Stowarzyszenie STOP Nieuczciwym Pracodawcom alarmuje, że coraz więcej pracodawców usiłuje wykorzystać wojnę i kryzys uchodźczy. „Niższa stawka od maja albo zastąpią was Ukraińcy” – takie „propozycje” słyszą coraz częściej polscy pracownicy.

Do Stowarzyszenia STOP Nieuczciwym Pracodawcom wpływa coraz więcej skarg pracowników, którzy dostali „propozycję nie do odrzucenia” – zgodzą się na niższą stawkę, lub pracodawca zastąpi ich Ukraińcami – pisze Interia w środę. „To sytuacje skandaliczne, które powinny wywołać społeczny ostracyzm wobec nieuczciwych pracodawców. Zgłoszone sprawy zostały przekazane do prawników stowarzyszenia” – podkreśla Małgorzata Marczulewska, prezes Stowarzyszenia. „Takich patopracodawców będzie w tym sezonie coraz więcej” – dodaje.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

1836.62 PLN    (8.34%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

„Niższa stawka od maja albo zastąpią was Ukraińcy” – taką „propozycję” słyszą w ostatnim czasie coraz częściej pracownicy branży gastronomicznej. Podobnie wygląda sytuacja w branży hotelarskiej. Pokojówki słyszą, że „na ich miejsce są gotowi do pracy uchodźcy”.

„W ostatnim czasie dostaliśmy kilkanaście takich skarg. Ale osób postawionych w tak niekomfortowej sytuacji są już dziesiątki, bo bywa, że jedno zapytanie dotyczy kilkudziesięciu pracowników. Mieliśmy skargę od pracownic hotelu pracowniczego w Szczecinie, gdzie cała ekipa sprzątająca miała mieć obniżone wynagrodzenie do 13 złotych za godzinę. Plagi jeszcze nie ma, ale skala problemu rośnie” – zwraca uwagę Marczulewska.

Stowarzyszenie STOP Nieuczciwym Pracodawcom przypomina, że w 2022 roku minimalna stawka godzinowa – dotycząca pracy wykonywanej na podstawie umowy zlecenia oraz umowy o świadczenie usług, do których stosuje się przepisy o zleceniu – to 19,70 zł (13,91 zł netto). Prezes Stowarzyszenia przypomina, że schodzenie poniżej wspomnianej stawki jest niezgodne z prawem.

„To jest brak szacunku dla pracownika. Niestety, tacy szefowie-kombinatorzy zawsze się znajdą. Jeśli mamy do czynienia z brakiem rąk do pracy, to ich zapędy są skutecznie tonowane przez warunki, które dyktuje pracownik. Ale gdy nagle pojawia się nadpodaż gotowych do pracy kobiet z Ukrainy, sytuacja diametralnie się zmienia. To woda na młyn patopracodawców” – podkreśla Marczulewska.

Zobacz także: Wiceprezydent Warszawy: w Polsce możemy mieć 5 mln uchodźców z Ukrainy, nasz kraj tego nie udźwignie

„Tutaj mamy prawdziwy renesans biznesowego kombinowania, by zaniżyć  pracownikom wynagrodzenia lub zatrudniać jak najwięcej osób jak najniższym nakładem finansowym. Z wiadomości, które otrzymaliśmy wynika, że pracodawca oczekuje wprost cięższej pracy za niższe pieniądze i czuje się pewnie, bo osoby, które zatrudnia wiedzą, że mogą rzeczywiście szybko zostać zastąpione innymi pracownicami” – dodaje.

Zaznacza, że w aktualnej sytuacji „Ukraińcy często godzą się na wszystko”. „Wolą pracować za 13 zł, nawet bez umowy, niż nie dostawać nic. Oni nie myślą, żeby zarabiać dużo, żeby gromadzić gotówkę i odkładać, wielu z nich myśli tylko o tym, żeby przetrwać. Mają teraz zupełnie inne potrzeby niż polscy pracownicy, którzy chcą zarobić nie tylko na życie, ale i na remont, nowe auto czy wakacje” – podkreśla.

Zaznacza, że nie wszyscy pracodawcy są zainteresowani jakąkolwiek rozmową.

Małgorzata Marczulewska zwraca uwagę, że takie sytuacje powinny być eliminowane przez instytucje kontrolne, np. inspekcję pracy i odpowiednio piętnowane społecznie.

Podkreśla, że „propozycje” w stylu: „masz lepiej pracować, bo wezmę Ukrainkę” czy „obcinam ci pensje, bo Ukrainki biorą mniej”, budują antagonizmy między pracownikami z Polski, a Ukraińcami.

Prezes Stowarzyszenia zwraca uwagę, że w najbliższym czasie wzrośnie liczba podobnych sytuacji, ponieważ zbliżają się: majówka i wakacje.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Jak informowaliśmy, z raportu Unii Metropolii Polskich (UMP) wynika, że w Polsce mieszka aktualnie prawie 3,2 mln obywateli Ukrainy. Większość z nich – 2,2 mln – mieszka w ośrodkach UMP. Doprowadziło to do lawinowego wzrostu populacji polskich miast. Migranci z Ukrainy stanowią już np. jedną trzecią społeczności Rzeszowa.

Zobacz także: Warszawa stworzy ukraińskie getto? Trzaskowski: powstanie „ukraińskie centrum” [+VIDEO/+FOTO]

Przypomnijmy, że Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców przestrzegł Mateusza Morawieckiego przed konsekwencjami stanowienia prawa, które stawia Ukraińców w uprzywilejowanej sytuacji wobec polskich pracowników i przedsiębiorców.

Rzecznik zwrócił uwagę także na zagrożenie związane z propozycją Senatu, by zwolnić m.in. z PIT niektóre dochody obywateli Ukrainy i Białorusi, którzy zamieszkali w Polsce po ataku Rosji na Ukrainę. „Próby różnicowania warunków prowadzenia działalności gospodarczej albo zwolnienie z kosztów zatrudniania Ukraińców przy jednoczesnym utrzymaniu wysokiego opodatkowania i oskładkowania pracy na etacie w działalności rodzimych firm mogą się stać ogniskiem niechęci wobec naszych gości i konfliktów narodowościowych” – napisał Adam Abramowicz.

Zdaniem Rzecznika MŚP „jedyną, akceptowalną drogą do jak najszerszego aktywizowania zawodowego uchodźców jest wprowadzenie ułatwień dla wszystkich mikrofirm – bez względu na narodowość przedsiębiorcy”.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Zobacz także: Konfederacja: tak dla pomocy, nie dla przywilejów dla uchodźców [+VIDEO]

Dane ZUS z połowy kwietnia br. pokazują, że do tej pory Ukraińcy złożyli około 300 tys. wniosków o 500 plus na około 445 tys. dzieciPrzypomnijmy, że pod koniec marca br. ZUS informował o złożeniu przez uchodźców z Ukrainy wniosków na 500 plus dla 145 tys. dzieci.

Dostęp do 500 plus uchodźcy z Ukrainy uzyskali na mocy specjalnej ustawy uchwalonej przez Sejm po rozpoczęciu wojny w tym państwie. Na podstawie nowych przepisów uchodźcy z tego kraju mogą ubiegać się nie tylko o świadczenie 500 plus, ale też świadczenie z programów „Dobry start” i „Rodzinny kapitał opiekuńczy”, a także o dofinansowania wysłania dziecka do żłobka.

Zobacz także: ZUS przyznaje uchodźcom Rodzinny Kapitał Opiekuńczy, Ukraińcy mogą liczyć na 12 tysięcy złotych

wydarzenia.interia.pl / Kresy.pl

2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. dewille
    dewille :

    I bardzo dobrze !!! Widocznie człowiek (w tym przypadku te pokolenie) musi dostać po dupie i uczyć sie boleśnie na własnych błędach. Najwyraźniej nie ma innego sposobu. Dzisiejszy 20-latkowie, czyli urodzeni po 2000r, po 9/11, nie pamiętający nawet przystąpienia Polski do EU czy NATO, nie znający bezrobocia 15% (a rzeczywistego pewnie 25%), nie pamiętający kiedy warunki stawiali pracodawcy mający 800 zgłoszeń na jedno miejsce pracy….. Dzisiejszy gówniarze, wychowani w dobrobycie nie maja o tym pojęcia. Myślą, ze tak dobrze jak jest teraz (jak było do tej pory) to tak jest i było….. Witają Ukrow, miliony Ukrow z otwartymi rekami i otwartymi (nie swoimi) portfelami. Łykają cala propagandę która płynie z TV i z netu zresztą tez jak pelikany. No to sie przekonają teraz na wlasniej skórze….szkoda tylko, ze reszta z nas, tych którzy przechodzili przez to wszystko juz będąc dorosłym i ciężka praca i wyrzeczeniami doszliśmy do tego co teraz mamy (Ukry startowały praktycznie z tego samego miejsca….. ale ze to dzicz z ktora my mentalnie nie mamy nic wspólnego to sa gdzie sa. Oni z braćmi rosjanami maja najwięcej wspolnego). Punkt do którego doszliśmy, gdzie naprawdę milo mi sie robiło widząc moje miasto jak rozkwita, młodzież bezpieczna, zadowolona itp – do tego punktu doszliśmy wyrzeczeniami i ciężką praca milionów Polaków. A bandyci i zdrajcy przesiedli nam miliony dzikusów z którymi nie mamy nic wspólnego i dali im za free to wszystko !!!!! Widocznie mało nam bylo nieszczęść do tej pory to będziemy mieć nowe.

  2. 1000_szabel
    1000_szabel :

    He, he… przyjdą Ukry i będą żądać stawek większych, niż mieli polscy pracownicy. Bo już miały miejsce takie sytuacje. I dziady się zdziwią. Jak zwykle zresztą. 🙂
    Swoją drogą żenująca postawa części polskich pracodawców odzwierciedla tę ciemną stronę naszego społeczeństwa, wsteczną, kołtuńską, mandziarską, dziadowską, której rdzeniem jest ta postpeerelowska spuścizna w postaci cwaniactwa, zaściankowości i bylejakości. Zresztą to samo odzwierciedla polska scena polityczna, bo na co dzień wyskoczy jakiś kwiatek, który mamy okazję oglądać w równie żenującej telewizornii. Polski pracodawca z tej ciemniejszej strony. Kombinator, który będzie na groszu kombinował, najlepiej jeszcze skarbówkę orżnąć, będzie cwaniakował, najchętniej, by pracownik za pół darmo tyrał, ma nie myśleć, ma tyrać. I słoma z butów wystaje. Całości dopełni januszowski passat (w większości przypadków sprowadzany z Reichu). Brud smród i ubóstwo w obejściu. I wieczne narzekanie na wszystko. Ale żeby coś zrobić, mieć plan rozwoju firmy, żeby inwestować w nowe technologie, to już nie bardzo. To już przerasta zaściankowe prostackie umysły, które dorobiły się na cwaniakowaniu w latach 80-tych i 90-tych. Gospodarka ekstensywna, zamiast intensywnej, a potem jeden Janusz z innym Zdzichem rozkładają ręce i jęczą, jak stare baby, że „rąk brakuje do pracy”. Na szczęście są też polskie firmy, polscy pracodawcy, którzy mają przysłowiowy łeb na karku, są wyróżniani na targach, są brani za przykład. Maja pomysły na biznes, na gospodarkę finansową przedsiębiorstwa i potrafią radzić sobie mimo nadmiernego fiskalizmu państwa. Rozwój polskich firm jak zawsze będę wspierać, ale dziadostwo powinno tępić się z całą bezwzględnością.
    Żyjemy w czasach przełomu i jako naród i państwo stoimy przed ogromną szansą. Ale jak widzę, jaki burdel wciąż mamy na własnym podwórku, ile jeszcze trzeba zmienić także w dziedzinie mentalnej u sporej części społeczeństwa, to ciężko mi wróżyć dobre proroctwa.