Mimo suszy i słabych zbiorów, niskie ceny skupu czarnej porzeczki i owoców miękkich powodują, że przychody pokrywają ledwie połowę kosztów produkcji – mówią plantatorzy. Ostrzegają, że jeśli sytuacja nie zostanie w jakiś sposób ustabilizowana przez rząd, to będą musieli zwinąć interes.

Portal Nowiny24 opisuje sytuację plantatora czarnej porzeczki z Podkarpacia, Piotra Stachnika. Mimo suszy i małego urodzaju w tym roku, co powinno znaleźć odzwierciedlenie w wysokich cenach w skupach, za kilogram owoców zaoferowano my zaledwie około 1,3 zł.

Plantator obawia się, z doświadczenia z poprzednich lat, że cena może jeszcze spaść, nawet poniżej złotówki za kilogram. Zaznacza, że przy takich cenach przychody ze sprzedaży nie wyrównają mu kosztów produkcji – żeby tak było, cena w skupie musiałaby wynosić co najmniej około 2 zł za kg. Co więcej, taka sytuacja dotyczy wszystkich plantatorów owoców miękkich w Polsce. Gdyby czarna porzeczka była w skupie po ok. 2 zł, to ledwie „wyszedłby na zero”, a przy niższej cenie tylko dopłaca.

Przeczytaj: Kołodziejczak: kilka oligopoli w Polsce umawia się w jakich cenach kupią produkty od polskich rolników

Czytaj również: Media: cena 1 kg jabłek w skupie dwa razy niższa niż koszty produkcji i przechowywania

– Nie wiem, czy w tym roku uzyskam 25 procent z tego, co przy normalnym roku zbieram z pola – mówi Stachnik, podkreślając, że przy obecnych cenach na zysk nie ma szans. Jego zdaniem nie ma znaczenia to, że za rok hipotetycznie cena w skupie może wynieść 3 zł za kilogram owoców, bo za dwa lata może to być zaledwie złotówka. – Przy takiej huśtawce nie da się prowadzić działalności rolnej.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl
 

Zdaniem plantatora, rozwiązaniem mogłoby być wprowadzenie system kontraktacji, żeby sytuację bardziej ustabilizować i uczynić bardziej przewidywalną. – A teraz mamy wolnoamerykankę i nie wiadomo, kto za ten stan rzeczy odpowiada.

W rozmowie z Nowinami24 pan Stachnik mówił też, że chłodnie skupując owoce obarczają winę dyktujący ceny „zachód”, ponieważ większość polskiej porzeczki trafia na eksport. Stachnik jednak wątpi w tego rodzaju tłumaczenia. Sugeruje, że od plantatora do konsumenta jest cały szereg pośredników, z których każdy chce zarobić. Z tego względu owoc „wyjściowo” musi kosztować niewiele. Zdaniem plantatora, nikt nad tym nie panuje. – Mam pretensje do państwa, że nie chce nam w takiej sytuacji pomóc – dodaje.

Przeczytaj: UOKiK: zarobek rolników niewielki w stosunku do ostatecznej ceny owoców i warzyw

Część polityków i komentatorów zwraca też uwagę, że rolnikom może nie przysłużyć się znowelizowana niedawno ustawa o VAT, która zakłada m.in. wzrost stawki na soki z 5 do 23 proc. Ich zdaniem, producenci i dystrybutorzy przerzucą koszt nowego podatku na konsumentów, co znacząco podniesie ceny soków z polskich owoców do poziomu, w którym przestaną one być atrakcyjne dla konsumentów. Stachnik zwraca uwagę, że w ten sposób w sklepach sieciowych sok pomarańczowy z południa Europy staje się tańszy niż np. polski sok porzeczkowy czy jabłkowy.

– Jeśli tej produkcji rolnej się u nas nie uporządkuje, to ona w końcu padnie – ostrzega plantator.

Z kolei według Agrobiznesu TVP, rozkręca się sezon skupu owoców, w tym czarnej porzeczki, a np. stawki za maliny „już osiągnęły astronomiczne poziomy”. Jak poinformowano, że ciągu tygodnia czarna porzeczka zdrożała „nawet o 12 groszy za kilogram”, a „w punktach skupu plantatorzy dostają około 1 zł/kg”. Serwis podaje też, ze owoce dowiezione do zakładu są wyceniane w przedziale 1,15 -1,45 zł/kg, zaś w poprzednim sezonie średnia cena wynosiła tylko 0,40 zł/kg.

Nowiny24.pl / sadyogrody.pl / Kresy.pl

Czytaj kolejny artykuł
1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. jazmig
    jazmig :

    Niech zwijają swoje interesy. Niby dlaczego podatnik ma dopłacać do nieudaczników?

    Takie uprawy robi się wtedy, kiedy został podpisany kontrakt z odbiorcą na odbiór owoców po określonej cenie. Jeżeli mimo urodzaju podaż jest zbyto wysoka, to oznacza, że wielu plantatorów posadziło krzewy i domagają się, żeby państwo, czyli podatnik, ponosiło skutki ich głupoty.