Marcin Przydacz, szef Biura Polityki Międzynarodowej w Kancelarii Prezydenta, odniósł się do wtorkowej interwencji niemieckiej policji wobec członków Ruchu Obrony Granic w Berlinie, którzy chcieli umieścić krzyż przy miejscu pamięci polskich ofiar II wojny światowej. Wcześniej sprawę skomentował rzecznik MSZ.

„Sytuacja jest absolutnie niedopuszczalna. Patrząc na te obrazki, które do nas tutaj docierają, gdzie polscy obywatele są turbowani, przepychani, w sposób absolutnie nieakceptowalny traktowani przez policję niemiecką” — powiedział Przydacz podczas spotkania z dziennikarzami w trakcie wizyty prezydenta Karola Nawrockiego na Florydzie.

Prezydencki minister podkreślił, że na miejscu działał polski konsulat, ale jego zdaniem sprawa wymaga także reakcji politycznej. „Bez względu na to, jak kto ocenia działalność tego czy innego obywatela Rzeczypospolitej, to są, panie ministrze spraw zagranicznych, obywatele Rzeczypospolitej i oni zasługują na to, aby ich wesprzeć w sytuacji, w której traktuje ich się w nieodpowiedni sposób” — oświadczył, zwracając się do szefa MSZ Radosława Sikorskiego.

„Zwłaszcza kiedy to robi sojusznicze państwo, zwłaszcza kiedy to robi policja sąsiedniego państwa. W związku z tym ta rozmowa natury politycznej powinna się odbyć jak najszybciej” — dodał Przydacz. Według niego część komentarzy polityków koalicji rządzącej po zajściu w Berlinie budzi skojarzenia z „najgorszymi czasami”. „Komentarzom niektórych polityków związanych z koalicją rządzącą, którzy niejako cieszą się z tego, że polscy obywatele zostali pobici czy poturbowani na terytorium Niemiec. To jest rzecz absolutnie nie do zaakceptowania bez względu na to, jakie kto ma poglądy polityczne. Dla pana prezydenta to są obywatele Rzeczypospolitej, zasługują na ochronę i na odpowiednią reakcję państwa polskiego i do tego wzywamy rząd” — powiedział szef BPM.

Do zdarzenia doszło we wtorek w centrum Berlina. Członkowie Ruchu Obrony Granic chcieli dojść do polskiego Głazu Pamięci i ustawić przy nim drewniany krzyż. Jak wynika z komunikatu berlińskiej policji, krótko przed godz. 16:00 przed Reichstagiem zgromadziło się około 15 osób w żółtych kamizelkach. „Z transparentami, dużym drewnianym krzyżem i przy głośnych okrzykach chciały one udać się pod polski Głaz Pamięci. Taki przemarsz do miejsca pamięci został im jednak zakazany przez nasze siły policyjne” — podała policja.

Według niemieckich funkcjonariuszy uczestnikom zaproponowano, za pośrednictwem tłumacza, pozostanie w pobliskim Skulpturenparku w formie stacjonarnego zgromadzenia albo dojście do miejsca pamięci pojedynczo. Grupa nie przyjęła tej propozycji. „Gdy mimo to grupa, wraz z krzyżem i transparentami, udała się wspólnie w kierunku pomnika, policjanci zastosowali wobec sześciu osób środki ograniczające wolność. Ponieważ doszło przy tym do stawiania oporu, nasze siły interwencyjne zastosowały również środki przymusu bezpośredniego” — przekazała berlińska policja. Wszystkie osoby zostały później zwolnione na miejscu.

Wśród zatrzymanych był Robert Bąkiewicz. Na nagraniach publikowanych w mediach społecznościowych widać, jak niemieccy policjanci powstrzymują osoby niosące krzyż. Doszło do szarpaniny, a część działaczy została obezwładniona i skuta kajdankami. Bąkiewicz przed interwencją przekonywał, że ROG nie organizuje zgromadzenia, lecz chce pomodlić się przy miejscu pamięci i umieścić tam krzyż oraz tabliczki przypominające o niemieckich zbrodniach.

Sprawę skomentowało Ministerstwo Spraw Zagranicznych. „Odnośnie zajścia w Berlinie: nasz konsul na miejscu działa – ustala w tej chwili okoliczności zdarzenia i powody zatrzymania” — napisał rzecznik MSZ Maciej Wewiór.

Głos zabrał także prezes PiS Jarosław Kaczyński, który powiązał sprawę z planowanym podpisaniem polsko-niemieckiej umowy o współpracy obronnej. „Jeden niemiecko-brukselski kredyt już zaciągnęli. Jutro planują zawrzeć umowę dotyczącą współpracy wojskowej Polski i Niemiec, twierdząc, że podniesie ona poziom naszego bezpieczeństwa” — napisał. „Biorąc pod uwagę, jak dzisiaj brutalnie zostali potraktowani nasi obywatele w Berlinie, jedyne, czego możemy się spodziewać ze strony Niemiec, które ani nie przepracowały swojej nazistowskiej i imperialistycznej przeszłości, ani swojego stosunku do Polaków, to noża w plecy” — stwierdził lider PiS. „Co robi polska ambasada w Berlinie? Co robi MSZ?” — pytał.

Wieczorem przed Ambasadą Niemiec w Warszawie zebrało się kilkadziesiąt osób, w tym przedstawiciele Ruchu Obrony Granic i środowiska Telewizji Republika. Następnie grupa polityków PiS udała się do zamkniętej już siedziby MSZ, zapowiadając kontrolę poselską.

Tymczasowy Głaz Pamięci w Berlinie upamiętnia polskie ofiary II wojny światowej i niemieckiej okupacji. Znajduje się w pobliżu dawnej Opery Krolla, gdzie Adolf Hitler 1 września 1939 roku ogłosił atak na Polskę. Niemiecki parlament opowiedział się w grudniu za budową stałego pomnika polskich ofiar wojny. Według pełnomocnika rządu Niemiec ds. współpracy z Polską Knuta Abrahama monument może powstać prawdopodobnie w 2028 roku, choć termin zależy od jego formy i materiału.

Tagi: , , , , , ,
forma płatności