Jeśli rurociągi systemu Nord Stream nie zostaną szybko naprawione, to istnieje możliwość, że już nigdy nie będą nadawać się do użytku – podaje „Tagesspiegel”, powołując się na informacje niemieckich służb specjalnych.

Serwis „Tagesspiegel” podał w środę, że niemieckie służby specjalne przypuszczają, iż trzy uszkodzone rurociągi systemu Nord Stream 1 i 2, biegnące po dnie Morza Bałtyckiego, z powodu domniemanych aktów dywersji mogą już nigdy nie nadawać się do użytku.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

950 PLN    (4.31%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Według tych opinii, jeśli rurociągi nie zostaną szybko naprawione, to do ich wnętrza dostaną się wielkie ilości słonej wody, powodując korozję. Ponieważ uszkodzenia rur są bardzo rozległe, może do nich dostać się bardzo duża ilość wody.

Podobnie jak Komisja Europejska, niemieckie organy bezpieczeństwa i federalna służba wywiadowcza BND podejrzewają akt sabotażu. Ze względu na złożoność ataku, eksperci i niemieckie kręgi rządowe uważają, że mógł on zostać przeprowadzony tylko przez jednostkę rządową. Według mediów, zakłada się, że stoi za tym Rosja, jednak motyw takiego działania pozostaje niejasny.

Obecnie BND odgrywa wiodącą rolę wywiadowczą, oceniając zdjęcia satelitarne ruchów statków w okresie poprzedzającym wybuchy. Według jednej z teorii, która pojawia się w niemieckich mediach, rurociągi mogły zostać uszkodzone przez ładunki wybuchowe, podłożone przez nurków lub specjalne podwodne aparaty.

Jak podano, nie tylko Niemcy, ale również Dania i Szwecja uważają, że mogło dojść do aktu dywersji.

Niemiecki magazyn „Der Spiegel” napisał, że latem br. amerykańska Centralna Agencja Wywiadowcza (CIA) ostrzegła rząd Niemiec o możliwych atakach na gazociągi Nord Stream 1 i 2. „Spiegel” podaje też, że niemieckie służby potwierdzają, iż do uszkodzenia rur nie mogło dojść bez „udziału państwa”. Magazyn sugeruje, że może stać za tym Rosja, ale nie podaje żadnych konkretnych argumentów. Zawrócono uwagę na wątpliwą korzyść polityczną takiej akcji.

Minister spraw zagranicznych Szwecji, Ann Linde potwierdziła, że nieszczelności w rurociągach zostały spowodowane przez podwodne detonacje.

Jak informowaliśmy, sejsmolodzy z Narodowego Centrum Sejsmologii Szwecji (SNSN) na Uniwersytecie Uppsala zarejestrowali dwa silne, podmorskie wybuchy w pobliżu miejsc, gdzie doszło do wycieków z gazociągów Nord Stream 1 i 2. W ocenie operatora rurociągów, nie wiadomo, kiedy uda się usunąć uszkodzenia. „Nie ma żadnych wątpliwości, że to były eksplozje”- powiedział SVT Bjorn Lund, sejsmolog z SNSN, cytowany przez Reuters. Według operatora rurociągów, Nord Stream AG, sieć została uszkodzona w trzech miejscach, równocześnie na trzech osobnych nitkach gazociągów. W ocenie spółki, uszkodzenia są „bezprecedensowe” i nie wiadomo, kiedy zostaną usunięte.

Doradca prezydenta Ukrainy, Mychajło Podolak uważa, że wycieki z gazociągów Nord Stream to rosyjski atak terrorystyczny. Niemcy podejrzewają, że system rurociągów został uszkodzony w wyniku sabotażu, ale nie wskazują domniemanego sprawy. Jednocześnie, również Kreml uważa, że nie można wykluczyć sabotażu.

Szef polskiej dyplomacji, Zbigniew Rau podczas swojego wystąpienia w Stanach Zjednoczonych sugerował, że to Rosjanie uszkodzili gazociągi Nord Stream .

Przypomnijmy, że część mediów zachodnich zwraca uwagę, że gazociągi Nord Stream 1 i NS 2 zostały uszkodzone na krótko przed oficjalnym, choć symbolicznym, otwarciem gazociągu Baltic Pipe. Premier Mateusz Morawiecki oświadczył, że wycieki na rosyjsko-niemieckich rurociągach to prowokacja. Analogiczną opinię wyraził wiceminister spraw zagranicznych, Marcin Przydacz.

Sekretarz stanu USA, Antony Blinken przyznał, że wycieki z gazociągów Nord Stream 2 mogą być wynikiem sabotażu, ale zaznaczył, że to nie leżałoby w niczyim interesie.

Jak pisaliśmy, w sieci pojawiły się już spekulacje o tym, jakoby to USA dokonały sabotażu na gazociągi Nord Stream 1 i 2. W Polsce tego rodzaju głosy nasilił w znacznym stopniu wpis byłego marszałka Sejmu i szefa MSZ, europosła Radosława Sikorskiego. Zamieścił on na Twitterze zdjęcie jednego z wycieków wraz z podziękowaniami dla Stanów Zjednoczonych.

Czytaj także: „To oficjalny komunikat o akcie terrorystycznym?” – Rosja komentuje słowa Sikorskiego o Nord Stream

Część mediów w Polsce w tym kontekście przypomina wypowiedź prezydenta USA, Joe Bidena, który na początku lutego br. mówił, że jeśli Rosja zaatakuje Ukrainę, to nie będzie Nord Stream 2. Zapytany, w jaki sposób zamierza doprowadzić do blokady Nord Stream 2, odpowiedział: „Obiecuję, że będziemy w stanie to zrobić”. Część komentatorów uważa, że była to groźba, która jakoby teraz została zrealizowana.

eurointegration.com.ua / Kresy.pl

3 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. r2d2
    r2d2 :

    no cóż, należy przypuszczać że możliwość oddziaływania Rosji na państwa Europy zmniejsza się, co oczywiście jest korzystne. Dalsza agresja Rosji na sąsiednie państwo ma swoje koszty dla obu stron wojny. Ukraina broni się, a Rosja atakuje.