W czasie środowej konferencji prasowej prezydent USA Joe Biden wyraził przekonanie, że Rosja dokona jakiejś formy ataku na Ukrainę.

W czasie konferencji Biden obszernie wypowiedział się na temat sytuacji Ukrainy i u jej granic. Sformułowania jakich użył odbiły się szerokim echem w światowych środkach masowego przekazu natychmiast po zakończeniu konferencji. „Przewiduję, że wkroczy” – prezydent USA powiedział o spodziewanych ruchach Władimira Putina – „Musi coś zrobić”, słowa Bidena zacytował portal telewizji France24.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

8487.32 PLN    (38.57%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Mówiąc o tej perspektywie przywódca USA zapowiedział, że „Rosja zostanie pociągnięta do odpowiedzialności jeśli dokona inwazji [na Ukrainę”. Jednak jak dodał – „To zależy co zrobi. Inna sprawa jeśli to będzie drobne wtargnięcie i skończymy spierając się o to co robić i czego nie robić”. Właśnie te słowa Bidena wywołały największy oddźwięk w światowych środkach masowego przekazu. Wielu komentatorów uznaje je za sygnał, że wśród członków NATO nie ma jednego stanowiska wobec kwestii ukraińskiej i konfliktu rosyjsko-ukraińskiego.

Biden został zresztą, jak podkreślił portal CNN, zapytany o to, co rozumie jako „drobne wtargnięcie”. Jak odpowiedział – „Rosyjskie siły przekraczają granicę i zabijają ukraińskich żołnierzy”.

„Wielkie narody nie mogą blefować, to po pierwsze. Po drugie, pomysł, że zrobilibyśmy wszystko, by podzielić NATO… byłby wielkim błędem. Więc pytanie brzmi, czy jest to coś znacznie poniżej znaczącej inwazji, czy… po prostu nadchodzą wielki siły wojskowe. Na przykład jedną rzeczą jest ustalenie, czy nadal korzystają z cyberdziałań. Cóż, możemy odpowiedzieć w ten sam sposób” – powiedział prezydent USA po raz kolejny sugerując, że reakcja jego państwa nie będzie automatyczna, lecz skalkulowana i zróżnicowana w zależności od charakteru rosyjskich działań.

„W NATO istnieją różnice co do tego, co kraje są skłonne zrobić, w zależności od tego, co się stanie” – otwarcie przyznał Biden. Jak zadeklarował – „To bardzo ważne, abyśmy wszyscy w NATO byli po tej samej stronie. To jest to, na co poświęcam dużo czasu, a są różnice” – jeszcze raz podkreślając, że stanowisko całego NATO może różnić się w zależności od tego jaki będzie charakter rosyjskich działań wobec Ukrainy.

Od jesieni Rosja zgromadziła u granic Ukrainy około 100 tys. swoich żołnierzy. 7 grudnia prezydenci Rosji i USA odbyli dwugodzinną rozmowę za pośrednictwem wideołącza. Dotyczyła ona w znacznej mierze Ukrainy. Joe Biden miał wyrazić w jej trakcie głębokie zaniepokojenie USA i ich europejskich sojuszników w związku z „eskalacją przez Rosję sił otaczających Ukrainę”. Wyraził również swoje „poparcie dla suwerenności i integralności terytorialnej Ukrainy i wezwał do deeskalacji i powrotu do dyplomacji”. Obaj prezydenci zlecili swoim zespołom dalsze działania w sprawie Ukrainy. Dzień po tej rozmowie Biden powiedział, że Stany Zjednoczone jednostronnie nie wystąpią zbrojnie na rzecz Ukrainy, by walczyć z Rosją.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

W grudniu Rosja przedstawiła Waszyngtonowi na piśmie propozycje nowych ram ładu międzynarodowego. Zakładają one traktatowe zobowiązanie NATO, że nie będzie się ono rozszerzać o kolejne  państwa poradzieckie, ani nie będzie na terenie takich państw dyslokować swoich żołnierzy czy zaczepnych rodzajów uzbrojenie. Propozycje te stały się w styczniu przedmiotem rozmów dwustronnych przedstawicieli amerykańskiej i rosyjskiej dyplomacji, rozmów na forum Rady NATO-Rosja oraz na forum Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie. Rosja i państwa zachodnie nie doszły do żadnego porozumienia w tej sprawie. Rosyjscy żołnierze nadal stacjonują u granic Ukrainy.

edition.cnn.com/france24.com/kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz