Izrael i Hezbollah zgodziły się na ponowne zawieszenie broni po eskalacji walk w południowym Libanie. Libańskie ministerstwo zdrowia podało, że w piątkowych izraelskich nalotach zginęło co najmniej 47 osób. Siły izraelskie mają pozostać w zajętej strefie buforowej.
W piątek źródła w rządzie Stanów Zjednoczonych poinformowały, że Izrael i Hezbollah uzgodniły nowy rozejm. Doszło do tego po podpisaniu przez USA i Iran porozumienia kończącego wojnę.
Źródło mające wiedzę na temat Hezbollahu przekazało portalowi Middle East Eye, że zawieszenie broni zostało osiągnięte po intensywnych rozmowach i naradach prowadzonych przez Waszyngton i Teheran. Do porozumienia miało dojść po tym, jak Iran zagroził, że nie weźmie udziału w rozmowach ze Stanami Zjednoczonymi w Genewie po izraelskich atakach na Liban.
„Zawieszenie broni zależy od przestrzegania go przez Izrael” — powiedziało źródło mające wiedzę na temat Hezbollahu portalowi Middle East Eye.
Wysoki rangą urzędnik izraelski powiedział Reutersowi, że Izrael i Hezbollah pozostają w zawieszeniu broni tak długo, jak Hezbollah nie zaatakuje Izraela. Dodał, że izraelskie siły pozostaną na zajętych terenach w południowym Libanie.
Walki o Ali al-Taher
Do eskalacji doszło w czwartek wieczorem, gdy Hezbollah zaatakował siły izraelskie próbujące przedostać się w pobliże Ali al-Taher, strategicznej pozycji niedaleko Nabatieh. Izraelskie wojsko poinformowało o śmierci czterech żołnierzy, w tym dowódcy batalionu, oraz o rannych.
Hezbollah przekazał, że jego bojownicy przeprowadzili zasadzki i ataki dronów na izraelskie oddziały nacierające przez ten obszar. Izrael odpowiedział szeroką falą nalotów na południowy i wschodni Liban. Izraelskie wojsko podało, że zaatakowało ponad 80 celów.
Źródła libańskiego ministerstwa zdrowia przekazały Middle East Eye, że siedem osób zginęło w Harouf, wiosce na południu Libanu. Kolejne osoby miały zostać uwięzione pod gruzami. Trwające bombardowania utrudniały prowadzenie akcji ratunkowych, a liczba ofiar mogła wzrosnąć.
Libańska Narodowa Agencja Informacyjna podała, że mieszkańcy południowych dystryktów Tyr i Bint Dżubajl masowo przemieszczali się na północ. Wielu z nich wróciło do swoich wiosek dopiero niedawno po tymczasowym porozumieniu między USA a Iranem.
Spór o południowy Liban
Drugie źródło mające wiedzę na temat Hezbollahu przekazało Middle East Eye, że skala i zasięg geograficzny ostatnich izraelskich ataków wskazywały, iż nie były one wyłącznie odwetem za śmierć izraelskich żołnierzy.
„Izrael chce sabotować porozumienie osiągnięte między USA i Iranem” — powiedziało źródło portalowi Middle East Eye.
„To, co się dzieje, nie ma nic wspólnego z zasadzką, na którą natknęły się siły podczas próby zbliżenia się do strategicznie ważnej pozycji Ali al-Taher w pobliżu miasta Nabatieh. Jeśli była to jedynie odpowiedź na zasadzkę, to dlaczego Izrael zaatakował również Baalbek i Dolinę Bekaa we wschodnim Libanie?” — dodało źródło.
Według tej relacji ruchy izraelskich wojsk, postępy na ziemi i bombardowania wskazywały na próbę zdobycia Ali al-Taher. Pozycja ta daje wgląd w znaczną część dystryktu Nabatieh i regionu Iqlim al-Tuffah.
„. Izrael uważa je za strategicznie ważne ze względu na jego położenie na obszarze, który próbuje kontrolować, a który określa mianem „Żółtej LiniiKontrola nad tą pozycją pozwoliłaby Izraelowi sprawować kontrolę nad całym dystryktem Nabatijja i obszarem Iklim, co byłoby częścią próby umocnienia swojej obecności na tym samym terytorium, które zajmował przed wyzwoleniem Libanu w 2000 roku.” — dodało.
Dzień przed eskalacją Izrael opublikował mapę pokazującą rozszerzony obszar rozmieszczenia wojsk w południowym Libanie. Strefa ta miała sięgać obrzeży Nabatieh, na północ od rzeki Litani.
Izrael zapowiada utrzymanie okupacji strefy
Minister obrony Izraela Israel Katz w rozmowie z izraelską telewizją podkreślił terytorialny wymiar operacji. Powiedział, że najważniejszym celem militarnym jest utrzymanie terytorium. Izraelskie wojsko niszczy wioski na okupowanych terenach i nie pozwala mieszkańcom na powrót.
„200 000 mieszkańców, którzy mieszkali w strefie bezpieczeństwa, nie wraca. Żaden z nich nie wraca” — powiedział minister obrony Izraela Israel Katz w izraelskiej telewizji.
16 czerwca minister spraw zagranicznych Iranu, Abbas Aragczi zapowiedział, że objęcie memorandum rozejmowym z USA także Libanu musi oznaczać zakończenie okupacji jakiejkolwiek części terytorium tego ostatniego. Mimo zapowiedzi, zawieszenie broni ze Stanami Zjednoczonymi obowiązuje.
Według libańskiego ministerstwa zdrowia liczba ofiar śmiertelnych izraelskich ataków od początku wojny wzrosła do 3826 osób.
Kresy.pl/Middle East Eye





























