Organizacja Państw Eksportujących Ropę Naftową (OPEC) oceniła, że embargo nałożone na ropę naftową z Rosji spowodowałoby wielkie problemy na światowym rynku.

„Decyzja UE o wstrzymaniu importu ropy z Rosji może potencjalnie doprowadzić do jednego z największych szoków podażowych w historii rynku tego surowca” – portal Interia zacytował Mohammada Barkindo, sekretarza generalnego OPEC.

Analityk surowcowa DM BOŚ Dorota Sierakowska powiedziała Interii, że choć na początku tygodnia ceny ropy spadały, to jednak już we wtorek rano zwiększony popyt zaczął zmieniać trend. „Na rynku tym nadal widać niezdecydowanie inwestorów i wyczekiwanie na kolejne fundamentalne lub polityczne impulsy – w tym potencjalnie na kluczowy impuls, jakim byłyby konkretne informacje na temat potencjalnych sankcji obejmujących zakaz importu rosyjskiej ropy naftowej do Unii Europejskiej” – portal zacytował Sierakowską.

Choć wspomniała ona o słowach sekretarza generalnego OPEC, który wyraził swój sceptycyzm wobec prób wprowadzenia embarga na ropę naftową z Rosji, to jednocześnie podkreśliła, że organizacja nie chce też szybkiego zwiększenia wydobycia, co mogłoby rozchwiać ceny surowca na światowych rynkach.

„O ile większość krajów ma zabezpieczone swoje potrzeby energetyczne na kilka miesięcy, to konieczność wykorzystania zapasów stwarzałaby pole do konieczności jak najszybszego zorganizowania dostaw ropy z innych państw niż Rosja. To niewątpliwie mogłoby w znaczący sposób przełożyć się na ceny ropy naftowej i paliw w Europie, prowadząc do ich dalszych zwyżek (co jest dodatkowym ciosem w konsumentów, już teraz uginających się pod presją drożyzny i wysokiej inflacji)” – Sierakowska podzieliła opinię OPEC.

Jak do tej pory embargo na obrót rosyjską ropą (a także gazem) wprowadziły Stany Zjednoczone. Państwa Unii Europejskiej pozostają w tej sprawie podzielone.

biznes.interia.pl/kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz