W zbiorach Biblioteki Uniwersyteckiej w Heidelbergu od lat spoczywał XV-wieczny kodeks, który przez nikogo nie był rozpoznawany jako coś wyjątkowego. Tymczasem okazało się, że to jeden z zaginionych manuskryptów słynnej Bibliotheca Palatina — księgozbioru uznawanego za najważniejszą bibliotekę niemieckiego renesansu, a przez wielbicieli jej historii nieraz nazywanego „matką wszystkich bibliotek”.
Odkrycia dokonała dr Karin Zimmermann, kierująca działem zbiorów historycznych heidelberskiej biblioteki. Zidentyfikowany przez nią rękopis trafił do kolekcji jeszcze w 1937 roku — kupiono go od monachijskiego antykwariusza, nie wiedząc, że ma za sobą niezwykłą przeszłość.
Kodeks otrzymał teraz nową sygnaturę „Cod. Pal. lat. 778” i po raz pierwszy od wieków figuruje oficjalnie jako część Bibliotheca Palatina. Można go też obejrzeć w cyfrowym portalu „Bibliotheca Palatina – digital”.
Bibliotheca Palatina powstawała w Heidelbergu od średniowiecza jako kolekcja elektorów Palatynatu Reńskiego. W XVI wieku elektor Otton Henryk zebrał rozproszone zbiory w jednym miejscu — w galeriach tamtejszego Kościoła Ducha Świętego — tworząc jeden z najzasobniejszych i najsławniejszych księgozbiorów ówczesnej Europy. Kres tej świetności przyniosła wojna trzydziestoletnia. W 1622 roku Heidelberg został zdobyty, a rok później cały księgozbiór wywieziono do Watykanu jako łup wojenny. Część zbiorów pozostaje tam do dziś, część zaś przez stulecia uchodziła za zaginioną.
Odnaleziony kodeks należy właśnie do tej drugiej grupy. Szczegółowej analizy manuskryptu dokonał dr Thorsten Huthwelker, który ustalił, że rękopis powstał prawdopodobnie w Konstancji i Bazylei, na zamówienie niejakiego Johannesa Zellera — XV-wiecznego urzędnika kościelnego działającego w tamtejszych diecezjach i biskupich księstwach. Dobór tekstów zebranych w kodeksie nie jest przypadkowy: odzwierciedla zarówno zainteresowania Zellera, jak i jego rolę doradcy biskupa Konstancji.
Wśród zgromadzonych pism szczególną wagę ma „Tractatus de iuribus regni et imperii Romanorum” Lupolda z Bebenburga, napisany w latach 1338–1340 w gorącym momencie sporu między cesarstwem a papiestwem. Lupold dowodził w nim, że wybrany król rzymski sprawuje pełnię władzy nad królestwem i cesarstwem niezależnie od papieskiej zgody — był to argument brzemiennie polityczny jak na tamte czasy. Kodeks zawiera też inne teksty o ustrojowym znaczeniu, między innymi „Złotą Bullę” oraz traktat Landolfa Colonny „De statu et mutatione imperii”.
Kluczem do rozpoznania proweniencji rękopisu okazała się jego ozdobna oprawa, którą badacze powiązali z elektorem Ottonem Henrykiem. To oznacza, że kodeks znajdował się w Bibliotheca Palatina już w połowie XVI wieku. Dalsze losy manuskryptu dają się odtworzyć niemal jak detektywistyczna układanka: w watykańskim inwentarzu z 1798 roku figurował jako zaginiony, później pojawił się w angielskiej kolekcji arystokraty Fredericka Northa (1766–1827), następnie przechodził z rąk do rąk, aż trafił najprawdopodobniej do spuścizny po heidelberskim malarzu Wilhelmie Trübnerze (1851–1917). Od jego spadkobierców kodeks kupił monachijski antykwariat — i w ten sposób, nierozpoznany, wrócił do Heidelbergu w 1937 roku.
Teraz, prawie 90 lat później, jego tożsamość jest już potwierdzona. Rękopis został zdigitalizowany i udostępniony w sieci, wzbogacając cyfrową rekonstrukcję biblioteki, która od wieków pozostaje rozproszona między Rzymem a Heidelbergiem.
Czytaj też:
Kresy.pl / Uniwersytet w Heidelbergu































