 r. 288 tys. osób, ale według wielu ekspertów znacznie liczniejszej. To Szkoła nr 36 w Grodnie oraz Szkoła nr 8 w Wołkowysku.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia

O zagrożeniach z związanych z projektem nowego Kodeksu Oświatowego pisaliśmy już w 2018 roku. Szczegółowo wyjaśniał ich charakter dla naszego portalu zasłużony polski działacz społeczny z Grodna, Wiesław Kiewlak. Założona przez Polaka z Lidy Fundacja Młode Kresy w 2017 roku zorganizowała pod ambasadą Republiki Białoruś w Warszawie pikietę przeciw planowanemu uszczupleniu praw oświatowych rodaków.

W służących polskiej mniejszości dwóch szkołach nauczanie przedmiotów historia Białorusi, Wiedza o społeczeństwie oraz Geografia Białorusi jest realizowane w języku państwowym białoruskim bądź rosyjskim, zaś nauczanie przedmiotów Moja ojczyzna – Białoruś oraz Człowiek i świat miało było realizowane w języku białoruskim. Przyjęty w pierwszym czytaniu projekt ustawy zakłada możliwość rozszerzenia listy przedmiotów, których nauczanie odbywa się po białorusku lub po rosyjsku. Wystarczy do tego wniosek jednego z rodziców. Potwierdza to obawy polskich rodziców i działaczy, że nowa ustawa w takim kształcie otworzyłaby możliwość usuwania języka polskiego z nauczania kolejnych przedmiotów tylko na podstawie decyzji administracyjnej lokalnego urzędnika.

Nowelizacja kodeksu oświatowego wprowadza również zdawanie egzaminów maturalnych w jednym z języków państwowych w ciągu dwóch lat od uchwalenia ustawy. Dotychczas w szkołach z polskim językiem nauczania egzaminy końcowe były zdawane w języku polskim. Zamiary te od lat wzbudzają sprzeciw naszych rodaków na Białorusi.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Sprawa funkcjonowania szkół publicznych z polskim językiem nauczania jest od lat kwestią rozmów dyplomacji Polski i Białorusi. Warszawa jest tym bardziej zainteresowana sprawą, że to właśnie państwo polskie sfinansowało w latach 90. XX wieku budowę siedzib obu szkół z polskim językiem nauczania.

Od lat dyrekcje tych szkół nie przyjmują do szkół wszystkich chętnych dzieci. Sprawa ta stała się tematem rozmów ministra spraw zagranicznych Jacka Czaputowicza z przewodniczącym Rady Republiki Białorusi, Michaiłem Miasnikowiczem, który w lipcu 2018 roku przebywał z wizytą w Warszawie. Miasnikowicz obiecał wówczas, że przyjęcia do polskich szkół nie będą ograniczane. Mimo to po raz kolejny doszło do odrzucenia podań części rodziców chętnych do zapisania swoich dzieci do polskiej szkoły w Wołkowysku na rok szkolny 2018/2019. W wywiadzie dla PAP Miasnikowicz negatywnie ocenił funkcjonowanie oświaty publicznej w języku polskim. Wypowiadał się w ten sposób rozpoczynając kolejną wizytę w Warszawie. Choć dyplomacja białoruska powtarzała wcześniej, że ograniczeń w naborze dzieci do polskich szkół nie będzie.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Polsko-białoruskie relacje międzypaństwowe pogorszyły się znacznie w zeszłym roku po wyborach prezydenckich na Białorusi. W marcu władze tego państwa rozpoczęły falę represji wobec działaczy społecznych polskiej mniejszości na Białorusi. Pod zarzutem podżegania do nienawiści na tle narodowościowym aresztowana została przewodnicząca Forum Polskich Inicjatyw Brześcia i Obwodu Brzeskiego Anna Paniszewa, prezes Związku Polaków na Białorusi Andżelika Borys oraz działacze ZPB Andrzej Poczobut, Irena Biernacka i Maria Tiszkowska. W kategorii „podżegania”, „rehabilitacji nazizmu” oraz „heroizacji bandytów i zbrodniarzy wojennych” białoruska prokuratura zakwalifikowała podejmowane przez polskie organizacje działania na rzecz upamiętnienia i uczenia o Armii Krajowej oraz powojennym, antykomunistycznym podziemiu zbrojnym.

Władze Białorusi wszczęły już procedurę delegalizacji podmiotu prowadzącego Polską Szkołę Społeczną im. Romualda Traugutta tworzonego przez Forum Polskich Inicjatyw Brześcia i Obwodu Brzeskiego. Białoruski dyktator Aleksandr Łukaszenko zapowiedział ściślejszą kontrolę nad wszelkimi podmiotami nauczającymi języka polskiego.

news.tut.by/belta.by/kresy.pl

 

Czytaj kolejny artykuł
3 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

    • Kojoto
      Kojoto :

      Nie znoszę ruskich kmiotów na Polskich forach. To, że nadwiślańskie rządy nie służą Polsce, ani nie wspierają Polaków na Kresach Rzeczypospolitej, w najmniejszym stopniu nie tłumaczy barbarzyńskich zagrywek tego bolszewickiego śmiecia Łukaszenki. Posługujesz się trolu tą samą argumentacją jakiej używają kremlowskie pajace kiedy oskarżają Polskę o rozpętanie II WŚ… To, że Sanacja nie rządziła dobrze Polską nie było nigdy usprawiedliwieniem dla okupacji Polski przez sowietów i nazistów. Uprawiasz na tym forum najprymitywniejszy i najbardziej ochydny sposób propagandy.